Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

„Abandon”
Małgorzata Wałejko Grudzień 2008

04.12.2008 00:21

Cnota akceptacji pluralizmu - migawka z dnia w pracy

Dziś moi Studenci spisali się znakomicie. Na wstępie zajęć o wielości światopoglądowej i pluralizmie nurtów w etyce zaproponowałam im pewną „zabawę” . Kilkanaście wybranych osób otrzymało karteczki z hasłowo opisanymi rodzajami światopoglądów, zwykle określonymi imieniem „ojca” czy inspiratora danego nurtu, w którego miały się głęboko „wczuć”.


Wczuły się nadspodziewanie głęboko i oto w grupie zagościł Epikur, Arystyp, Sokrates, Platon, przedstawiciel stoików, utylitarystów, naturalistów, Kant, personalista chrześcijański (jako żywo) i nihilista. Reszta gawiedzi nie wiedziała co się święci i co to za tajne pani manewry. Następnie inny „podstawiony” Student pożalił się, iż ma poważny dylemat, gdyż wygrał 100 tys. zł i nie wie, co powinien z pieniędzmi zrobić. Jego przyjaciel Arab chce mu sprzedać jedną z córek na żonę i kusi go to wielce; ma też ubogich krewnych i może wypadałoby… no i co z podatkiem zrobić, może by tak go jakosik obejść?

Ubawiłam się po pachy; „tajniacy światopoglądowi” spierali się o istotę szczęścia i cnoty, Kant opiewał czystą bezinteresowność (rozdać!), Arystyp kazał łapać chwilę i rozpieszczać się ile wlezie (kupić dziewoję!), personalistka zabraniała kupować, bo osoby nie godzi się traktować jak towaru (najpopularniejsze zresztą slangowe określenie kobiet, obok męskich „ciach”; znamienne, prawda?), Pani fenomenalnie odgrywająca stoika (stroiczkę?) dopatrywała się w intencjach szczęściarza siły nadmiernie pobudzonych popędów i nabożnym tonem nakazywała je ukrócić. Zdać się na Boga i wyboru szukać na modlitwie, podpowiadała teistka. Całość ubarwiał (uczerniał?) ironiczny ton nihilisty, w którego notabene wczuł się Pan o poglądach, jak sam mówi, nihilizmowi bliskich: Cóż to szczęście? Nie wie nikt, nic nie jest lepsze ani gorsze, róbta co chceta, i tak ostatecznie, wszystko jedno, bo nic nie wiadomo, zatem sensu nie ma… Pomrzemy i tyle.

Zabawa pozwoliła nam wsłuchać się w „polifonię” ludzkich przekonań i wizji rzeczywistości, przypominając jednocześnie o „cnocie akceptacji pluralizmu”, którą podsumowaliśmy rozmowę.

Cnota ta powinna być domeną chrześcijan. Jak pisał Prof. Wojciech Chudy: „Działać dla dobra człowieka można będąc buddystą, mahometaninem, katolikiem, wyznawcą judaizmu lub jakiejś niewielkiej religii. Można wreszcie afirmować drugich nie wierząc w żadnego Boga. Zjawisko "anonimowych chrześcijan" potwierdza tę prawdę. Wierność wartościom chrześcijańskim to także odnalezienie w sobie cnoty akceptacji pluralizmu. To odnalezienie w sobie tej szlachetnej, a głęboko dziś zapomnianej umiejętności, o której poeta mówił: "umieć różnić się pięknie". To zdjęcie z oczu klapek a priori przy patrzeniu na innych ludzi należących do różnobarwnych i egzotycznych nieraz dla nas formacji”.

A co z apostolstwem? Ano właśnie to. Przyjęcie prawa drugiego do innego wyboru i poglądu, poszanowanie go i ciepły uśmiech pomimo różnicy zdań, to właśnie blask bijący z wartości chrześcijańskich. Nie jajka na paradzie równości.

Pozdrawiam Studentów i dziękuję im, jeśli tutaj (nie daj Boże! (-:) ktoś wpadnie.

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

25 komentarzy

  • 2009-01-08
    Anna

    Nie szanuję homoseksualistów
    Ja bym powiedziała tak: szanuję ludzi, którzy są homoseksualistami, ze względu na ich... »
  • 2009-01-07
    trytka

    czy akceptacja?
    zastanawiałam się czasem nad tym artykułem i komentarzami :D i. I tak sobie myślę, że może nie o... »
  • 2009-01-04
    Anna

    Jedyna Prawda
    Mnie bliska jest myśl Św. Tomasza, który zgodnie z tradycją arystotelesowską i z klasycznie... »
 
28.11.2008 09:05 | O marketingu i zawierzeniu

Bardzo cieszę się, że obok blogów Ojców, pojawia się także blog świeckiej dominikanki. Szczegolnie leży mi na sercu "popularyzacja", "propaganda" i swoisty "marketing" dotyczący powszechnego powołania do bliskości z Bogiem. Mam wrażenie, że choć od soborowej zmiany optyki minęło już kilka ładnych lat, wciąż w wielu sercach i umysłach tkwi pogląd, jakoby do poufałej, głębokiej, intymnej więzi z Jezusem były powołane osoby konsekrowane; natomiast świeccy to "Szare Szeregi od Wypełniania Przykazań". Pięknie ów stereotyp opisał - i przełamał - P. Red. Zbigniew Nosowski w książce "Parami do nieba". Zatem blogi świeckich na dominikańskiej stronie to swego rodzaju "chwyt marketingowy" ukazujący, iż pragnienia i powołanie Braci i Sióstr Zakonu Kaznodziejskiego podzielać mogą świeccy. Czy zresztą zakonnicy nie stanowią znaków proroczych, latarń na oceanie, wskazujących zewnętrznym, dosłownym sposobem życia ten radykalizm miłości i oddania, do którego wszyscy jesteśmy tak samo wezwani w wymiarze wewnętrznym? Czyż nie "po to są"?

... więcej »


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »