Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Czy z papieżem można dyskutować?
A Jezus przywołał uczniów do siebie i rzekł do nich: „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A KTO BY CHCIAŁ BYĆ PIERWSZYM MIĘDZY WAMI, NIECH BĘDZIE NIEWOLNIKIEM WSZYSTKICH. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu".
Mk 10, 42-45
Giotto di Bondone, Ukrzyżowanie św. Piotra, fragment Tryptyku Stefanesich, ok. 1330 r.
Ojciec święty nie jest bowiem dla nas szefem, z którym możemy sobie podyskutować"- pisze T. Terlikowski na blogu "Frondy", polemizując dość ostro m.in. z artykułem Cezarego Kościelniaka "Chrześcijaństwo obywatelskie", zamieszczonego 27 lutego w "Wyborczej".
Zapytałbym jednak redaktora Terlikowskiego czy zakaz "dyskusji" z papieżem dotyczy także środowisk konserwatywnych, w tym także Frondy? To one ostatnio bardzo intensywnie dyskutują z Benedyktem XVI n.t. jesiennego spotkania międzyreligijnego w Asyżu. A niekiedy mam wrażenie, czytając artykuły i wypowiedzi na portalu Frondy, że nie tylko dyskutują ale i potrafią zganić wręcz papieża, sugerując, że "Asyż" to odchodzenie od Tradycji Kościoła. Zresztą to nie jedyny temat, w którym posoborowi papieże "wywoływani są do tablicy" przez środowiska konserwatywne. No cóż, okazuje się, że nawet i one nie są wolne od liberalnej mentalności naszych czasów, choć przemycają je w starych bukłakach. I gdy coś w posoborowym nauczaniu Kościoła i papieży im nie pasuje, łatwo poddają to w wątpliwość. Nie próbują odczytywać tego w świetle wiary. Przywiązanie do tego, co było kiedyś nie wystarcza by mówić o wierności Tradycji chrześcijańskiej. Nią jest bardziej doświadczenie żywej wiary, która zaufawszy NIEOMYLNOŚCI DUCHA ŚWIĘTEGO, wybiega w przyszłość. Duch bowiem wieje, kędy chce widząc dalej, szerzej, głębiej niż człowiek i nie daje się ograniczyć ciasnotą naszego myślenia. Doświadczamy Jego działania w wielu ruchach odnowy religijnej, w prądach reformatorskich, pojawiających się wcale nierzadko na obrzeżach Kościoła, a niekiedy nawet poza nim. W ten sposób niezawodnie prowadzi i odnawia Kościół. A Gdzie jest Piotr, tam też jest Kościół i tam tez jest Bóg" - uczy św. Augustyn.
Wracając do pytania o możliwość takiej dyskusji, nie biorę pod uwagę dyskursu świata niechrześcijańskiego z papieżem, bo ta jest oczywista. Zresztą Benedykt XVI ma uszy i serce otwarte na głos świata, bo jak zauważa w najnowszym z nim wywiadzie: wielu jest na zewnątrz (Kościoła) , którzy sprawiają wrażenie bycia w środku (s. 18). Czy jednak dialog jest możliwy wewnątrz wspólnoty, w relacji pomiędzy każdym wierzącym a następcą św. Piotra? Z jednej strony, zgodnie z nauczaniem Kościoła, papież jest nieomylny w WYZNANIU WIARY, o czym pisałem na blogu nie tak dawno. Z innej jednak perspektywy patrząc, każdy wierny - duchowny czy świecki - przez chrzest staje się WSPÓŁWYZNAWCĄ WIARY a przez bierzmowanie przyjmuje na siebie odpowiedzialność za pielęgnowanie, przekazywanie oraz pogłębiane rozumienia tego wyznania.
Temat jest dość obszerny, więc skupię się tylko na jednym przykładzie PRYMATU BISKUPA RZYMU.
Benedykt XVI we wspomnianym wywiadzie podkreśla, że Kościół potrzebuje „organu jedności” i jest nim papiestwo, ale takie - zaznacza - zarządzane nie na sposób dyktatorski, lecz jako „wewnętrzna wspólnota wiary”: Papież nie ma tej władzy, by coś wymusić. Jego `siła` polega na przekonywaniu ludzi by pojęli – jesteśmy razem” .
Prymat papieża, to dar Ducha, który wybrał św. Piotra do tego, by jako PIERWSZY NIEOMYLENIE WYZNAŁ WIARĘ w Syna Bożego. I z tym darem, przekazywanym przez sukcesję każdemu następcy Piotra, nie możemy dyskutować. Jest to bowiem dar i wybór nie człowieka lecz Boga.
Natomiast już sposób sprawowania prymatu - pierwszeństwa biskupa Rzymu - jest w Kościele dyskusyjny. Zmienność sprawowania prymatu wynika m.in. z rozwoju Kościoła, znaków czasu a także z powodu ludzkiej słabości każdego papieża. Jak pokazuje historia Kościoła, wielu było takich, którzy bardziej jednak uchodzili za tych, którzy uciskają narody jak wielcy tego świata. Stąd, Chrystus mówił do Piotra: A ty, kiedy się nawrócisz, umacniaj twoich braci (Łk 22,32)
Inni stawali się autentycznymi i pokornymi świadkami krzyża, obmywający miłosierdziem Pana rany człowieka. Jest to najważniejsza, służebna misja całego Kościoła, począwszy od jego pierwszego wyznawcy. Dominikanom polskim przypominał o tej postawie kardynał Wyszyński: Wy, dominikanie, jako Pańskie psy, macie lizać rany współczesnego człowieka." Lizać, a nie jeszcze bardziej ranić butą i arogancją!
O tym, że nad sposobem sprawowania prymatu papieża mogą dyskutować wszyscy ochrzczeni, nie tylko katolicy, pisał Jan Paweł II w encyklice "Ut unum sunt". W poprzednim wpisie, zwróciłem już uwagę, że papież prosi o modlitwę o jego nawrócenie, które jest niezbędnie potrzebne „Piotrowi”, aby mógł on służyć braciom.
Dalej Jan Paweł II pisze już wprost o sprawowaniu prymatu: Jako Biskup Rzymu dobrze wiem, że pełna i widzialna komunia wszystkich Wspólnot, w których mocą wierności Boga zamieszkuje Jego Duch, jest gorącym pragnieniem Chrystusa. Jestem przekonany, że ponoszę w tej dziedzinie szczególną odpowiedzialność, która polega przede wszystkim na dostrzeganiu ekumenicznych dążeń większości chrześcijańskich Wspólnot i na wsłuchiwaniu się w kierowaną do mnie prośbę, abym znalazł taką formę sprawowania prymatu, która nie odrzucając bynajmniej istotnych elementów tej misji, byłaby otwarta na nową sytuację (p. 95)
A wcześniej przypomina: Kościół katolicki jest świadom, że pośród wszystkich Kościołów i Wspólnot kościelnych to on zachował posługę Następcy apostoła Piotra w osobie Biskupa Rzymu, którego Bóg ustanowił <<trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności>>i którego Duch podtrzymuje, aby Kościół uczynił także wszystkich innych uczestnikami tego podstawowego dobra. Zgodnie z pięknym określeniem Papieża Grzegorza Wielkiego, pełnię posługę jako servus servorum Dei. Ta definicja najskuteczniej chroni przed ryzykiem oderwania władzy (szczególnie zaś prymatu) od posługi, co byłoby sprzeczne ze znaczeniem, jakie nadaje władzy Ewangelia: <<Ja jestem pośród was jak ten, kto służy>> (Łk 22, 27) - mówi nasz Pan Jezus Chrystus, Głowa Kościoła.
Zaraz jednak pokornie wyznaje: Z drugiej jednak strony, jak to już stwierdziłem 12 czerwca 1984 r. podczas doniosłego spotkania w siedzibie Ekumenicznej Rady Kościołów w Genewie, przekonanie Kościoła katolickiego, iż zgodnie z tradycją apostolską i z wiarą Ojców zachował on w posłudze Biskupa Rzymu widzialny znak i gwarancję jedności, stanowi trudność dla większości pozostałych chrześcijan, których pamięć jest obciążona bolesnymi wspomnieniami. Wraz z mym Poprzednikiem Pawłem VI proszę o przebaczenie za wszystko, za co jesteśmy odpowiedzialni (p. 88).
I dalej odważnie pisze o możliwości dyskusji z papieżem wszystkich chrześcijan: Jest to ogromne zadanie, od którego nie możemy się uchylić i którego nie mogę wykonać samodzielnie. Czy zatem realna, choć niedoskonała komunia, istniejąca między nami, nie mogłaby nakłonić kościelnych zwierzchników i ich teologów do nawiązania ze mną braterskiego i cierpliwego dialogu na ten temat, w którym moglibyśmy wzajemnie wysłuchać swoich racji, wystrzegając się jałowych polemik i mając na uwadze jedynie wolę Chrystusa wobec Jego Kościoła, przejęci do głębi Jego wołaniem: „aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17, 21)? (p. 96).
Męczeńskie ukrzyżowanie św. Piotra to kwintesencja tego, co znaczy że Piotr jest pierwszy wśród apostołów. Pisze o tym Benedykt XVI we wspomnianym wywiadzie: Prymat rozwijał się od początku jako prymat w męczeństwie (s. 21). Tronem zatem ( z łac. cathedra) pierwszego wśród równych jest Krzyż. To z Jego wysokości papież NIEOMYLNIE WYZNAJE WIARĘ ex cathedra! Nie jest rzeczą papieża, aby być pełnym chwały władcą, lecz być dawać świadectwo o Tym, który został ukrzyżowany, i aby być także samemu gotowym, w ten sposób, w łączności z Nim, wypełniać swój urząd - zauważa Benedykt XVI (s. 22).
« powrót
5 komentarzy
-
2011-03-09
jarek1788
Ocena:



Papiestwo a centralizm w Kościele
Bardzo ciekawy tekst, zwłaszcza w części na temat charakteru nieomylności papieża, która jako... » -
2011-03-05
Zagwozdka
Re: Re: Re: Parę tygodni temu Ojciec mi uciekł z interesującym tematem dotyczącym Asyżu w następny blog. Nie zdą...
Aczkolwiek pan Terlikowski o Taize też ma "swoje" zdanie i dawny ojciec redaktor W Drodze... i... » -
2011-03-04
Michał
Re: Re: Parę tygodni temu Ojciec mi uciekł z interesującym tematem dotyczącym Asyżu w następny blog. Nie zdą...
Tak, zgadzam się. Lubię takie miejsce dyskusji z ludżmi innych wyznań we Francji, w Taize, gdzie... »
Dobry Pasterz nie rozkazuje powrotów. Nie prowokuje ich, wykorzystując nasze czułe miejsca, by toksycznie nas związać ze sobą. On przyciąga samym Sobą... przyciąga każdą wolność. Niefałszowanym zapachem i smakiem miłości dociera do najbardziej oddalonych i zakazanych przez "wierzących i pobożnych" miejsc profanum. Chce być rozpoznany w nieoczekiwanych momentach przez każdego... rozpoznany niepowtarzalnie.
... więcej »Żywe paschalne doświadczenie BARANKA ZABITEGO ŻYJĄCEGO NA WIEKI, to jedna z bardziej właściwych definicji prawdziwej TRADYCJI KOŚCIOŁA, którą w sercach wiernych przechowuje nie tyle strachliwa z natury ludzka rutyna ale sam Duch Święty - Parakletos. Inna, nie wykluczająca pierwszej, przypomina o odpowiedzialności Kościoła za Tradycję i brzmi następująco: "abyście się wzajemnie obdarzali miłością tak, jak ja was pokochałem" (por. J 15).
Jak można z miłością adorować niewidzialnego Boga, który ukrywa się utajony w Najświętszych Postaciach Eucharystycznych, jednocześnie opluwając drugiego człowieka, który jest widzialną ikoną Boga i cząstką Ciała Chrystusa? Jak można czcić Najświętszy Krzyż, a jednocześnie wylewać pod nim cała swoją żółć i nienawiść wobec przeciwnika politycznego? Chrystus na drodze naszego życia utajony jest w monstrancji o wielorakich rysach.

















