„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Antosia postne motywacje i Dwie Matki
Wracając do wczorajszego obiadu. Gdy padło pytanie Marcela i już układaliśmy odpowiedź, ubiegł nas Antoś z wyjaśnieniem, zarazem zaskakującym i budzącym niepokój o stan jego wychowania religijnego. Tonem patetycznym i pouczającym odparł bez wahania:
„Wiesz Marcel, w piątek umarł Papież i my go troszeczkę wspominamy”.
Cóż, mimo, że minął się z clou, pociecha choć taka, że w piątki troszeczkę wspomina Papieża.
A w tej chwili rozkręca zepsute dvd i, jak twierdzi, przerabia je na robota. Przyda się, bo mama zamiast sprzątać pisze bloga (-:
Ale tyle o nim; czas już ukrócić ten subiektywny macierzyński sentymentalizm.
Jednak pozostanę w temacie macierzyństwa. Właśnie ono było tematem naszego spotkania w Duszpasterstwie Akademickim (z serii „Ona i on- spotkania o miłości, przyjaźni i seksie”). Wprawdzie frekwencja słabowita, gdyż studenci już się uczą do sesji (i dobrze), ale na pewno obecnym studentom (i nie tylko (-:) wiele dało; zaprosiliśmy Dwie Matki: S. Judytę (Uczennicę Krzyża), Przełożoną wspólnoty Uczennic Krzyża przy dominikańskiej parafii i nauczycielkę małych dzieci oraz Monikę, Mamę siódemki. Usiadły obok siebie na kanapie i na początku zaczęły się przekomarzać, która jest bardziej doświadczoną mamą. Słuchając ich opowieści i odpowiedzi na pytania mogliśmy przekonać się, że w każdym stanie życie kobieta realizuje macierzyństwo w swej istocie identyczne.
S. Judyta mówiła, że macierzyństwo w zakonie to przede wszystkim trud codzienny i troska o zbawienie Bożych dzieci, dzieci Oblubieńca. Codzienność: troska o siostry z „rodziny”, o proste domowe sprawy, o dzieci w szkole i parafii, zatem wczesne wstawanie i przepełniony obowiązkami dzień. Otwarcie serca na sprawy i problemy każdej siostry przed własnymi, ale i wyczulenie na to, co mówią i czego nie mówią uczniowie, czasem przytulenie bez słów; dyspozycyjność. Jednocześnie troska o ducha: i apostolstwo, choćby przez katechezę, ale i dużo modlitwy o zbawienie innych. Opowiadała o dziewczynie, której pomogła wyplątać się z romansu z żonatym mężczyzną, nazywała ją „swoim dzieckiem”. O uczniu, którego uczyła zrębów wiary gdy był mały, a teraz spotkała po latach jako zaangażowanego religijnie młodzieńca.
Monika także mówiła o tych dwóch aspektach macierzyństwa: o ofiarności, gdy przy pierwszym dziecku dziewczyna zaczyna rozumieć, że czas zminimalizować własne potrzeby i przestawić się na zarwane noce, dyspozycyjność, oraz o trosce o zbawienie duszy dzieci. Mówiła, z jakim drżeniem serca śledzi zmaganie syna, który obwieścił, ze jest niewierzący, i choć odruchowo i niechcący żegna się z nimi przed jedzeniem, odsunął się od wiary. Mówiła, że „czeka na niego” i sądzę, że Jej Patronka Ją wspomaga. Opowiadała, że nie jest jej trudno kochać, bo czuje się nieprawdopodobnie kochana: i przez Ojca w niebie, i przez Męża i przez dzieci; czuje, że jedynie naturalnie odpowiada na tę moc miłości. Przypomniał mi się Wojtyła, który pisał, że kobieta odpowiada na miłość, mężczyzna kocha pierwszy, jest motorem miłości, ona tą miłość po prostu adekwatnie przyjmuje. (Jak Chrystus – Kościół…) Poruszająco opowiadała o porodach. Sześcioro dzieci urodziła w domu. Żadne nie płakało. Przy ściemnionym świetle, ciszy i w spokoju wsuwało się łagodnie w jej ramiona. Wtedy otwierały się drzwi i wchodziły wszystkie dzieci, otaczały rodziców i maluszka. Monika mówiła, że jest to mistyczny, sakralny moment. Jej tata ponoć skwitował: „Tak jej się spodobało to rodzenie, ze szybko nie przestanie”. Opowiadała także, jak bardzo widzi Boga w dzieciach, z dziecka na dziecko dostrzega Go bardziej (pewnie wraz z dojrzewaniem…). Maluszki mają Go w oczach i uśmiechu.
Dwie Matki, dwie spełnione i szczęśliwe kobiety.
Pamiętam jak Mała Teresa upomniała jedną ze współsióstr, gdy tamta szła do swoich obowiązków przez ogród powoli, ociągając się, oglądając kwiaty. Tereska bez ogródek (nomen omen) powiedziała (cytuję z pamięci): „czy myślisz, że świeckie matki z takim właśnie pośpiechem biegną aby nakarmić swoje dzieci i spełnić wszystkie obowiązki?”
Na koniec pozdrawiam Wszystkich a szczególnie Ojca Gabriela i dziękuję Mu, że, jak sam wyznał, kilka razy dziennie zaznacza mi 5 gwiazdek (-:
« powrót
Jestem pod wrażeniem kazania, które O. Generał wygłosił dzisiaj w Krakowie. Jest do odsłuchania na stronie.
... więcej »Jak przyjemnie było dzisiaj po raz pierwszy wystawić pranie do ogródka. Tym symbolicznym gestem powitałam wiosnę. Cieszyłam się ciepłym wiatrem na policzkach i zapachem powietrza. Malutka wspinając się na paluszki podawała mi spinacze do bielizny, a przecież gdy ostatnio wieszałam pranie na dworze – póżną jesienią – jeszcze na to nie wpadła… Zmądrzała przez zimę, rośnie Skarbina.
... więcej »Dziś historia mrożąca krew w żyłach, a raczej miazgę w zębach.
... więcej »Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”
... więcej »

















