„Abandon”
Małgorzata Wałejko
GrudzieĂĹĄĂÂ 2008
Cnota akceptacji pluralizmu - migawka z dnia w pracy
Dziś moi Studenci spisali się znakomicie. Na wstępie zajęć o wielości światopoglądowej i pluralizmie nurtów w etyce zaproponowałam im pewną „zabawę” . Kilkanaście wybranych osób otrzymało karteczki z hasłowo opisanymi rodzajami światopoglądów, zwykle określonymi imieniem „ojca” czy inspiratora danego nurtu, w którego miały się głęboko „wczuć”.
Wczuły się nadspodziewanie głęboko i oto w grupie zagościł Epikur, Arystyp, Sokrates, Platon, przedstawiciel stoików, utylitarystów, naturalistów, Kant, personalista chrześcijański (jako żywo) i nihilista. Reszta gawiedzi nie wiedziała co się święci i co to za tajne pani manewry. Następnie inny „podstawiony” Student pożalił się, iż ma poważny dylemat, gdyż wygrał 100 tys. zł i nie wie, co powinien z pieniędzmi zrobić. Jego przyjaciel Arab chce mu sprzedać jedną z córek na żonę i kusi go to wielce; ma też ubogich krewnych i może wypadałoby… no i co z podatkiem zrobić, może by tak go jakosik obejść?
Ubawiłam się po pachy; „tajniacy światopoglądowi” spierali się o istotę szczęścia i cnoty, Kant opiewał czystą bezinteresowność (rozdać!), Arystyp kazał łapać chwilę i rozpieszczać się ile wlezie (kupić dziewoję!), personalistka zabraniała kupować, bo osoby nie godzi się traktować jak towaru (najpopularniejsze zresztą slangowe określenie kobiet, obok męskich „ciach”; znamienne, prawda?), Pani fenomenalnie odgrywająca stoika (stroiczkę?) dopatrywała się w intencjach szczęściarza siły nadmiernie pobudzonych popędów i nabożnym tonem nakazywała je ukrócić. Zdać się na Boga i wyboru szukać na modlitwie, podpowiadała teistka. Całość ubarwiał (uczerniał?) ironiczny ton nihilisty, w którego notabene wczuł się Pan o poglądach, jak sam mówi, nihilizmowi bliskich: Cóż to szczęście? Nie wie nikt, nic nie jest lepsze ani gorsze, róbta co chceta, i tak ostatecznie, wszystko jedno, bo nic nie wiadomo, zatem sensu nie ma… Pomrzemy i tyle.
Zabawa pozwoliła nam wsłuchać się w „polifonię” ludzkich przekonań i wizji rzeczywistości, przypominając jednocześnie o „cnocie akceptacji pluralizmu”, którą podsumowaliśmy rozmowę.
Cnota ta powinna być domeną chrześcijan. Jak pisał Prof. Wojciech Chudy: „Działać dla dobra człowieka można będąc buddystą, mahometaninem, katolikiem, wyznawcą judaizmu lub jakiejś niewielkiej religii. Można wreszcie afirmować drugich nie wierząc w żadnego Boga. Zjawisko "anonimowych chrześcijan" potwierdza tę prawdę. Wierność wartościom chrześcijańskim to także odnalezienie w sobie cnoty akceptacji pluralizmu. To odnalezienie w sobie tej szlachetnej, a głęboko dziś zapomnianej umiejętności, o której poeta mówił: "umieć różnić się pięknie". To zdjęcie z oczu klapek a priori przy patrzeniu na innych ludzi należących do różnobarwnych i egzotycznych nieraz dla nas formacji”.
A co z apostolstwem? Ano właśnie to. Przyjęcie prawa drugiego do innego wyboru i poglądu, poszanowanie go i ciepły uśmiech pomimo różnicy zdań, to właśnie blask bijący z wartości chrześcijańskich. Nie jajka na paradzie równości.
Pozdrawiam Studentów i dziękuję im, jeśli tutaj (nie daj Boże! (-:) ktoś wpadnie.
25 komentarzy
-
2009-01-08
Anna
Nie szanuję homoseksualistów
Ja bym powiedziała tak: szanuję ludzi, którzy są homoseksualistami, ze względu na ich... » -
2009-01-07
trytka
czy akceptacja?
zastanawiałam się czasem nad tym artykułem i komentarzami :D i. I tak sobie myślę, że może nie o... » -
2009-01-04
Anna
Jedyna Prawda
Mnie bliska jest myśl Św. Tomasza, który zgodnie z tradycją arystotelesowską i z klasycznie... »
Bardzo cieszę się, że obok blogów Ojców, pojawia się także blog świeckiej dominikanki. Szczegolnie leży mi na sercu "popularyzacja", "propaganda" i swoisty "marketing" dotyczący powszechnego powołania do bliskości z Bogiem. Mam wrażenie, że choć od soborowej zmiany optyki minęło już kilka ładnych lat, wciąż w wielu sercach i umysłach tkwi pogląd, jakoby do poufałej, głębokiej, intymnej więzi z Jezusem były powołane osoby konsekrowane; natomiast świeccy to "Szare Szeregi od Wypełniania Przykazań". Pięknie ów stereotyp opisał - i przełamał - P. Red. Zbigniew Nosowski w książce "Parami do nieba". Zatem blogi świeckich na dominikańskiej stronie to swego rodzaju "chwyt marketingowy" ukazujący, iż pragnienia i powołanie Braci i Sióstr Zakonu Kaznodziejskiego podzielać mogą świeccy. Czy zresztą zakonnicy nie stanowią znaków proroczych, latarń na oceanie, wskazujących zewnętrznym, dosłownym sposobem życia ten radykalizm miłości i oddania, do którego wszyscy jesteśmy tak samo wezwani w wymiarze wewnętrznym? Czyż nie "po to są"?
... więcej »















