Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

10.03.2009 11:47

Czy chrześcijanin może być beztroski?

W trakcie dzisiejszej Eucharystii nie dawała mi spokoju pewna myśl.

Jakiś czas temu czytałam piękną książkę R. Cantalamessy „Eucharystia – nasze uświęcenie”. Pomogła mi ona wejść głębiej w tajemnicę paschalną i do dziś trwa we mnie „zachwycenie” nad Eucharystią i nad wymową zawartych w niej znaków.


Szczególnie jeden z obrazów wciąż do mnie powraca. Kiedy Pan Jezus przychodzi do mnie w Komunii świętej, w tej samym momencie nawiedza również moich braci i siostry, którzy stoją obok mnie. I nie tylko ich, przychodzi do każdego człowieka, przyjmującego Go do serca; jest niepodzielny, i jednoczy nas ze sobą w sobie samym. Można śmiało powiedzieć, że spotykamy się ze sobą w Bogu, na Jego głębokościach. Ciało Chrystusa jest zarazem ciałem mistycznym Jego Kościoła. Kapłan mówiąc: „Ciało Chrystusa” mówi tym samym „ciało twego męża”, „ciało twojej teściowej”, „ciało twojej sąsiadki”, „ciało afrykańskiego chłopca”… ponieważ nie możemy przyjąć Jezusa, nie przyjmując łączących się z Nim, żyjących w Nim, w Jego Ciele, braci i sióstr. Nasze „amen” wypowiadamy nie tylko Chrystusowi, ale także i naszym braciom i siostrom. Także tym, z którymi mamy relacje trudne. Także tym, którzy bardzo cierpią.

Nasze „amen” jest przyjęciem matek, które tracą swoje dzieci, chorych psychicznie, pogrążonych w depresji, samotnych starych ludzi, czekających na odwiedziny bliskich. Do nich przychodzi tylko Chrystus. Wraz z Nim, możemy przyjść również i my na głębokim poziomie serca. Oczywiście obok wewnętrznego spotkania powinno nastąpić również zewnętrzne, ale wewnętrzne może dosięgnąć anonimowych, nieznanych przez nas osobiście, tych, do których nie możemy inaczej dotrzeć jak w Nim, pamiętając o ich bólu i niosąc go z nimi.

W tym znaczeniu nie możemy pozostać beztroscy dufną i obojętną na innych radochą, że nas nie dotykają trudności, że mamy słodkie i miłe życie, że… uff, tym razem na nas nie padło, co za ulga! Wtedy nie bylibyśmy czułymi, kochającymi braćmi, odczuwającymi lęki i trudy innych w sobie, modlącymi się za bliskich, za dalekich, za brata prześladowanego na krańcu ziemi, który przychodzi do mnie w Eucharystii, bo przyprowadza go Jezus! Niech wyjdą z tego mistycznego, eucharystycznego spotkania Chrystusem i z nami podniesieni objęciem, w którym Jezus ogarnia nas wszystkich.

Współcierpiąc, oddajemy ich Bogu i… wtedy może zakiełkować w naszych sercach inna beztroska, ta, którą odczuli przyjaciele paralityka, gdy po tym, jak go przynieśli do Jezusa, został uleczony. Przynosząc Jezusowi naszych braci możemy mieć ufność, że wszystko skończy się dobrze, „dobrze” w wymiarze pozadoczesnym i najpełniejszym.

A jednak św. Dominik nocami płakał. Są przecież i ci, którzy nie chcą przyjąć Bożego „zawsze dobrego zakończenia”. Płakał i pytał: „Panie, co będzie z grzesznikami?”… Bo tak jak Bogu możemy ufać i być spokojnymi o tych, którzy chcą Go, tak są jeszcze nasi bracia i siostry, którzy sami dla siebie są zagrożeniem. O nich nie możemy być spokojni. A jak często siedzimy obok nich przy obiedzie.

Zatem nie. Chrześcijanin, jeśli kocha - nie może być beztroski.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

2 komentarze

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.04.2012 22:37 | Przejść na stronę jednomyślności

Jestem pod wrażeniem kazania, które O. Generał wygłosił dzisiaj w Krakowie. Jest do odsłuchania na stronie.

... więcej »

07.04.2012 14:01 | O Antosiowej Tajemnicy i Drodze Krzyżowej
Zanurzyliśmy się już w najświętsze Tajemnice. Liturgia Triduum trwa; integralność i trwanie trzech jej części nasuwa mi obraz Królestwa jako ziarna, które czy śpimy, czy czuwamy i tak rośnie. Czy sprzątam w te Dni, czy zajmuję się dziećmi, czy malujemy pisanki, czy szykuję pieczeń rzymską, ta liturgia trwa. I serce o tym wie. Mam wrażenie, że u szczytu liturgii codzienność szczególnie splata się z sacrum. Wieczorne liturgie i nocne czuwania w Ciemnicy i Grobie rozlewają się na mój świecki czas pomiędzy. „Wieczność pośrodku czasu”.
... więcej »

18.03.2012 08:33 | O praniu i Dobrej Nowinie

Jak przyjemnie było dzisiaj po raz pierwszy wystawić pranie do ogródka. Tym symbolicznym gestem powitałam wiosnę. Cieszyłam się ciepłym wiatrem na policzkach i zapachem powietrza. Malutka wspinając się na paluszki podawała mi spinacze do bielizny, a przecież gdy ostatnio wieszałam pranie na dworze – póżną jesienią – jeszcze na to nie wpadła… Zmądrzała przez zimę, rośnie Skarbina.

... więcej »

25.02.2012 07:59 | O ekstra ekstrakcji i mocy dziecięcej modlitwy

Dziś historia mrożąca krew w żyłach, a raczej miazgę w zębach.

... więcej »

05.02.2012 23:00 | Może tylko pragnienie

Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: