„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Lipiec 2011
Wolnoś - czy jakoś tak
Jamna 2011.
Niedawno dobiegło końca Forum Młodzieży Dominikańskiej, które rokrocznie odbywa się w Jamnej. Co tu dużo mówić… było pięknie. Bo Wy byliście.
W tym roku odbywały się warsztaty dziennikarsko-psychologiczne, gdzie dr Gosia Majewska odsłaniała przed Młodymi tajniki mowy ciała i, jak opowiadała, nieraz niemiała z zachwytu słuchając pełnych polotu dziennikarskich wprawek. Przy tym z wdziękiem infekowała dookoła bakcylem pozytywnej energii. Prof. Krzysztof Mielcarek dzielił się wiedzą o biblijnych fundamentach naszej wiary i wolności, odsłaniając piękną prawdę, że wybór między dobrem i złem jest fikcyjny – dla nas istnieje tylko wybór dobra. Trzeba wspomnieć, że poza wiedzą, Profesor jak zwykle ujmował spokojem i niesłychanym ciepłem, które są niewątpliwie powiązane z posiadaniem u boku tak pięknej i promieniejącej łagodnością Żony. Warsztaty muzyczne, których finał rzucił słuchaczy na kolana – byli bowiem świadkami profesjonalnego, momentami nostalgicznego, ale i żywiołowego szoł w wykonaniu znakomicie przygotowanych muzyków – prowadzili Kasia i Janusz. Dali z siebie wszystko. Warsztaty kuglarskie, prowadzone przez fantastyczną Trójcę Entuzjastów z Krakowa, uwieńczone mrożącym krew w żyłach spektaklem światło-dźwięk, gdzie zionięto ogniem i tańczono z płonącymi pochodniami, a przy okazji podpalano sobie części garderoby, co zresztą tylko potęgowało atrakcyjność owego medialnego przedsięwzięcia. Warsztaty fotograficzne prowadził Pan Fotograf, który urzekł mnie zachwytem, z jakim demonstrował mi żółty brzuszek chronionego kumaka górskiego, która to żaba zamieszkała w jamneńskiej kałuży, jak również znajomością innych arcyciekawych przyrodniczych zjawisk. Finalna prezentacja zdjęć wywołała serię okrzyków podziwu i westchnień rozczulenia. Warsztaty dyskusyjne posłużyły zabiegom autopsji wolności w kilku odsłonach, od wolności woli, przez wolność ciała, wolność od przywiązań, wolność niezaborczej miłości, aż po wolność absolutną, gdy godzimy się na to, że nie zawsze jesteśmy wolni i oddajemy to, co najdroższe Bogu, bo On wie i chce lepiej. Tatusiowie Staszek i Boguś oraz Mamusia Lucyna dzielnie opiekowały się przychówkiem, co umożliwiało Ich Połówkom pracę z Młodymi.
Przyjechał legendarny Jan Budziaszek i porwał Uczestników do wielbienia Boga.
A Ojcowie roztaczali opiekę i zapewniali rozrywkę, zwłaszcza pierwszego dnia, gdy Dzieciaki w towarzystwie nietoperzy, górską drogą oświetlaną przez świetliki, wracały z niemal całodziennej i brzemiennej we wspinaczki i inne zadania gry terenowej – brudne jak nieboskie stworzenia, odgrażające się zemstą i przyznające, że to jeden z najpiękniejszych dni w ich życiu!
Kochani Dyskutanci! Tomku, Karolino, Weroniko, Aniu, Ewelino, Jaśku, Kasiu, Zosiu, Ćwirku, Basiu, Aniu, Ago, Bartku, Sebastianie, Przemku, Szolu, Dusiu, Helenko, Tomku, Magdo, Kubo, Paulino, Kasiu!
(a jeśli Kogoś pominęłam – ściskam Go tym bardziej)
Dziękuję Wam, że z radochą przychodziłam na każdy warsztat. I też za to, że na koniec ostatniego kłuło mnie serce. Wspaniała była Wasza odwaga niezgadzania się i zadawania niewygodnych pytań. Dzielenia osobistymi myślami i przeżyciami. Mówienia o sobie. Dzień po dniu odkrywaliście więcej Waszej czystości i szlachetnych pragnień.
Mogłam być przy Was sobą – dziękuję!
Jest taka pieśń, która jakoś bardzo mi Was stawia przed oczy. Może chodzi o ten sam zapał i młodzieńczą żarliwość? Jakoś podobni jesteście do nich -
Do zobaczenia! W niebie, albo wcześniej (-:
2 komentarze
-
2011-07-08
kajak
Jakoś tak
Posiadanie u boku pięknej i promieniejącej łagodnością żony to, obawiam się, rzeczywiście... » -
2011-07-08
peronI
j a _k o ś Ć -Tak!
Dzięki serdeczne siostro Tomasz'O,za wdzięczno-dżwięczne przypomnienie Ku Czemu Nas Wyswobodził... »















