Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Gałęzie dla ptaków
Bóg znajduje niskie gałęzie dla ptaków nie umiejących latać, mówi kurdyjskie powiedzenie.
Wołał On głośno i tak mówił:
"Wyrąbcie drzewo i obetnijcie gałęzie,
otrząśnijcie liście i odrzućcie owoce!
Zwierzęta niech uciekają spod niego,
a ptaki z jego gałęzi.
Dn 4,11
W "Ludziach Boga " jest następująca scena. Do zaprzyjaźnionego domu imama w Tibhirine przychodzą miejscowi trapiści i jeden z braci wyznaje, że ptaki czasem odlatują i być może oni, z powodu zagrożenia, będą musieli opuścić to miejsce. Żona imama odpowiada na to, że ptakami są raczej tutejsi, algierscy muzułmanie a klasztor to gałąź, która daje im poczucie bezpieczeństwa (w "Tchnieniu daru. Dziennik brata Christophe'a mnicha z Tibhirine" jest trochę inna wersja wypowiedzenia tych słów - "W drodze" 2008, s. 50). Inny z przyjaciół braci, Mohammed mówi: wy jeszcze macie maleńką furtkę, przez którą możecie uciec. Dla nas nie ma żadnej drogi i żadnej furtki! ("Tchnienie daru", s. 44).
Wyznanie, za którym kryje się obawa muzułmańskich sąsiadów przed niepewnym jutrem, jednocześnie jest pięknym świadectwem o trapistach.
Sto lata wcześniej, wśród algierskich Tuaregów ( "Kel tagoulmoust”, czyli ludzie „zasłaniający twarz”) zamieszkał, żył, pracował, modlił się i zginął z rąk bł. Karol de Foucauld - przez chwilę także trapista. Pozostawił po sobie takie słowa:
Chcę przyzwyczaić wszystkich mieszkańców
chrześcijan, muzułmanów, Żydów i pogan do
przyjmowania mnie jako ich brata,
brata powszechnego.
Zaczynają nazywać dom >>Fraternite<<
...i to mnie cieszy.
...nie ma nic piękniejszego dla małego brata Jezusa, niż stawać się narzędziem, którym Bóg się posługuje, aby np. jakiś muzułmanin żył w łasce Chrystusowej i umierał w Chrystusie, nie przestając być muzułmaninem. W wypadku takim nie doszło do przekazania dobrej nowiny Ewangelii za pośrednictwem słów; nie było nawrócenia; nie założono Kościoła rozszerzającego widzialne mistyczne Ciało Chrystusa. Królestwo Boże. Ten muzułmanin jednakże, zbawiony przez łaskę Chrystusa, ukazuje w największym stopniu wypełnienie powołania małego brata Jezusa. (...) ...miłość bliźniego w powołaniu kontemplacyjnym, realizowanym pośrodku świata, nie ma nic z podstępu, który miałby oswoić bliźniego, aby ten właściwie przyjął księdza lub misjonarza. Miłość braterska w Jezusie, przez Jezusa i dla Jezusa nie może być wykorzystywana dla innych celów. Bliźniego kocha się takim, jaki jest tu i teraz, jakim go Bóg i pokolenia ukształtowały, kocha się całkowicie bezinteresownie i w pełnej wolności, pragnąc jego dobra, zarówno wiecznego, jak i doczesnego.
Jest to ewangelizacja nie przez słowa, ale przez obecność Najświętszego Sakramentu, przez Najświętszą Ofiarę, modlitwę, pokutę, pełnienie cnót ewangelicznych, miłosierdzie, przez miłość braterską i powszechną - dzielącą się wszystkim do ostatniego kęsa chleba z każdym biedakiem, każdym gościem, każdym nieznajomym, który przychodzi. Jest to ewangelizacja przez miłość, przyjmująca każdego człowieka jako ukochanego brata.
W czytanej w najbliższą niedzielę Ewangelii usłyszymy wezwanie Pana Jezusa do tego, by być światłem i solą ziemi. Światło Ewangelii nie oślepia ani tym bardziej nie jest solą komukolwiek rzucaną w oczy. Świadectwo wiary, zawsze pokorne, rozprasza ciemności grzechu i lęku, przełamuje lody obojętności i wrogości. Autentyzm ewangelii ujawnia prawdziwych ludzi, którzy wiedzą czym jest smak życia. Żywa nadzieja sama się broni (por. 1 P 3,15), a co prawdziwe nigdy nie jest nachalne. Jest proste, choć bywa dramatycznie trudne. Lęk trapistów był realny. Gdy podjęli decyzję o pozostaniu, w ich sercach nie było naiwnego, beztroskiego spokoju. Odnaleźli w sobie wolność, która zrodziła się z odkrycia, że już raz kiedyś podjęli decyzję wobec Boga i braci dotyczącą trwania aż do śmierci. Sytuacja, w której się znaleźli, niczego nie mogła zmienić. Światłość w ciemności świeci a ciemność jej nie ogarnęła (J 1,5). Gdy Jezus umierał na krzyżu, gasło w nim światło a słońce się zaćmiło. Jednak to był czas panowania prawdziwej Światłości - Miłości, która nie ustaje i nikogo nie pozostawia: Do Pana się uciekam; dlaczego mi mówicie: Niby ptak uleć na górę! (Ps 11,1).
Drzew się nie wyrywa, więc bracia z Tibhirine zostali. I choć ich ciała ktoś brutalnie wyrwał, to jednak nie ich dusze i serca. Trwają jako żywe gałęzie Chrystusa, na których nie tylko miejscowi muzułmanie, ale każdy zmęczony może przycupnąć, by nasycić się niezakłamaną wiarą, pełną smaku. W twarzach algierskich trapistów można wypatrzyć jaśniejące Oblicze Boga. Choć z powodu naszej ludzkiej słabości i grzechów przypominamy raczej ptaki nie umiejące latać, Duch da nam męstwo by wzlecieć do nieba.
Wiara jest jedynym przemieszczaniem, które się liczy: podążaniem ku Tobie. Jedyną drogą, niemal obowiązkową, ale wolną od jakiegokolwiek przymusu, zachęcającą, by iść tam, gdzie Twoja dłoń prowadzi mnie po właściwych ścieżkach... otwiera się droga, a w tym samym "czasie" przenika mnie moc... mogę się wzbraniać albo poddać - pisał w swym dzienniku 21.08.1994 roku brat Christoph (s. 115).
Trapiści w swych muzułmańskich sąsiadach dostrzegali potrzebującego Chrystusa (por. Mt 25), a ci ostatni w chrześcijańskich mnichach odnaleźli braci - autentyczny obraz Jezusa. Światło i sól. Gałęzie dla ptaków: nad nimi mieszkają ptaki niebieskie, wśród gałęzi śpiewają (Ps 104,12). Tibhirine znaczy przecież ogród.
Zaprawdę, ci, którzy uwierzyli, ci, którzy wyznają judaizm, chrześcijanie i sabejczycy, i ci, którzy wierzą w Boga i w Dzień Ostatni i którzy czynią dobro, wszyscy otrzymają nagrodę u swego Pana. Nie ma dla nich obawy, ani nie doznają mąk. (Koran, Sura II, 62)
Najbliżsi, przez swoją przyjaźń, tym, którzy wierzą, są ci, którzy mówią: My jesteśmy chrześcijanami. (Koran, Sura V, 82).
Złożyliśmy w serca tych, którzy poszli za nim (Jezusem), łagodność i miłosierdzie, i stan zakonny, który oni wprowadzili. (Koran, Sura LVII, 27).
« powrót
6 komentarzy
-
2011-02-06
o. Maciej Biskup OP
"Lux in montibus"
Ojciec Michał Zioło OCSO o klasztorze w Tibhirine, z którym także miał związać swoje życie, w... » -
2011-02-06
o
film
Ten tekst pomógł mi podjąć decyzję czy pójść na ten film czy nie » -
2011-02-05
martusia
miłość ponad wszystko
"Bliźniego kocha się takim, jaki jest tu i teraz, jakim go Bóg i pokolenia ukształtowały, kocha... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.




















