Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP
Kwiecień 2011
Smak wielkanocnego śniadania
Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie,
rzekł do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje.
J 21, 15-17
Pascha Chrystusa to synowskie, dziecięce złożenie swojego losu w ręce Boga. Odpowiedź na taką ufność może być tylko jedna: Ojciec mocą Swego Ducha wyprowadza Umiłowanego Syna ze śmierci.
Z naszą wiarą jest podobnie: ufność wybudza nas ze snu śmierci, lęku i grzechu. W spotkaniu ze Zmartwychwstałym Chrystusem na nowo wyostrza się powonienie, smak a apetyt na życie wydaje się już odtąd niepohamowany, jak nie do opanowania jest Duch Ożywiciel.
Zasiadamy do wielkanocnego stołu, by spożyć śniadanie, które pachnie Życiem i smakuje Miłością. Bo jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara (1 Kor 15, 14)... posiłek wielkanocny dusi nieznośną wonią cepelii i musi kiedyś niechybnie stanąć w gardle, jak sztuczne, malowane jaja. Paschalne śniadanie smakuje Życiem wyłącznie wówczas gdy, choć jesteśmy jeszcze "utrudzeni i obciążeni" niepewnością, to jednak rozbudzeni już przez nadzieję "biegniemy" do pustego grobu:
A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. POBIEGŁA więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono". Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. BIEGLI oni obydwaj razem... (J 20, 1-4).
Św. Grzegorz z Nyssy wychodzi z założenia, że słowo Boże jest naszym pokarmem, i dlatego pozwala sobie przenieść przepisy dotyczące żydowskiej uczty paschalnej na obcowanie z Biblią. Są tam dwie wskazówki, które wydają się mu szczególnie godne zastanowienia: potrawę należy jeść zdjętą dopiero co z ognia; nie wolno łamać kości. Ogień jest symbolem Ducha Świętego: czy zatem polecenie to nie oznacza, że nie należy Bożego pokarmu usuwać z zasięgu żywego ognia, pozwolić mu wystygnąć? Czy nie oznacza to, że lektura Pisma powinna odbywać się w ogniu, to znaczy w obcowaniu z Duchem Świętym, w atmosferze żywej wiary, która łączy nas ze Źródłem tego pokarmu? I następnie - są tam kości, z którymi nie możemy sobie poradzić, doniosłe pytania, które się nam nasuwają i z którymi nie umiemy się uporać. "Co jest istota Boga? Co było przed stworzeniem? Co jest poza granicami widzialnego świata? Jaka konieczność leży u podłoża wszelkich wydarzeń?" Dzisiaj dodalibyśmy wiele innych, jeszcze bardziej dręczących nas pytań. "Nie łam kości" - to znaczy: "Wiedza o tym wszystkim należy jedynie do Ducha Świętego..." Czy nie zabieramy się dziś często do łamania Pismu kości, starając się wydobyć z niego dużo więcej ponad miarę nam wyznaczoną? I czy często nie przyjmujemy jego słowa z dala od ognia Ducha Świętego, żywej wiary, jak pokarm, który wystygł i stał się niestrawny? (J. Ratzinger, Nowa pieśń dla Pana, 85n.)
Życzę więc Wszystkim wytrwałego biegania w Duchu do pustego grobu pytań, lęku i grzechu, by ostatecznie odpocząć w Zmartwychwstałym i w Nim nakarmić się Życiem i Miłością. Błogosławionej Paschy Pana.
Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz,
nie wstydź się, bo już nie doznasz pohańbienia.
Raczej zapomnisz o wstydzie twej młodości.
I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa.
Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel,
któremu na imię - Pan Zastępów;
Odkupicielem twoim - Święty Izraela,
nazywają Go Bogiem całej ziemi.
Zaiste, jak niewiastę porzuconą
i zgnębioną na duchu, wezwał cię Pan.
I jakby do porzuconej żony młodości
mówi twój Bóg:
Na krótką chwilę porzuciłem ciebie,
ale z ogromną miłością cię przygarnę.
W przystępie gniewu ukryłem
przed tobą na krótko swe oblicze,
ale w miłości wieczystej
nad tobą się ulitowałem,
mówi Pan, twój Odkupiciel.
Dzieje się ze Mną tak, jak za dni Noego,
kiedy przysiągłem, że wody Noego
nie spadną już nigdy na ziemię;
tak teraz przysięgam, że się nie rozjątrzę na ciebie
ani cię gromić nie będę.
Bo góry mogą ustąpić
i pagórki się zachwiać,
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie
i nie zachwieje się moje przymierze pokoju,
mówi Pan, który ma litość nad tobą.
Iz 54, 4-10
Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli? Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał (J 11, 33)
A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha (Rz 8,11)
"Odpowiedział Mu (Jezusowi) chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną"
J 5,7
... więcej » "Wy niczego nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród..." ( J 11,50-51).
"Krew Jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27,25)















