Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

25.05.2009 17:41

Dar łez

Obowiązkową lekturą na studiach pedagogicznych jest "O duszy nauczycielstwa" Jana Władysława Dawida. Wielu studentom wydaje się anachroniczna (powstała bądź co bądź w 1912 roku), lecz dla mnie jest to prawdziwa perła. Dawid pisze, iż jądrem powołania nauczycielskiego jest "miłość dusz ludzkich" - duchowa wspólnota z innymi, jedność z wewnętrznym ich życiem, odczuwanie braków innych w sobie samym. "Rozszerzanie własnej jaźni" na innych. Piękne i głębokie słowa, lecz czy aktualne w dzisiejszych realiach akademickich? Ostatnio na konferencji słowa, iż miłość do studentów jest istotą pracy w uniwersytecie spotkały się ze szmerem oznaczającym, jak sądzę, sprzeciw i rozbawienie. Czyż dziś nie jest tak, że im bardziej formalne, zdepersonalizowane relacje z wykładowcą, tym bardziej profesjonalne, rzeczowe, merytoryczne? Tak zarysowane zachowania wielu wykładowców wydają się etapem przejściowym przed edukacją bez nauczyciela, via internet, która wedle niektórych jest kwestią czasu.


Miałam pisać o czym innym, lecz wczorajszy dzień pozostawił we mnie wdzięczność i wzruszenie, którego nie sposób tu przemilczeć. Zajęcia zaliczeniowe ze studentami zaocznymi, problematyka moralności. Formą zaliczenia końcowego było przygotowanie projektów dotyczących wybranych samodzielnie, trudnych kwestii moralnych. Studenci wybrali m.in. eutanazję, in vitro, karę śmierci, przemoc w rodzinie, aborcję, zdradę. Przygotowali się znakomicie. Mój wielki podziw wzbudziła ich przenikliwość w rozpatrywaniu problemu, pomysłowość, dostrzeżenie wielu aspektów. Choćby włączenie w projekt o kobiecej i męskiej prostytucji zjawiska surogacji: już-już miałam się włączyć, że niepotrzebnie połączono dwa zupełnie odrębne problemy w jednej prezentacji, gdy naraz okazało się, iż surogację, to jest zastępcze macierzyństwo („brzuch do wynajęcia”) Studenci uznali za odpowiadającą definicji prostytucji: sprzedaż ciała! Prostytutka sprzedaje najbardziej intymny gest człowieczeństwa, wyrażający z natury bezinteresowne oddanie Ja w miłości. Zastępcza matka poza seksem (choć nie zawsze), także ciążę, poród i dziecko, matczyną miłość: zatem istotę jej bycia kobietą i niejako sam rdzeń swojego serca. Częścią każdego projektu była dyskusja. Pozwólcie, że zacytuje fragmenty sporu o eutanazję. "Sądzę, że prośba cierpiącego o śmierć powinna być respektowana." "Ale ile razy powtórzona? w prawie Holandii musi być powtarzana określoną ilość razy. Ile razy? A jeśli następnego dnia poczuje się lepiej, albo przyjdzie rodzina i chory cofnie prośbę? liczyć wcześniejsze i sumować?" Inny, niebanalny argument: "żadne państwo nie godzi się na pobieranie pojedynczych organów od żywych dawców, gdyż tym samym skazaliby się na śmierć; żadne społeczeństwo nie godzi się, by ktoś dobrowolnie sprzedał się w niewolę - czyli w powszechnej praktyce naszej cywilizacji człowiek nie może o sobie decydować do końca. Godność człowieka jest większa niż jego wola". "Ale jeśli jest nieświadomy, rodzina mogłaby zdecydować". "Ale kto? Mąż? Chciał uśmiercić Terri, a zaraz potem się ożenił z inną. Może więc rodzice? Oni chcieli by żyła. Kto zatem z rodziny, jak to rozstrzygać?" Przedstawiono statystyki ukazujące, iż ból jest dopiero czwartym z kolei powodem próśb o eutanazję, po m.in. osamotnieniu i lęku. Dlatego pacjenci, których się kocha w domach i hospicjach, nie proszą o śmierć.

Nagle teoretyczne deliberacje grupy przerwał słaby głos Studentki, która każde słowo wypowiadała z trudem. "Tata pracował na morzu... miał wypadek... wdała się gangrena... 1,5 roku był w śpiączce...8 miesięcy leżał sam, bo my z mamą nie wiedziałyśmy, gdzie się znajduje" Pani przerywała wypowiedź, gdyż łzy nie pozwalały jej mówić. "Obudził się... jest świetnym facetem, kaleką, szczęśliwym i nawet pomaga nam zarabiać na dom...Kiedyś byłam za eutanazją, teraz wiem, że każdy chce i powinien móc żyć".

Kilka minut później. Projekt o aborcji. Dyskusja. Studentka opowiada, że jej przyjaciółka właśnie jest w ciąży i USG wykazało zespół Downa. Sugerowano aborcję, dziewczyna nie usunęła. Okazało się, że ultrasonograf był zepsuty i zniekształcał obraz. Dziecko jest zdrowe. Usunęłaby zdrowe dziecko!

Piękna i wyczerpująca puenta, wydawać by się mogło. Jednak nagle odzywa się inna studentka: "a jeśli byłoby jednak chore? jednak, gdyby USG mówiło prawdę?" Oddech, by łatwiej było wydobyć słowa uwięzłe gdzieś w duszy. "Mam brata z Downem. Jacy my jesteśmy mu wdzięczni. On połączył moich rodziców. Chcieli się rozstać. I nagle on przyszedł... i połączył ich. A kiedy jest ciężko, mamy kłopoty, on przychodzi i mówi "Nie martw się, bardzo cię kocham" i naprawdę wszystko nabiera innej perspektywy". Te łzy były znów łzami szczęścia i trudem ograniczania słowami wielkiej miłości.

Osobistych wypowiedzi Studentów było więcej. Niewątpliwie zmieniły charakter naszego formalnego "zaliczenia" na rozmowę egzystencjalną, momentami toczącą się gdzieś u studni sensu, z której każdy chciał czerpać nie dla oceny, lecz dla życia.

Bardzo jestem za to wdzięczna Studentom, gdyż czułam się jak puste naczynie, które z minuty na minutę coraz bardziej się napełnia. "Współwychowywanie" to pojęcie pedagogiczne mówiące o tym, że w relacji nauczyciela i ucznia obie strony nawzajem się wychowują i uczą. To być może szczególnie dotyczy mnie, bo z racji wieku spotykam Studentów bardzo często starszych, mądrzejszych i bogatszych doświadczeniem, ale sadzę, że jest prawdziwe także w przypadku starych mistrzów, o ile mają przekonanie, iż "każda dusza to inny świat".

Szczególnie wdzięczna jestem za dar ich łez, łez unaocznionych w tak "nieosobowych okolicznościach", którymi Studentki otwierały swoje głębokie Ja, aby jak najprawdziwiej uczestniczyć w rozmowie.

Piszę o tym, gdyż jestem przekonana, że uniwersytet, jak i każda szkoła, powinna być - jak pisał Dawid - wspólnotą osób, a nie tylko edukacyjną instytucją. Ostatnio jedno z Kół Naukowych zrobiło znakomity wernisaż fotografii: robili sobie nawzajem zdjęcia starając się wydobyć indywidualność twarzy, mimiki, stylu ubioru, przedmiotów swoich pasji. Najpierw zwykłe zdjęcie każdego studenta z poważnym wyrazem twarzy, trzymającego numer albumu przed sobą, niczym zatrzymany aresztant na policji. Obok zdjęcia oddające dużo więcej niż numer albumu: osobę. "Nie jesteśmy tylko cyframi w protokołach zbiorczych" zdawali się mówić.

Mi także Studenci mogliby sporo zarzucić, mam świadomość. Ale wiem, w którym kierunku podążać. Za Dawidem.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

6 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


15.04.2012 22:37 | Przejść na stronę jednomyślności

Jestem pod wrażeniem kazania, które O. Generał wygłosił dzisiaj w Krakowie. Jest do odsłuchania na stronie.

... więcej »

07.04.2012 14:01 | O Antosiowej Tajemnicy i Drodze Krzyżowej
Zanurzyliśmy się już w najświętsze Tajemnice. Liturgia Triduum trwa; integralność i trwanie trzech jej części nasuwa mi obraz Królestwa jako ziarna, które czy śpimy, czy czuwamy i tak rośnie. Czy sprzątam w te Dni, czy zajmuję się dziećmi, czy malujemy pisanki, czy szykuję pieczeń rzymską, ta liturgia trwa. I serce o tym wie. Mam wrażenie, że u szczytu liturgii codzienność szczególnie splata się z sacrum. Wieczorne liturgie i nocne czuwania w Ciemnicy i Grobie rozlewają się na mój świecki czas pomiędzy. „Wieczność pośrodku czasu”.
... więcej »

18.03.2012 08:33 | O praniu i Dobrej Nowinie

Jak przyjemnie było dzisiaj po raz pierwszy wystawić pranie do ogródka. Tym symbolicznym gestem powitałam wiosnę. Cieszyłam się ciepłym wiatrem na policzkach i zapachem powietrza. Malutka wspinając się na paluszki podawała mi spinacze do bielizny, a przecież gdy ostatnio wieszałam pranie na dworze – póżną jesienią – jeszcze na to nie wpadła… Zmądrzała przez zimę, rośnie Skarbina.

... więcej »

25.02.2012 07:59 | O ekstra ekstrakcji i mocy dziecięcej modlitwy

Dziś historia mrożąca krew w żyłach, a raczej miazgę w zębach.

... więcej »

05.02.2012 23:00 | Może tylko pragnienie

Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: