„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Papież kochał kobietę (i to niejedną)
Ciekawe są ostatnie doniesienia, jakoby korespondencja Papieża Jana Pawła i Wandy Półtawskiej miała opóźnić beatyfikację. Przeczuwam (i już się cieszę), że gdy właściwi badacze przebrną przez żmudną analizę tych listów i zostaną one zaaprobowane (o czym nie wątpię), będziemy świadkami szczęśliwego przełamania stereotypu, iż kapłanom kochać nie przystoi. Nasz Papież, nie pierwszy raz, odsłoni oblicze świętości, która jest szalona i odważna. Zresztą Karol i Wanda pierwszymi odważnymi nie są, wielu już mamy świętych przyjaciół. Nadal jednak na takich łypie się podejrzliwie zza krzaka.
Dostrzegam tu zresztą stereotyp krzyżowy: podczas gdy konsekrowanych odstręcza się od miłości (tzw. „więzi partykularnych”), a wskazuje drogę samotności – małżonkom wytycza się drogę samej tylko miłości, a samotności ich się pozbawia.
Obie formy niepoprawne, wg mnie, ponieważ:
A) Wszyscy przecież jesteśmy samotni z natury, bo z Boga wyszliśmy i niespełnieni jesteśmy, dopóki w Nim nie spoczniemy. Obraz Boży, Jego iskra w nas, pamięć czułego stwarzania wciąż w nas nawołuje i pragnie. Nawet najbardziej kochający mąż do końca nie ugasi tego pragnienia. I dobrze, bo „będziesz miłował Pana z całego serca swego” i „nie będziesz miał bogów cudzych”. Bardzo łatwo Jego pierwszeństwo zastąpić ukochanym człowiekiem. Ktoś tam tłumaczył się, że żonę poślubił i nie może przyjść na ucztę - i wcale to Panu się nie podobało. A Bóg nie jest jakoś ślepo, bez powodu zazdrosny; po prostu On wie, że drugi człowiek nie spełni nas, nie może nas zbawić i wyzwolić, kochać nas „Bosko”.
Ta nasza niezbywalna samotność jest swoistym dowodem na to, że każdy, niezależnie od stanu życia, jest z natury wezwany, chce mi się napisać „skonstruowany”, do oddania Bogu głębiny serca. Każdy chrześcijanin jest zaproszony do miłosnej komunii osoba-Osoba. Jak wielu małżonków myśli, że zakonnicy tak, są wybrani do poufałości z Nim, a my tu sobie tak tylko w niedzielę do kościółka i już, bo nasze serca zajął mąż/żona i miejsca nie starczy. To od nas zależy kto tam zajmie tron.
B) A z kolei konsekrowany bez głębokich przyjaźni – w istocie miłości – może na szwank narazić swój psychologiczny rozwój. Mogą to być relacje z osobami tej samej płci, ale dwoistość płci przypadkiem nie jest i warto jej bogactwo odnieść do życia każdego człowieka. Mężczyznę kobiecość obdarowuje i inspiruje do rozwoju – i na odwrót. To dar Boży dla wszystkich ludzi. Dobrze go przyjąć, choć wymaga dojrzałości i zawierzenia.
Bardzo cieszę się, że świat pozna Jana Pawła – mężczyznę zintegrowanego, nie lękającego się miłości do kobiety i przyjaźni z nią, czystej i pięknej. Kapłani zobaczą, że kochać kobietę nie znaczy zrazu porzucać sutanny, lecz że miłość jest – jak pisał św. Jan – z Boga, a kto kocha zna Boga i nie musi Go z tej okazji ranić i opuszczać.
« powrót
17 komentarzy
-
2009-09-05
Migdal
Re: przerażające
Zabrzmiało to trochę tak: miłość między mężczyzną a kobietą jest nieczysta i grzeszna. Więc -... » -
2009-09-03
franciszek
przerażające
jeżeli to była miłość jaka jest między męszczyzną a kobietą to o żadnej beatyfikacji nie powinno... » -
2009-09-02
zwykly czlowiek
byla to wedlug mnie zwykla znajomosc
a ja kiedys przeczytalem ze ojciec pio osobom duchownym odradzal spoufalac sie z kobietami »
Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”
... więcej »Dobrze, że dzieci czasami wyjeżdżają. Zwłaszcza rośli dziewięcioletni młodzieńcy, którzy wstydzą się przytulać do mamy przy kumplach.
... więcej »
Celem zasilenia energią niewyspanej głowy i ożywienia snujących się w niej szarych komórek, udałam się na kawę do uczelnianego bufetu. Patrzyłam, patrzyłam i rodziły się we mnie pytania.
Zastanowiłam się, gdzie dla nas, chrześcijan przebiega granica pomiędzy krzyżem a „moim dobrem”. Na pewno inaczej, niż dla osób, które Ewangelią nie chcą się kierować. Jednak nie tak, by krzyż zagroził naszemu dobru.

















