Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
"Dominikańska" synagoga i Izrael Lejzerowicz
(Martin Buber, Opowieści chasydów)
Skierowane do uczniów słowa Chrystusa: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków... ani jedna jota, ano jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni (Mt 5, 17n), abstrahując od ich duchowego imperatywu, przypomniały mi historię sejneńskich dominikanów. Pod koniec XVIII wieku sprowadzili oni do miasteczka ludność żydowską, wybudowali im w 1788 roku drewnianą synagogę gontami krytej z wystawą od frontu i kolumnadą a przeor, jak mówią skromne przekazy, w dniu jej otwarcia uroczyście wniósł tablice z 10 przykazaniami Mojżeszowymi (por. Tomasz Wiśniewski, "Bóżnice Białostocczyzny", Białystok 1992, s. 69; za: "Yizkor Bukh Suwalki").
Na podstawie zachowanych informacji i podań ktoś barwnie przybliża tę historię:
Źle się zaczęło dziać w maleńkich Sejnach. Miasto umierało, kupcy, handlarze i podróżni omijali Sejny. Martwić zaczęło to i Dominikanów, którzy piecze nad miastem trzymali.
- Co tu robić, co tu zrobić ?- głowili się przez siedem dni w tygodniu. Wreszcie postanowili.
-Zaprosić trzeba naszych „starszych w wierze braci”. Teraz już tylko oni nam pomóc mogą. Wszak to naród gospodarny, zaradny. Trza im też pobudować synagogę, by jak już tu przybędą, gdzie Bogu dziękować mieli.
I przybyli Żydzi do Sejn, a miasto kwitnąć zaczęło. I zajazdy i karczmy i piekarnie i sklepy powstawały jak okiem sięgnąć. A Dominikanie z radości, wspólnie ze swym przeorem i rabinem wnieśli do bóżnicy tablice mojżeszowe. A tłum mieszkańców ten uroczysty orszak z ulic oglądał .
Są tacy, którym "nie w smak" żydowskie wątki na moim blogu. Są i tacy, zwłaszcza niektórzy moi bracia, którzy tylko żartobliwie i nie groźnie uśmiechają się z mojego "judaizantes". Wot, tradycja dominikańska zobowiązuje! Wprawdzie dawnymi czasy bracia prowadzili, jak widać w przypomnianej sejneńskiej historii, dialog bardziej praktyczny, ale nie był on pozbawiony wymiaru religijnego.
tzw. "Biała synagoga" w Sejnach, postawiona w 1855 w miejsce wcześniejszej drewnianej (http://pogranicze.sejny.pl/biala_synagoga,6-1,9826.html)
W 1859 roku A. Połujański w swej książce zatytułowanej "Wędrówki po guberni augustowskiej w celu naukowym odbyte", tak opisywał tą historię: Lecz ksiądz Bortkiewicz, ówczesny przeor dominikanów sejneńskich, przeszkodził (...) wzrostowi Krasnopola, albowiem celem ściągnięcia Żydów do Sejn i za pośrednictwem ich ożywienia tamże handlu, zbudował wspaniałą synagogę, do której ród izraelski chętnie się garnął i rozszerzając swe stosunki handlowe, przyczynił się do upadku jarmarków i handlu krasnopolskiego; przez wdzięczność zaś swemu dobroczyńcy ustanowił w synagodze codziennie modły za Bortkiewicza, które dotąd, bez względu, że synagoga podstarzała, i ku upadkowi się nachyla, odprawiać się mają.
Kierując się może słowami Księgi Powtórzonego Prawa: Nie będziesz niesprawiedliwie gnębił najemnika ubogiego i nędznego, czy to będzie brat twój czy obcy, o ile jest w twoim kraju, w twoich murach (Pwt 24,14), kiedyś sejneńscy dominikanie udzielili gościny żydowskiej ludności. A dziś łódzcy dominikanie mieszkają, pracują i modlą się w dawnej żydowskiej szkole handlowej przy Zielonej.
Na pamiątkę wszystkich przedwojennych uczniów i profesorów dawnej szkoły, którzy cierpieli w łódzkim getcie i zginęli, przywołać chcę postać Izraela Lejzerowicza (ur. 1902 – zm. 1944).
Autoportret, ok. 1930 Muzeum Sztuki w Łodzi
Artysta malarz, poeta, studiujący w Berlinie i jeden z najlepiej zapowiadających się żydowskich malarzy łódzkich młodej generacji. Uwięziony w Litzmannstadt Getto, zanim trafił w sierpniu 1944 do Auschwitz i tam zagazowany, wykonał kilkadziesiąt bardzo przejmujących grafik. Zdjęcia niektórych można znaleźć m.in. na stronie Instytucie Yad Vaschem w Jerozolimie.



To były czasy praktycznego dialogu!
Jak śpiewała Justyna Steczkowska w piosence Wszyscy braćmi być powinni:
Wszyscy braćmi być powinni!
Oj, oj! - prawda święta!
Bo rodzili się niewinni
Żyd i goj!
Kto te prawdę zapamięta?
Oj, oj! - nie od święta
Wszyscy braćmi być powinni!
O, jo, joj!
Bogiem się należy cieszyć!
Oj, oj! - prawda święta!
Choć czasami może zgrzeszyć
Żyd i goj!
Kto te prawdę zapamięta?
Oj, oj! - nie od święta
Bogiem się należy cieszyć!
O, jo, joj!
« powrót
1 komentarz
-
2011-02-13
martusia
jesteśmy wędrowcami
„Kiedy jednak zjawi się inny obcy, to choćby nie pochodził z jego ojczyzny, obaj stają się... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.




















