Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Niewygodne dziedzictwo...
Ten, kto zmierza ku Bogu nie może nie przekazywać pokoju, ten kto buduje pokój nie może nie zbliżać się ku Bogu - Benedykt XVI.
Jakżeż nie powrócić pamięcią do owego pamiętnego 27 października 1986 roku, kiedy po raz pierwszy w historii mężczyźni i kobiety różnych wyznań i religii razem ze mną udali się do tego świętego miejsca, jakim jest Asyż, by błagać o dar pokoju dla całego świata. Bardzo pragnąłem owego spotkania; pragnąłem aby w obliczu panujących w świecie podziałów i niebezpieczeństwa wybuchu wojny, z serca wszystkich wierzących popłynęło wspólne wołanie do Boga, który prowadzi człowieka drogami pokoju. Dzień ten wpisał się na karty historii naszych czasów, a kto brał w nim udział, tak jak niektórzy z obecnych teraz w Asyżu, do dziś wspomina ze wzruszeniem to wydarzenie. Nie mogło ono pozostać tylko epizodem. Spotkanie to zrodziło ogromną moc duchową: było niejako źródłem, przy którym można się umocnić i które wyzwala nowe bodźce do budowania pokoju. Dlatego pragnąłem, by «duch Asyżu» nie tylko nie zgasł, ale przeciwnie, szerzył się w świecie, odnajdując w każdym miejscu nowych świadków pokoju i dialogu." - Jan Paweł II
Redaktor naczelny Rzeczpospolitej Paweł Lisicki w weekendowym Plus minus ubolewa nad tym, że Benedytykt XVI podąża śladami najbardziej kontrowersyjnej części dziedzictwa polskiego papieża, zapraszając na jesień do Asyżu przywódców wielkich religii na wspólne rozmowy i modlitwę o pokój.
Przypomniałbym jednak redaktorowi, sympatyzującemu z tradycjonalistycznym nurtem w Kościele, że kontrowersyjne dziedzictwo Jana Pawła II, kontynuowane przez obecnego papieża jest owocem ostatniego Soboru. Naczelny Rzeczpospolitej powinien sobie i nam jasno odpowiedzieć - tym bardziej, że zabiera głos w sprawach Kościoła, do kogo mu bliżej. Czy do nauczania Soboru i ostatnich papieży - ale też i starej Tradycji Kościoła, której głosem jest m.in. nauczanie św. Justyna z II wieku, czy też do lefebrystów i przełożonego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, bp Bernarda Fellaya, który wyraził oburzenie z powodu decyzji Benedykta XVI?
To, że lefebryści ostentacyjnie odrzucają ostatni sobór, to dobrze wiemy ale coraz bardziej martwią swą postawą tradycjonaliści, których zasadniczym celem jest pielęgnowanie liturgii przedsoborowej, na co już pozytywnie odpowiedział Benedykt XVI. Tu jednak nie chodzi tylko o liturgię, ale o stosunek do Soboru Watykańskiego II i jego coraz wyraźniejszą krytykę. Szkoda tylko, że tradycjonalistom brak odwagi wypowiedzenia tego głośno.
Sobór Watykański II w konstytucji dogmatycznej Lumen gentium (jej fragment czytany jest dziś w Liturgii Godzin - nr 2, 16), wyznacza fundamentalny stosunek Kościoła - jako Sakramentu Zbawienia - do niekatolików, niewierzących w Chrystusa i tych, którzy w ogóle nie poznali Boga. Dokument soborowy podkreśla powszechność przyporządkowania w rozmaity sposób wszystkich ludzi do Ludu Bożego. Każdy człowiek jest wypragniony i stworzony przez Boga, jest Jego ukochanym dzieckiem i jego ikoną. Stąd, nawet wówczas, gdy komuś jeszcze nie jest dane bycie olśnionym jasnością poznania chwały Bożej na Obliczu Chrystusa (2 Kor 4, 6), to jednak już same jego człowieczeństwo jest ukierunkowane na Boga. Święty Anzelm pisał w XI wieku: Prawdo... jesteś odległa od mojego spojrzenia, który jestem tak bliski Twojemu spojrzeniu. Każdy człowiek może więc szczerze kierować się do Boga, tak jak potrafi, bo Bóg jest w niego wpatrzony z miłością, nie mniej niż na tego, któremu została dana pełna łaska poznania Chrystusa.
Redaktor Paweł Lisicki pisze pełen obaw: W całej historycznej pamięci Kościoła tego typu spotkania międzyreligijne traktowane były, mówiąc eufemistycznie, z podejrzliwością. Udziału w nich wielokrotnie zakazywali wcześniejsi papieże. Zastanawiam się zatem, na mocy jakiego autorytetu owa wiekowa tradycja zostaje uchylona. I czy autorytet, który swe uzasadnienie czerpie z tradycji, znosząc ją, może nadal oczekiwać posłuchu? Nie wiem.
Odpowiem redaktorowi słowami św. Jana, że lęk nie jest dobrym doradcą: ten, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości. Widocznie Duch Święty przez nauczanie Soboru i przez odważne gesty ostatnich papieży wyzwala z lęku, który wcześniej wzajemnie izolował, pielęgnował nieufność, wrogość. Paradoksalnie, choć owocem każdego szczerego poszukiwania religijnego powinien być pokój, bo Bóg jest Odwiecznym Pokojem, to przecież tak w historii nie było i ciągle nie jest wystarczająco.
Jan Paweł II pisał swego czasu: tendencja, którą określamy jako konserwatyzm lub integryzm, zatrzymuje się przy samej przeszłości, nie licząc się słusznym dążeniem ku przyszłości, które znalazło swój wyraz w dziele Vaticanum II. A w liście “Ecclesia Dei” ogłaszającym ekskomunikę Bractwa Piusa X pisał o niepełnym i wewnętrznie sprzecznym rozumieniu Tradycji. Niepełnym, bowiem niedostatecznie uwzględniającym żywy charakter Tradycji, »która - jak z całą jasnością uczy Sobór Watykański II - wywodząc się od Apostołów, czyni w Kościele postępy pod opieką Ducha Świętego. Zrozumienie przekazanych rzeczy i słów wzrasta bowiem dzięki kontemplacji oraz dociekaniu wiernych, którzy je rozważają w swoim sercu, dzięki głębokiemu, doświadczalnemu pojmowaniu spraw duchowych oraz dzięki nauczaniu tych, którzy wraz z sukcesją biskupią otrzymali pewny charyzmat prawdy".
Modlitwa, do której zaprasza Ojciec Święty, w żaden sposób nie umniejsza i nie relatywizuje pełni poznania Boga w Chrystusie, które zostało nam ofiarowane z miłosierdzia - nie z zasługi. Jeśli wierzę, że Chrystus - pokój i pojednanie nasze - nie bał się oddać swego życia za wszystkich ludzi, to i ja we wszystkich mogę dostrzec podobieństwo Boga i zalążki Chrystusa (Logos spermaticos - św. Justyn, II w.). Czy Idąc za nauczaniem św. Justyna, które stanowi nierozerwalną część Tradycji Kościoła i wybiega Vaticanum Secundum o 1800 lat, nie możemy w modlitwie nie wierzących w Chrystusa odnaleźć choćby śladu łaski Bożej?
Zgadzam się z uwagą o. Pawła Kozackiego: niech kościoły pozostaną kościołami, synagogi synagogami, a meczety meczetami. Jestem pewien, że łatwiej będzie mi się modlić wśród żydów czy muzułmanów, niż wśród wyznawców świetlanej transcendencji. Dodam jeszcze, że wspólna modlitwa w Asyżu, nie jest inicjatywą czysto ekumeniczną. Ekumenizm bowiem dotyczy samych chrześcijan. Nie wolno jednak nam zapominać, że cały świat jest świętą przestrzenią samego Boga, w której każdy szczerze może się zwracać, tak jak potrafi i jak mu na to pozwala łaska Boża, do swego Stwórcy jako jego dziecko. Nie bójmy się szukać ziaren Słowa i znaków Ducha w każdym człowieku, który szczerze szuka pokoju, bo jak zauważył Benedykt XVI: ten kto buduje pokój nie może nie zbliżać się ku Bogu.
Na koniec zwrócę jeszcze uwagę na ciekawą wypowiedź abpa J. Michalika, w związku z Dniem Judaizmu i Tygodniem Ekumenicznym, które spotykają się z jawną krytyką lefebrystów i bardziej zniuansowną tradycjonalistów: tego typu inicjatywy prowokują natomiast grupy poranionych ludzi, którzy demonstrują swoją niechęć. Uwidacznia się to w internecie. Gdy odbywa się Dzień Judaizmu czy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, odnoszą się do tych inicjatyw skrajnie krytycznie. Uważają się przy tym za jedynych interpretatorów Ewangelii i w swym zaślepieniu podtrzymują pogańską tezę, że zgoda i pokój, porozumienie, dialog, wspólna modlitwa ludzi wierzących w Tego samego Boga jest odwróceniem się od Ewangelii, od nauki Kościoła. Całość wypowiedzi można znaleźć na: http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,4374,abp-jozef-michalik-o-dniu-judaizmu.html
« powrót
65 komentarzy
-
2011-03-17
o. Maciej Biskup OP
Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Ciekawy film wczoraj widziałem
aneks: Jan Paweł II: "Kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm”. Przewodniczący Episkopatu, Abp... » -
2011-03-16
o. Maciej Biskup OP
Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Ciekawy film wczoraj widziałem
Dziękuję za komentarz. Postaram się odpowiedzieć, aczkolwiek na postawione i ponawiane pytanie... » -
2011-03-08
manseb
Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Ciekawy film wczoraj widziałem
Nie wiem, czy Ojciec jeszcze tu zajrzy. Nie mam niestety zbyt wiele czasu, a też nie chcę pisać... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.


















