Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

„Abandon”
Małgorzata Wałejko Wrzesień 2009

28.12.2009 18:35

Świąteczne błogosławienie, czyli krytyka krytyki

Błogosławieństwo – to nie tylko krzyżyk na czole i znak krzyża na koniec Mszy. Błogosławić to nie tylko przekazywać Boży pokój i być posłannikiem Jego miłości. Błogosławić to także odsłaniać dobro przed drugim człowiekiem; jego własne dobro.


Gdy chcemy kogoś kochać to zastępujemy go w pracy, bierzemy na siebie część jego trudów, staramy się zmniejszyć jego różne biedy, z którymi się boryka. Kochanie to też dawanie naszego czasu, życia po prostu. Zamiast obejrzeć „swój” serial – pójść pograć z synem w grę planszową. Zamiast na moment rozciągnąć się na kanapie w ferworze prac przedświątecznych – napisać kartki do starszych wiekiem cioć i wujków. Zamiast planowanego z radochą wcześniejszego zakopania się pod kołdrą z książką i ciasteczkami – cierpliwie wysłuchać godzinnego zwierzania się koleżanki przez telefon, która nie radzi sobie z uczuciami i musi się wygadać.

Nawet wybaczanie nie dopełnia tego obrazu miłości. Bo można wybaczyć, ale jak oficjel – podpisać akt łaski celnie okazując winowajcy że jest zerem.

Miłość to jest przede wszystkim błogosławienie drugiemu – czyli pokazywanie mu jego dobra. Przekonywanie go o dobru, które w nim jest. Nie przypochlebianie. Bezinteresowne nastawienie, żeby najpierw dostrzec w każdym dobro i piękno, aby mu je pokazać.

To bywa proste. Mężowi mówić: „Miałeś znakomity pomysł z tym kolorem ściany”. „Bardzo lubię, gdy tak troszczysz się o moje zdrowie”. „Bardzo męsko wyglądasz w tej koszuli”. „ To niesamowite, że zawsze pomagasz innym, nawet jak nie masz ochoty”. Dziecku: „Twoja wrażliwość na los zwierząt świadczy o bardzo dobrym sercu”. „Twoje poczucie humoru zwala mnie z nóg”. „Jak tak przytuliłeś chorego dziadzię pomyślałam, że to szczęście mieć takiego wnuka”. Pani ekspedientce w hipermarkecie, gdy klient przed nami był wobec niej ordynarny, ale przemilczała, szepnąć, że ma anielską cierpliwość, naprawdę godną podziwu.

Dlatego zrobiło mi się jakoś smutno, gdy relacje telewizyjne z Pasterek w najważniejszych świątyniach Polski jak refren podawały: „W katedrze p.w. (…) Abp (…) w swoim kazaniu mówił o największych grzechach przeciwko rodzinie: rozwodach, alkoholizmie i aborcji”. „Bp (…) przypominał prawa dzieci i prawa człowieka, notorycznie łamane”. „Prymas Polski mówił o egoizmie współczesnego człowieka”. Wygląda, że hierarchowie się wcześniej mniej-więcej umówili co do treści kazań.

Rzuciło mi się to w oczy, gdyż sama miałam wielkie szczęście usłyszeć coś zupełnie innego na Pasterce.

Już gdy kapłani otoczyli ołtarz i wybrzmiała kolęda na wejście, Celebrans powiedział: „Bóg ma marzenie. On marzy o nas. My jesteśmy marzeniem Boga! Pragnie każdego z nas.” A na koniec, kiedy dziękował za przygotowanie oprawy liturgicznej i obecność, powiedział, tak jakoś bardzo z serca i po prostu: „Cieszę się i dziękuje wam, bo jesteście najwspanialszą parafią na świecie. Nie macie pojęcia, jaki my mamy stąd (od ołtarza) wspaniały widok. Gdy patrzę na wasze twarze, na wasze piękno to rozumiem i nie dziwię się, dlaczego Pan Bóg jest w was taki zakochany, że dał swojego Syna i życie”.

Z takimi słowami w uszach i w sercu wychodzi się do domu podniesionym, pełnym wiary w siebie, jakimś dowartościowanym i pełnym nadziei, że sporo dobra można uczynić, bo nie jest się pełnym egoizmu współczesnym człowiekiem.

Przecież nikt nie lubi przebywać z osobami, od których wciąż słyszy, że nie jest dość dobry. Źle nam z tymi, którzy miłosiernie wytykają nam wady, bez wcześniejszego przekonania nas, że jesteśmy przede wszystkim pełni nieprawdopodobnych walorów. A jesteśmy.

A przecież właśnie Noc Szczęśliwego Rozwiązania, gdy Bóg objawia swoje miłosierdzie, jest szczególnym momentem, gdy Kościół powinien błogosławić! Przypomniały mi się moje ukochane słowa z encykliki „Dives in Misericordia” – parafrazuję: kiedy miłość Boga pochyla się nad każdym synem marnotrawnym, nad każdą nędzą, zwłaszcza nad grzechem, ten, który doznaje miłosierdzia nie czuje się poniżony, ale odnaleziony i dowartościowany. Bóg okazuje mu przede wszystkim radość, że się odnalazł. Ojciec tak bardzo widzi dobro, dokonane przez ukryte promieniowanie prawdy i miłości, że jak gdyby zapomina o całym złu, którego przedtem dopuścił się syn. Dlatego właściwe i pełne znaczenie miłosierdzia to nie tylko współczujące spojrzenie na zło moralne, ale – w pełnym kształcie – dowartościowywanie, podnoszenie w górę, wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwień zła. To główna treść orędzia Jezusa. (DM 5-6).

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

9 komentarzy

  • 2009-12-31
    cus

    dziękuję
    piękne słowa :). »
  • 2009-12-30
    m.u.

    Re: krytyka krytyki
    Bardzo podoba misię , to co Pani Małgorzata napisała o miłości w swoim wpisie. Natomiast co do... »
  • 2009-12-30
    bea

    krytyka krytyki
    "Miłość to jest przede wszystkim błogosławienie drugiemu – czyli pokazywanie mu jego... »
 
1 | 2 | 3 | 4


05.06.2009 12:12 | Papież kochał kobietę (i to niejedną)

Ciekawe są ostatnie doniesienia, jakoby korespondencja Papieża Jana Pawła i Wandy Półtawskiej miała opóźnić beatyfikację. Przeczuwam (i już się cieszę), że gdy właściwi badacze przebrną przez żmudną analizę tych listów i zostaną one zaaprobowane (o czym nie wątpię), będziemy świadkami szczęśliwego przełamania stereotypu, iż kapłanom kochać nie przystoi. Nasz Papież, nie pierwszy raz, odsłoni oblicze świętości, która jest szalona i odważna. Zresztą Karol i Wanda pierwszymi odważnymi nie są, wielu już mamy świętych przyjaciół. Nadal jednak na takich łypie się podejrzliwie zza krzaka.

... więcej »

01.06.2009 22:59 | Słowo na Dzień (męskiego) Dziecka

„To naprawdę dziwne… Z loda nie wycieka lód, tylko z bluzki wycieka! Jak to możliwe?” Dobiegło z tylnego siedzenia samochodu filozoficznie pytanie Antoniego, gdy spostrzegł strużki lodowej masy kapiące obficie z jego bluzki. Zaalarmowana odwróciłam się i ujrzałam kapiące strumienie – faktycznie, wyciekały z bluzki. Z loda akuratnie nie kapało. Antoś zafrapowany próbował zgłębić zagadkę bluzki samoistnie wydzielającej zmarzlinę. Mąż, równie stoicko, odparł: „Wiesz, u dzieci to się zdarza, że lód wycieka z różnych części odzieży”. Fascynujące dialogi prowadzi się czasem z sześciolatkiem.

... więcej »

25.05.2009 18:21 | Trzynastu Wspaniałych

Dwa wpisy naraz! Po prostu szał, jak na mnie. Szczególnie podziela ten pogląd ( "jak na mnie") zapewne O. Gabriel, którego zaczynam podejrzewać o tajną agenturę dla administratora strony O. Piotra. Żyć mi Człowiek nie daje (Gabriel, nie Piotr). Telefon: "Gosiu, zaglądałem dziś na stronę i nic... ". Spotkanie przed Mszą: "Gosiu, zaglądałem na stronę i nadal..." Po Mszy: "Gosiu, w międzyczasie zajrzałem i wciąż nic nowego". (-: Rzecz jasna przesadzam, lecz nieznacznie tym razem. (-: I O. Gabryś wie, jak szczerym uczuciem mimo tego doń pałam (sympatii, gwoli wyjaśnienia) (-:

... więcej »

25.05.2009 17:41 | Dar łez

Obowiązkową lekturą na studiach pedagogicznych jest "O duszy nauczycielstwa" Jana Władysława Dawida. Wielu studentom wydaje się anachroniczna (powstała bądź co bądź w 1912 roku), lecz dla mnie jest to prawdziwa perła. Dawid pisze, iż jądrem powołania nauczycielskiego jest "miłość dusz ludzkich" - duchowa wspólnota z innymi, jedność z wewnętrznym ich życiem, odczuwanie braków innych w sobie samym. "Rozszerzanie własnej jaźni" na innych. Piękne i głębokie słowa, lecz czy aktualne w dzisiejszych realiach akademickich? Ostatnio na konferencji słowa, iż miłość do studentów jest istotą pracy w uniwersytecie spotkały się ze szmerem oznaczającym, jak sądzę, sprzeciw i rozbawienie. Czyż dziś nie jest tak, że im bardziej formalne, zdepersonalizowane relacje z wykładowcą, tym bardziej profesjonalne, rzeczowe, merytoryczne? Tak zarysowane zachowania wielu wykładowców wydają się etapem przejściowym przed edukacją bez nauczyciela, via internet, która wedle niektórych jest kwestią czasu.

... więcej »

17.04.2009 14:41 | O paschalnych uniesieniach i ich braku

Często zjednoczenie z Bogiem kojarzy się nam z euforią, mistycznym doznaniem, uczuciową rozkoszą „sześć stóp nad ziemią”. Dobrze przeżyta modlitwa to modlitwa z jakimś wewnętrznym olśnieniem, choćby tylko refleksem światła, namiastką doświadczenia Boga. Święta także zawierać muszą komponent wzruszenia, by mogły być uznane za duchowo udane.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »