Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Czerwiec 2011
Kto zlustrował Apostołów?
W czasach, w których wielu ulega dzikiej i szalonej pasji lustrowania innym życiorysów, Kościół uparcie świętuje Uroczystość ku czci dwóch apostołów i męczenników, Piotra i Pawła, których zweryfikowało pozytywnie wyłącznie miłosierdzie. Logika Ducha a nie litery sprawiedliwości pokazuje, że w Chrystusie ludzie z "przeszłością" mają prawo mieć nadzieję na przyszłość i że jest to przyszłość Kościoła. Skałą Kościoła jest bowiem wiara i miłość zrodzona z przebaczenia i zaufania.
Kościoła zbudowanego na fundamencie świętych apostołów i męczenników Piotra i Pawła, bramy piekielne nie przemogą (Mt 16,18). Ten fundament to solidna skała, choć w słabości się doskonali - pisał apostoł narodów (1. Kor 12,9). Piekło nie może sobie z "taką mocą" poradzić, bo nie pojmuje siły, która płynie z miłości, zaufania. Jest bezradne wobec miłosierdzia.
Lustracja może być piekłem, jeśli oprócz pragnienia poznania "jak było", w osobach owładniętych potrzebą nieustannego weryfikowania wszystkich dookoła, nie zrodzi się otwartość na przyszłość. A synonimem przyszłości, w języku wiary, jest przebaczenie i zaufanie.
Co stałoby się z Piotrem, jakby nie spojrzeć, klasycznym zaprzańcem, gdyby Chrystus nie zapytał go: Szymonie, synu Jana, czy kochasz mnie? (por. 21,15-19). Raczej nie należy do zwyczajów pytać zdrajcę o miłość? Miłosierdzie Boże ma to jednak w zwyczaju, okazuję się. I jeszcze tak bezwarunkowo! Nawrócenie Piotra było skutkiem łaski Chrystusa a nie odwrotnie! Trzykrotne zaparcie (nadmierna pewność trzy razy zwyciężona została przez lęk 0św. Augustyn) i trzykrotne pytanie o miłość (rozwiąż miłością, co związałeś lękiem - św. Augustyn), równoważne z przebaczeniem, zaufaniem i potwierdzeniem: paś baranki moje!
Co stałoby się z Pawłem, jakby nie spojrzeć, wrogiem i prześladowcą pierwotnego Kościoła (wiadomo fałszywy i podstępny Żydek), gdyby Chrystus nie postanowił go, swoją uprzedzającą łaską, zaprosić do tak intymnej i intensywnej zażyłości ze sobą i go - Żyda do ewangelizowania nie-Żydów? Bo czyż Bóg odrzucił lud swój? Żadną miarą! I ja przecież jestem Izraelitą, potomkiem Abrahama, z pokolenia Beniamina. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który wybrał przed wiekami (...) I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak to jest napisane: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel, odwróci nieprawości od Jakuba. I to będzie moje z nimi przymierze, gdy zgładzę ich grzechy (Rz 11, 1. 25-27).
W czasach, w których wielu ulega dzikiej i szalonej pasji lustrowania innym życiorysów, Kościół uparcie świętuje Uroczystość ku czci dwóch apostołów i męczenników, których zweryfikowało pozytywnie wyłącznie miłosierdzie. I stało się to bez warunków wstępnych, okazałym i wielkodusznym gestem wyciągniętej dłoni Chrystusa: Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami (Rz 5, 6-8).
Okazuję, że w Chrystusie ludzie z "przeszłością" mają prawo mieć nadzieję na przyszłość i że jest to jednocześnie przyszłość Kościoła. Jest dla mnie ulgą, że lustracji i weryfikacji apostołów Piotra i Pawła nie przeprowadzali jacyś nawiedzeni historycy z IPN, na życzenie zaprzyjaźnionych polityków, ku wsparciu niektórych dziennikarzy np. Gazety Polskiej, Rzepy, Uważam Rze, Frondy... Nawiedzenie, o którym piszę, rozumiem jako iście religijne przekonanie o dziejowej misji przeprowadzenia nie tylko lustracji historii, co jest oczywiste i zrozumiałe, ale zdyskredytowania konkretnych ludzi na własne polityczne i światopoglądowe potrzeby. Bez skrupułów można zabijać dobre imię człowieka, do którego każdy ma prawo zawsze, w imię historii. Powtarzają w ten sposób pogląd głoszony przez totalitarne systemy o podporządkowaniu jednostki dziejowej konieczności. A to wszystko oczywiście bez wyraźnej woli, mimo niejednokrotnego odwoływania się do chrześcijaństwa, do zaofiarowania tym ludziom przyszłości w swoim własnym świecie - przyszłości, o której mówi przesłanie ewangelii, czyli bezwarunkowego przebaczenia, gdyż miłość nie pamięta złego (1 Kor 13,5).
Miłość Boża znajduje najwyższy wyraz właśnie wtedy, kiedy niewdzięczny i grzeszny człowiek zostaje na powrót dopuszczony do pełnej komunii z Nim. W tej perspektywie "oczyszczenie pamięci" jest przede wszystkim kolejnym wyznaniem wiary w Boże miłosierdzie, które to wyznanie Kościół na różnych szczeblach winien wciąż z przekonaniem ponawiać. Jedyną drogą do pokoju jest przebaczenie. Przyjęcie i ofiarowanie przebaczenia umożliwia nadanie nowej jakości relacjom między ludźmi, przerywa spiralę nienawiści i zemsty, kruszy kajdany zła, krępujące serca przeciwników - pisał w 2001 roku bł. Jan Paweł II
Dziś, nawet po śmierci arcybiskupa Życińskiego, "cmentarne hieny" nie przestają ujadać i gryźć! Co jakiś czas na łamach Rzepy, Uważam Rze, Frondy... o Gazecie Polskiej nawet nie wspomnę, lustrują i weryfikują nawet umarłego. I choć opierają się na spekulacjach, na co ponownie ostatnio zwrócił uwagę prof. Andrzej Grajewski, były przewodniczący kolegium IPN. A to wszystko po to, by "objaśnić" ludziom jacy biskupi są wyraźnie "nasi", a nie tylko polskojęzyczni i ... nie daj Boże, nazbyt otwarci na zrozumienie współczesności.
W Uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła przypatrzmy się kto podtrzymuje Kościół: ZAPRZANIEC I PRZEŚLADOWCA!
P.S. Bynajmniej nie jestem przeciwnikiem lustracji, bo nikt z nas nie ma prawa - siebie w pierwszym rzędzie a potem innych zwalniać z jakiejkolwiek odpowiedzialności za popełnione krzywdy. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że jeśli odwołujemy się do chrześcijaństwa, to Ewangelia zobowiązuje. Wielu ludzi, bezkrytycznie wyznających potrzebę lustracji w Polsce (czy to z urzędu i czy też taką dziką, prywatną na swój własny użytek, w stosunku do przeciwnika politycznego) podkreśla swoje przywiązanie do tradycyjnych wartości chrześcijańskich. Czy jednak rzeczywiście Ewangelię mają na myśli? Jeśli nie, to jakakolwiek lustracja i weryfikacja będzie iście piekielna.
32 komentarze
-
2011-07-18
cubiacco
Re: Re: skojarzenia
A tak przy okazji jeszcze - rozpad UE to już raczej kwestia czasu, wystarczy mieć odrobinę... » -
2011-07-18
cubiacco
Re: Re: skojarzenia
Widać bł. Jan Paweł II, którego jestem czcicielem (mojego syna ochrzciłem Jan Paweł) umiał... » -
2011-07-16
o. Maciej Biskup OP
Re: skojarzenia
Nie chcę mi się wierzyć, bym wprost wypowiedział na kazaniu takie zdanie: "kto nie jest za... »
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swoje życie , straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je znajdzie.
Mt 10,38-39
... życie trynitarne wyprowadzi nas na zewnątrz, ku drugim, zarazem jednak skupi nas w sobie samych, w owej samowystarczalności Boga. Będzie ono przeciwieństwem niepokoju i zamętu, ale działanie w nim winno być nadmiarem pełni, jednak nie wyalienowaniem z siebie samych. W ten sposób będzie ono uczestnictwem w życiu Boga, które łączy w sobie całkowitą samowystarczalność z doskonałym udzielaniem się sobie nawzajem Osób Boskich
Jean Daniélou SJ, Trójca Święta i tajemnica egzystencji
W tym chlebie żyje ukryty Duch, który nie może być spożyty;
W tym Winie płonie ogień, który nie może być wypity.
Duch w Twym chlebie, Ogień w Twym winie,
Są wielkimi cudami, jakie przyjmują nasze usta.
Pan zstąpił na ziemię do ludzi, czyniąc ich nowym stworzeniem
Jak Aniołom tak i ludziom dał Ogień i Ducha,
By się stali wewnętrznie Ogniem i Duchem (...)
Ogień i Duch były w łonie, które Cię zrodziło.
Ogień i Duch były w rzece, która Cię ochrzciła
Ogień i Duch są w chrzcie, jak w chlebie i kielichu,
Jak Ogień i Duch.
Twój chleb zabija łakomego żarłoka, który nas uczynił swym chlebem
Twój kielich unicestwia śmierć, bo nas pożera.
Pożywamy Cię Panie i pijemy, nie by cię tylko spożyć, lecz by żyć przez Ciebie (...).
św. Efrem Syryjczyk, diakon (IV w.)
... więcej »















