„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Nagroda czy lekarstwo?
Przyszła do konfesjonału kobieta żyjąca od 20 lat w związku niesakramentalnym. Z całego serca pragnie spotkania z Bogiem w Eucharystii. Jej partner uparcie nie zgadza się na sakrament małżeństwa, pozostaje nieugięty mimo jej próśb.
Ona go wiernie kocha. Nie chce po latach go opuścić. Jest dobrą i ofiarną osobą, pracującą nad sobą ze wszystkich sił. Żyje modlitwą. Z tęsknoty za Bogiem płacze.
Kapłan toczył wielką wewnętrzną walkę. Myślał o gościach lejących do nieprzytomności żony, którzy po skrusze otrzymują rozgrzeszenie. O mordercach i gwałcicielach, którzy natychmiast słyszą, że Bóg im odpuszcza. Czy nawet po prostu o księżach, którzy łamiąc święcenia i wchodząc w związek z kobietą, po paru latach otrzymują watykańską dyspensę, zawierają sakrament małżeństwa i przyjmują Jezusa w Komunii.
Zastanawiał się, czy bliskość Jezusa jest nagrodą za wzorowe sprawowanie? Czy Jego łaska jest warunkowana doskonałym życiem, nawet gdy oznacza ono tu istny heroizm, na który człowiek bywa zbyt słaby?
Czy powinien żądać od niej odejścia od partnera, któremu obiecała miłość – w imię bezkompromisowego wybrania miłości Boga? Wszak przez 20 lat żyje z mężczyzną bez ślubu.
Powiedział: Jezus jest Twoim lekarzem. Jak Samarytanin oblewa Twoje rany i powikłane życie winem i oliwą. Przyjdź do Niego i módl się z wiarą i ufnością, aby uleczył Twoją sytuację, dotknął serca Twojego partnera. Niech Twoja Komunia z Nim będzie dla was obojga uzdrowieniem i siłą.
Patrzył na łzy tej kobiety i przez posługę Kościoła odpuścił jej grzechy. Pchnęło go ostatecznie pouczenie św. Tomasza, aby kierować się sumieniem, nawet gdy pozostaje ono w sprzeczności z nauką Kościoła, a także jurysdykcyjne wskazanie, by tego rodzaju sprawy traktować indywidualnie.
« powrót
98 komentarzy
-
2010-05-14
ala
Re: Mężczyzna z różą w zębach
Coś fircykowatego, Kasiu? Samo stanie na baczność już obarcza niezręcznością. A róża? Symbol... » -
2010-05-13
Kasia (Sz)
Mężczyzna z różą w zębach
Dziś przeczytałam na portalu TVN24 wypowiedź o.Góry dotyczącą spotkania młodych nad Lednicą. Ma... » -
2010-05-13
Zagwozdka
Re: ;-)
Widzisz, Aniu, ja też nie lubię opowiadać. ;) A jestem przekonana, że to nasza "historia" ma... »
Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”
... więcej »Dobrze, że dzieci czasami wyjeżdżają. Zwłaszcza rośli dziewięcioletni młodzieńcy, którzy wstydzą się przytulać do mamy przy kumplach.
... więcej »
Celem zasilenia energią niewyspanej głowy i ożywienia snujących się w niej szarych komórek, udałam się na kawę do uczelnianego bufetu. Patrzyłam, patrzyłam i rodziły się we mnie pytania.
Zastanowiłam się, gdzie dla nas, chrześcijan przebiega granica pomiędzy krzyżem a „moim dobrem”. Na pewno inaczej, niż dla osób, które Ewangelią nie chcą się kierować. Jednak nie tak, by krzyż zagroził naszemu dobru.

















