Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

„Abandon”
Małgorzata Wałejko Listopad 2009

25.11.2009 00:36

Przejście Astrid

Nie znałam Jej osobiście, nie znam także Jej Rodziny. To nie stanowiło przeszkody, by otrzymać od nich przepiękny dar, życiową lekcję. To chyba taka ziemska odmiana obcowania świętych; czyjaś miłość do Boga staje się moim udziałem, pomimo braku spotkania.


Moja przyjaciółka z Niemiec, Lila, zaprzyjaźniła się z nimi parę lat temu. Obie rodziny były związane ze Wspólnotą Błogosławieństw. Astrid i Markus, szczęśliwe małżeństwo z piątką dzieci (7-16 lat). Lila opowiadając o nich, podkreślała wielką miłość do Boga i radość tej rodziny. Potem oba małżeństwa rozjechały się w różne strony świata i na kilka lat straciły kontakt. Lila z Mężem niebawem mieli przeprowadzić się w ich strony, obie rodziny cieszyły się, że odnowią kontakt i już planowały spotkanie.

Po paru miesiącach odebrała maila, na liście odbiorców sporo nazwisk. „Niestety nie można już nic więcej zrobić, dlatego Astrid wraca do domu, aby rozsądnie umrzeć”. Rzadki nowotwór, zupełnie oporny na leczenie, chemie i operacje. Lila zapewne nie otrzymała poprzednich maili.

Później Markus przesyłał krótkie mailowe komunikaty. „Dzieci wiedzą, że Mama umiera. Jest dużo łez, ale żyjemy codziennością, normalnie. Nawet towarzyszy nam jakaś radość, bardzo teraz cieszymy się sobą i odczuwamy wszyscy w tej radości zapowiedź tego, że odnajdziemy się w wieczności. Astrid cieszy się dziećmi. Nawet humor nas nie opuszcza, Bóg jest blisko”. W domu umierała 2 miesiące, sztucznie odżywiana, sporo pracy wkładano w uśmierzanie Jej bólu. Wokół Niej umierającej - intensywność życia. Prawda została szybko wypowiedziana, nie oszczędzano jej dzieciom i to ona oczyściła wszystko. Gdy Astrid umierała razem się modlili, razem śmiali, razem płakali, ich radość z bycia razem i miłość do siebie nawzajem rosły.

Na krótko przed śmiercią Astrid otrzymała wewnętrzną pewność, ze z nieba będzie mogła lepiej opiekować się swymi dziećmi niż na ziemi. Mimo to do końca musiała walczyć o wiarę.

„Astrid odeszła dziś rano.
Z pełną bólu radością – Markus”.

Pieśni śpiewane na Mszy pogrzebowej wybrała Astrid, pochodziły z liturgii zmartwychwstania. Lila widziała od tyłu ramiona Markusa, którymi raz po raz wstrząsał nietłumiony, dziecięcy szloch. Po chwili jednak odzyskiwał spokój, oddech i… uśmiech. Szeroki, prawdziwy, nieudawany uśmiech, który dobywał się gdzieś z samej duszy. Z tym uśmiechem witał przyjezdnych, przygarniał płaczących. A potem sam szlochał, by po fali łez wschodził wciąż ten niesłychany uśmiech i nastawał pokój. Nie było czerni, Markus był ubrany w jasne spodnie i jasną koszule, dzieci na kolorowo, w klapach wpięte białe kokardki zamiast czarnych.

Psalm 23 śpiewano w kościele, w kaplicy na cmentarzu, na spotkaniu po pogrzebie... Był wszechobecny; Markus intonował go z mocą i przekonaniem, nawet jeśli pośród łez. Wbrew wszystkiemu. "Ty jesteś moim wspaniałym pasterzem, nie brak mi niczego. Prowadzisz mnie po właściwych ścieżkach... Choćbym więc chodził ciemną doliną śmierci, bać się nie będę”. Wtórowały dzieci. Okazało się, że ten psalm 23 towarzyszył im przez czas odchodzenia Astrid. Trzymali się go jak skały, niósł ich. Oboje śpiewali go, śpiewali go z dziećmi. Lila dostrzegła, że jego słowa zostały wyryte na trumnie Astrid.

W trakcie pogrzebu trzymał na rękach ich najmłodszego synka, siedmiolatka. Momentami płakali dokładnie tak samo, szlochali w głos, pozwalając sobie na ból. Łzy płynęły, tak jak i przy umieraniu Astrid , gdy nikt nie mówił dzieciom czy Markusowi : nie płacz; "właśnie że płacz" zdawał się mówić Markus swym dzieciom, „byś potem mógł znów się śmiać”. I takie dobre, nietłumione przeżywanie żałoby uwidoczniło się w zdarzeniu, które dostrzegła Lila w trakcie poczęstunku po pogrzebie. Najmłodszy synek zanosił się łzami. Naraz odetchnął, wstał i powiedział: „Nie mogę już ciągle płakać. Idę się pobawić”.

Gdy Astrid umierała, Markus powiedział jednemu z przyjaciół-kapłanów, którzy odwiedzali ich dom: „Śmierć nie ma już nad nami władzy”. I to było po nich widać: śmierć ich nie zniszczyła, nie zniszczyła ich życia; radość i pokój pozostały. Zero goryczy. W głębi duszy ciche szczęście, owoc zwyciężonej walki o wiarę i zaufanie, nawet jeśli pośród łez. Radość płynąca z pewności, o której pisał w mailach, że Bóg ich prowadzi, ze są w Jego ręku, że śmierć nie wyrwie ich z Jego ręki. Pewność, ze w Bogu pozostają połączeni. Radość z czekającego ich ponownego spotkania w wieczności.

Gdy Lila opowiadała mi o tych wydarzeniach, uczestniczyłam w misterium nadziei, Paschy, Przejścia i nieprawdopodobnej ufności w Bogu. Świadectwo Astrid i Markusa także moje serce rozświetliło nadzieją. Z Jezusem naprawdę można zwyciężyć największe zło i te rzeczy, które stanowią źródło ludzkich najgłębszych lęków.

Cierpienie i śmierć, zwłaszcza nagłe, same w sobie są pytaniami bez odpowiedzi. Już nauczyłam się, że nie wolno gładko i bez zająknięcia wiarą i niebem tłumaczyć bezsensu śmierci. Tak naprawdę nikt z nas się na nie nie godzi, bo one są nieplanowanym skandalem. Jezus także się na nie nie godził, płacząc nad Łazarzem.

Nie godził się także Markus. Na Mszę pogrzebową przygotowano okolicznościowe śpiewniki, ze zdjęciem Astrid na pierwszej stronie. Na ostatniej stronie Markus umieścił Jej zdjęcie zrobione przez fotoradar kilka miesięcy wcześniej, gdy na autostradzie przekroczyła prędkość.

Podpisał:
„ZA SZYBKO”.

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

11 komentarzy

  • 2010-05-04
    Anna K.

    Bardzo piękne
    Dopiero przeczytałam ten artykuł. Bardzo jest piękny i na pewno może być pomocny dla... »
  • 2009-12-09
    beksa

    Re: Re: Brak tytułu
    Pani Małgorzato, Bardzo dziękuję!!! Choć zdaję sobie sprawę z tego, że słowo to jest już... »
  • 2009-11-29
    angelos

    najpiękniej na świecie
    Dołączam się, co tu dużo gadać. »
 
18.11.2009 00:11 | Errata, cz.2. Małżeństwo ze względu na Królestwo.

Ostatni wpis był dopowiedzeniem kilku refleksji dotyczących mojego tekstu pod tytułem „NPR – tylko dla orłów?” zamieszczonego na stronie dominikanów. Dziś dosnuję owe refleksje do końca.

... więcej »


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Zmarł o. Melchior Łopiński OP
W szpitalu w Otwocku zmarł dzisiaj o. Melchior Łop... »
 
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11