„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Dialogi na ośmioletnie nogi
Ekologiczny
Oglądałam z Antosiem program, w którym ktoś upominał kolegę: „Powinieneś segregować śmieci, jesteś w 21-ym wieku!”. „My też powinniśmy” – mruknęłam pod nosem skruszona. „Nie mamo, ty nie musisz, przecież jesteś w 33-im wieku”.
Monopolowy
Antoś rozrysował grę „Monopol” według własnego pomysłu. Gramy wieczorem. Pole ze znakiem mercedesa: „Salon mercedesa, kupujesz?”, pola innych marek samochodów, hoteli. Naraz stanęłam pionkiem na tajemniczym polu K. „Co to?” pytam. „Oj, mamo, masz przerąbane! Rodzice zaprowadzili cię do kościoła. Stoisz tu godzinę”.
Sadystyczny
Wieczorem, przy kolacji, Antoś łypał kątem oka na film kryminalny. Spektakularne akcje policji dość brutalnie rozprawiającej się z gangsterami zaparły mu dech w piersiach. Nieco później mył zęby, a ściślej zamyślony trzymał szczoteczkę w buzi. „O czym tak myślisz?” – zagadnęłam. „Chciałbym być policjantem”. „A co szczególnie ci się w tej pracy podoba?” Obrona słabszych… Tropienie zła… Broń… A może mundur? – zastanawiałam się.
„Bo w końcu na kimś można się wyżyć”– odparł bez emocji.
Utylitarny
Msza niedzielna dla dzieci, kazanie. Celebrans zebrał dzieci wokół siebie. Antoś także podszedł (to postęp od „Dialogów na siedmioletnie nogi”).
Kapłan demonstruje na taboreciku działanie Ducha świętego przy użyciu metafory z herbatą: 1. rozrywa torebkę z herbatą i rozsypuje zawartość 2. zalewa drugą torebkę zimną wodą 3. gotuje nad palnikiem wrzątek (tak, takie rzeczy się robi na mszach w Szczecinie!) i zaparza torebkę. Znaczenie: torebka herbaty to wyposażenie każdego: świętość. Można zmarnować. Można bazować na własnych siłach (zimna woda). Można oddać się mocy Ducha świętego (palnik podgrzewający wodę).
Przyznacie, piękny obraz, może poruszyć dziecięce serce.
Antoś słuchał z dużą ciekawością. Przy końcu kazania, gdy ojciec już formułował wnioski, nagle się zgłosił. Nie był to właściwy moment, więc pozostał przez kapłana niezauważony. Ja jednak zauważyłam (bo to rzadkość) i już podekscytowałam się nagłym wzrostem Antosia w pobożności.
Gdy wracaliśmy do domu, zapytałam, czym chciał się wtedy podzielić.
„Chciałem się napić herbaty”.
Kolędowy
Do domu Drugiego Antosia, wspomnianego już w pierwszej części „Dialogów”, przyszedł ksiądz z kolędą. Należy tutaj zaznaczyć, że ów Antoś słynie z prostolinijności. „O, widzę, że już jesteście po obiedzie” – powiedział kapłan zerkając na pośpiesznie sprzątane ze stołu pozostałości. Drugi Antoś wskazując na talerz z naleśnikami: „Tak, już zjedliśmy, ale jeszcze naleśniki zostały”. Ksiądz: „Ja już jestem po obiedzie, ale bardzo dziękuję, że chciałeś mnie poczęstować.” Drugi, niewzruszenie: „Nie, chodzi o to, że już ich nikt nie chce”.
Katastroficzny
Nasz Antoś dowiedział się o katastrofie Titanica i bardzo to przeżywał. Gdy bawił się z Olkiem, sąsiadem i przyjacielem, także bohaterem poprzednich „Dialogów”, nie omieszkał o Titanicu zagaić. Rzecz w tym, że gdy Olek na czymś się skupia – a właśnie udoskonalał swój pojazd z lego – niewiele do niego dociera i odpowiada zdawkowo, a często nieadekwatnie i przez to komicznie.
- Słyszałeś Olek, o Titanicu?
- noo…
- ale był ogromny, nie?
- nooo, był…
- ale zderzył się z górą lodową..
- no…
- i zatonął!
- no… i to bardzo.
Skruszony
Olek był z mamą na Mszy. Wyszedł ksiądz zbierać na tacę. Mama w popłochu przetrząsała torebkę, by wreszcie szepnąć Olkowi, który już wyciągał rączkę, że dziś nic nie ma.
Gdy ich ławkę mijał ksiądz, mama rzecz jasna wbiła wzrok przed siebie, a Olek rozkładając rączki w geście bezradności, z przymilnym uśmiechem, powiedział do księdza przenikliwym szeptem, przepraszająco: „Dziś nic nie mamy, sorry!!!”.
Tutaj znajdziecie pierwsze dialogi Antosia.
« powrót
Jestem pod wrażeniem kazania, które O. Generał wygłosił dzisiaj w Krakowie. Jest do odsłuchania na stronie.
... więcej »Jak przyjemnie było dzisiaj po raz pierwszy wystawić pranie do ogródka. Tym symbolicznym gestem powitałam wiosnę. Cieszyłam się ciepłym wiatrem na policzkach i zapachem powietrza. Malutka wspinając się na paluszki podawała mi spinacze do bielizny, a przecież gdy ostatnio wieszałam pranie na dworze – póżną jesienią – jeszcze na to nie wpadła… Zmądrzała przez zimę, rośnie Skarbina.
... więcej »Dziś historia mrożąca krew w żyłach, a raczej miazgę w zębach.
... więcej »Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”
... więcej »

















