„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Słowo na Dzień (męskiego) Dziecka
„To naprawdę dziwne… Z loda nie wycieka lód, tylko z bluzki wycieka! Jak to możliwe?” Dobiegło z tylnego siedzenia samochodu filozoficznie pytanie Antoniego, gdy spostrzegł strużki lodowej masy kapiące obficie z jego bluzki. Zaalarmowana odwróciłam się i ujrzałam kapiące strumienie – faktycznie, wyciekały z bluzki. Z loda akuratnie nie kapało. Antoś zafrapowany próbował zgłębić zagadkę bluzki samoistnie wydzielającej zmarzlinę. Mąż, równie stoicko, odparł: „Wiesz, u dzieci to się zdarza, że lód wycieka z różnych części odzieży”. Fascynujące dialogi prowadzi się czasem z sześciolatkiem.
Ale chciałam pisać o czym innym. O męskości. Męskość ma dwa bieguny: biegun niesłychanej delikatności i biegun zdecydowanej, hardej siły. Czułość pozwala mężczyźnie szeptać najdroższej najtkliwsze zapewnienia, widoczna jest w łagodności jego dłoni i ust. Pamiętam jak na piersiach mego Męża spał niespełna dwukilowy pomarszczony noworodek, usypiany rytmem jego serca: kwintesencja czułości. Mąż spał tak czujnie, by nawet nie drgnąć. Delikatność mężczyzny to respektowanie (czytaj: znoszenie) zmiennej nastrojowości żony. U kapłana ta delikatność przejawia się chyba przede wszystkim w cierpliwym, wielkodusznym przyjmowaniu zła i ciemności osób przychodzących do konfesjonału.
A drugi biegun to siła, szaleństwo i zabawa. Zdecydowanie i brudne łapy po grzebaniu w silniku. Jakaś taka nuta ironii i dystansu, oględności w ocenie świata, przez kobiety rozwarstwianego na setki aspektów.
Nie spodziewałam się, że te dwa bieguny są tak wyraziste u małego chłopca.
Któregoś dnia miałam wykłady do późna i dopiero wieczorem wróciłam do domu. Synek wrócił od dziadków. I zaczęło się przedziwne show. Ten Antoś, który coraz rzadziej włazi na kolana, wisiał na mnie non stop.„Moja śliczniunia panienka. Piękniunia dziewczynko, chodź do mojego pokoju!” Co za wezwania! Gdy ległam na sofie zmęczona, podszedł i głaskał mnie delikatnie po twarzy i dłoniach. Zaoferował się, że podrapie mi plecy (czynność przeze mnie ubóstwiana, że się tak tutaj odsłonię) i powiedział łagodnie: „Moje plecki… Najpiękniejsze plecy z plac” (autorska odmiana: zamiast „ z pleców” (-:). Mąż, rozbawiony równie jak ja, zauważył: „Ależ ty synu romantyczny dziś jesteś”.
Chwilę później chłopaki (ojciec i syn) oglądali swój ulubiony serial dokumentalny na Discovery „Najtrudniejsze zawody świata”. Podziwiali przemoczonych rybaków ryzykujących życie dla połowu krabów. Obaj przejęci i nieobecni. Mąż zagadnął: „Co Antoś, chciałbyś tak pracować jak dorośniesz?...” „No… ale najbardziej to chciałbym pisać po świniach”. W poprzednim odcinku utytłani po szyje w błocie farmerzy tatuowali trzodę. Męskie marzenia.
« powrót
3 komentarze
-
2009-06-04
trytka
Ocena:



cudny tekst.. cudnie mieć dobrego syna....
cudny tekst.. cudnie mieć dobrego syna. » -
2009-06-02
nikoghos
Ten serial nazywa się...
dokładnie: Deadliest jobs in the world. Czyli chodzi o zawody najbardziej wymarzone przez małych... » -
2009-06-01
o.G
Ocena:



:)...
:) »
Jestem pod wrażeniem kazania, które O. Generał wygłosił dzisiaj w Krakowie. Jest do odsłuchania na stronie.
... więcej »Jak przyjemnie było dzisiaj po raz pierwszy wystawić pranie do ogródka. Tym symbolicznym gestem powitałam wiosnę. Cieszyłam się ciepłym wiatrem na policzkach i zapachem powietrza. Malutka wspinając się na paluszki podawała mi spinacze do bielizny, a przecież gdy ostatnio wieszałam pranie na dworze – póżną jesienią – jeszcze na to nie wpadła… Zmądrzała przez zimę, rośnie Skarbina.
... więcej »Dziś historia mrożąca krew w żyłach, a raczej miazgę w zębach.
... więcej »Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”
... więcej »
















