„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Na macierzyńskim
1Tm2,15
Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci; [będą zbawione wszystkie], jeśli wytrwają w wierze i miłości, i uświęceniu - z umiarem.
-
2010-08-26
Kasia P.
w pelni rozumiem
Gosiu, dziekuje za ten wpis, czekam na ten czas karmienia, pieluch, bycia juz we czworo.Ta ciaza daje mi sie we znaki bardzo,duzo spraw na glowie,zaczelam jezdzic autem-a u mnie kreto i wasko wszedzie; corka zaczyna szkole itd.Czekam na ten czas i zazdroszcze Gosiu,ze juz jestes w nim. Ja zaczne od lutego:)))
Zapamiętaj mnie na tym komputerze
Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.
Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.
- Ewangelia samotności 2010-10-05 Zielona
- Re: Ewangelia samotności 2010-10-07 trytka
- Piękne! 2010-08-17 mamaM.
- A to pyszne!: "A doktorat z pedagogiki wcale nie chroni... 2010-08-16 ;)
- Piękno macierzyństwa, piękno świadectwa, piękno Kobiety 2010-08-15 Kefasjus
- Przyznam, że jestem baaardzo miło zaskoczona, że pojawił... 2010-08-15 trytka
- Re: Przyznam, że jestem baaardzo miło zaskoczona, że... 2010-08-17 kefasjus
- w pelni rozumiem 2010-08-26 Kasia P.
- Re: Re: Przyznam, że jestem baaardzo miło zaskoczona, że... 2010-08-26 trytka
Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”
... więcej »Dobrze, że dzieci czasami wyjeżdżają. Zwłaszcza rośli dziewięcioletni młodzieńcy, którzy wstydzą się przytulać do mamy przy kumplach.
... więcej »
Celem zasilenia energią niewyspanej głowy i ożywienia snujących się w niej szarych komórek, udałam się na kawę do uczelnianego bufetu. Patrzyłam, patrzyłam i rodziły się we mnie pytania.
Zastanowiłam się, gdzie dla nas, chrześcijan przebiega granica pomiędzy krzyżem a „moim dobrem”. Na pewno inaczej, niż dla osób, które Ewangelią nie chcą się kierować. Jednak nie tak, by krzyż zagroził naszemu dobru.



















