Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

„Abandon”
Małgorzata Wałejko Listopad 2010

29.11.2010 23:41

Ja, Tomasz

„Na cześć Boga Wszechmogącego, Ojca, Syna i Ducha Świętego, Najświętszej Maryi Panny i św. Dominika, ja, Małgorzata (Tomasz) Wałejko wobec Ciebie siostro Przełożona Fraterni i Ciebie Ojcze Asystencie, w zastępstwie Generała Zakonu Braci Kaznodziejów, przyrzekam, że będę żyła według Reguły Fraterni św. Dominika przez całe życie”.


Drodzy Siostry i Bracia, przez Chrzest św. zostaliście już Bogu poświęceni. Czy chcecie jeszcze mocniej z Nim się połączyć przez złożenie profesji życia ewangelicznego?

Tak, chcemy, z pomocą Bożą i waszą.

Czy chcecie iść wiernie nową drogą ewangelicznego życia według apostolskich zasad św. Dominika jako głosiciele Ewangelii, którzy idą w ślad za swoim Zbawicielem?

Tak, chcemy, z pomocą Bożą i waszą.

Czy chcecie służyć Bogu i bliźniemu w jedności z Kościołem i jako członkowie Zakonu uczestniczyć w jego misji apostolskiej przez modlitwę, studium i przepowiadanie zgodnie z waszym świeckim stanem?

Tak, chcemy, z pomocą Bożą i waszą.

Panie, Ty dałeś początek ich powołaniu, spraw więc, by się teraz wypełniło.

Amen.
(z tekstu przyrzeczeń wieczystych)

Jakoś tak się ostatnio składa, że Czytelnicy mobilizują mnie do kolejnych wpisów. Wcześniej Trytka, teraz Zielona. A Zielona sprowokowała mnie tym skuteczniej, że już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, by napisać słowo o naszym byciu w Zakonie – moim i mojego Męża. Dla wielu brzmi to zagadkowo, czy wręcz niepokojąco, jak np. dla moich Rodziców. Gdy dowiedzieli się, że złożyliśmy (w czerwcu b.r.) przyrzeczenia wieczyste w Zakonie zapytali, czy w takim razie mogą jeszcze liczyć na jakieś wnuki. Wcale im się nie dziwię – małżonkowie i w zakonie?

Zbigniew Nosowski, niezwykle zasłużony propagator świętości w małżeństwie, zapytał mnie kiedyś dlaczego jesteśmy w Trzecim Zakonie, skoro Kościół posoborowy docenił już małżeństwo i stan świecki jako równoprawną drogę świętości. Rzeczywiście – wcześniej świecka codzienność i szare, zwykłe życie rodzin napełniały niesmakiem zwolenników świętości rozumianej jako: porzucenie świata, zaparcie się jego pokusom oraz rozliczne modły i wyrzeczenia. Kto aspirował do świętości musiał bądź to wstąpić do Zakonu, bądź też „podpinać” się pod Zakon, przenosząc zakonną regułę i praktyki do świeckiego życia. Innej drogi nie było.
Dzisiaj, ufffff, jest inaczej. Podstawowa armia Kościoła, ludzie świeccy, wiedzą, że mogą być święci bez udawania zakonników. Szara codzienność, praca zawodowa, zwykłe obowiązki, liczne spotkania z ludźmi to przecież okazja do pięknego i świętego życia. Kochania męża, dzieci, bliskich, przyjaciół, i sąsiadów, zwłaszcza trudnych (Cyt.: „Oj, nic a nic pani nie schudła po porodzie, taka okrągła. A mała jeszcze nie siedzi? Na pewno wszystko z nią w porządku?” (-: ) Potrzebujących. Dbania o wspaniały i czysty małżeński seks. Wesołego imprezowania z przyjaciółmi. Takie, na wskroś świeckie życie może być przeniknięte osobistym kontaktem z Bogiem, ożywianym codzienną modlitwą.

Dlatego rozumiem niepokój Zbyszka Nosowskiego; mógłby być uzasadniony wobec osób nie widzących sensu swojej świeckości, próbujących dublować powołanie zakonne. Tymczasem tercjarze „nie wstydzą się” swojej świeckości. Wszak jesteśmy właśnie „świeckimi dominikanami”.

Swego czasu byłam przekonana, że tylko w celibacie, w zakonie mogę „całkowicie” oddać się Bogu. Dlatego chciałam być w Karmelu. Pan Bóg przyprowadził mnie do swego cudu, jakim jest mój Boguś i pokazał, że gdy Go kocham, moje serce nadal w całości należy do Boga. To był iście kopernikański przewrót. Wtedy zobaczyłam, że różnica powołań zasadza się tylko na aktywnościach zewnętrznych, pełnionych zadaniach i rolach, do których Bóg nas w życiu zapala. Jedni głoszą Słowo z ambony, inni szepczą o nadziei w Bogu zmartwionej sąsiadce. Jedni wstawiają się za Kościołem i poszczą w pustelniach, inni wstają w nocy kilka razy by nakarmić, utulić dotykiem dziecko, a nierzadko i z ich serc snuje się wtedy modlitwa jak kadzidło. Jednak w wymiarze wnętrza wszyscy ci ludzie Kościoła, którzy kochają Boga, są Mu oddani tak samo, do końca.

My świeccy, nie tracąc naszej tożsamości możemy dzielić te same duchowe pragnienia i dążyć do wspólnych celów, ramię w ramię z braćmi dominikanami i siostrami dominikankami. Duchowość zakonna jest złożona z pragnień i celów naśladujących życie świętego, np. Dominika i można zaaplikować ją do świeckiego życia.

Mnie i mojego Męża oczarowała duchowość dominikańska i możemy wiele z niej czerpać dla naszego życia. Przyrzekliśmy mieć ją wyrytą w sercu, jako ideał, do którego chcemy dążyć. Każdego świeckiego dominikanina pociąga zwykle inny, wybrany aspekt tej bardzo bogatej duchowości. Sednem dominikańskiej misji jest głoszenie, jesteśmy zatem przedłużeniem rąk braci: mamy z Ewangelią docierać tam, gdzie kapłańskie ręce i głos nie sięgają: w środowiskach zawodowych i rodzinach. To jest ta zasadnicza „linia ognia”. Dyskusje o problemach moralnych czy po prostu świadectwo przyjaźni z Bogiem. Są jednak, wedle reguły dominikanów, dwa warunki skutecznego głoszenia. Pierwszym jest studium (i Pisma świętego, i dające wiedzę dlaczego np. in vitro, czy antykoncepcja są złe), drugim kontemplacja („Contemplari et contemplata aliis tradere”: kontemplować i przekazywać innym owoce kontemplacji). Zakątek osobistej modlitwy. Wszystko, jak podaje Reguła, „zgodnie z warunkami życia ludzi świeckich”.

Mój zakonny patron – Tomasz z Akwinu – to obrońca prawdy. Zależało mi na nim, stąd męskie imię zakonne, wywołujące uśmiech i docinki. Veritas, Prawda, hasło Dominikańskich sztandarów, chwyciła mnie za serce. Praca akademicka to szukanie prawdy i nauczanie prawdy. To także demaskacja kłamstwa. Reguła świeckich dominikanów zakłada obronę godności człowieka i rodziny przed zalewem kłamstwa, „wsłuchując się w potrzeby ludzi swoich czasów”. Dziś nie palimy już na stosie czarownic, lecz fałszywe idee Boga, człowieka, miłości, seksu, etc.

Reguła Fraterni Św. Dominika daje pomoc, swoisty instruktarz, jak te cele wypełnić. Rady tam zawarte to m.in. lektura Pisma, w miarę możliwości codzienna Eucharystia i częsta spowiedź, okresowe rekolekcje, wspomniane już studium i modlitwa: brewiarz, różaniec, rozmyślanie. Ważne jest, że są to rady, zachęta, ideał, kierunek wzrostu. Nieprzestrzeganie nie jest grzechem.

Jesteśmy wspólnotą. Tym, co nas łączy, poza wspólną duchowością i różnymi konfiguracjami przyjaźni, jest modlitwa. Wiem, że stale ktoś się za mnie modli. Mamy grafik wzajemnych modlitw, codziennie dziesiątka różańca za konkretną osobę z fraterni i konkretnego dominikanina z naszej parafii. Dostajemy informację, gdy świecki dominikanin, lub zakonnik z polskiej prowincji odejdzie do Pana, by towarzyszyć mu modlitwą.
Poza modlitwą za ojców, działamy w parafii, jedni pomagają przy Szkole Wiary, inni sprzedają kremówki, prowadzą spotkania dla młodzieży i studentów, przygotowują katechumenów do sakramentów. Kto co i ile może.

Niektórzy z nas stanowią niedoścignione wzory i możemy się od nich uczyć. Jeden z braci z fraterni jest dotknięty chorobą powodującą silny ból. W weekendy nie może brać leków przeciwbólowych, bo wykluczają je inne. Zapytałam smsem jak minął ostatni weekend. Odpisał: ”Upłynął na wołaniu: „Panie ratuj braci, naszą ofiarą, ratuj braci”.

Przyszedł mi na myśl Dominik, który nocami wołał: „Panie, co będzie z grzesznikami”.

Powołanie to tajemnica. Bóg jednych zaprasza na tę, innych na inną drogę. Ponoć w weryfikacji powołania ważne jest, że człowiek jest w stanie zidentyfikować dokładnie moment, gdy nastąpiło. Wieczór, kolacja u nas, Antoś ma 2 miesiące. Przyszła bliska nam Małgosia Mazur, obecna Przełożona Prowincjalna i opowiadała o młodej szczecińskiej fraterni (młodej, choć w istocie Zakon, jak i jego świecka gałąź ma już 800 lat). Nawet pamiętam gdzie siedziała! Bogusiowi zapłonęły oczy, bo już kilka lat wcześniej, gdy fraternia rodziła się, bardzo chciał „spróbować”. Akurat „nie wyszło nam” z inną wspólnotą, a ja byłam już niemal zdecydowana, że poprzestaję na Kościele naszej rodziny. Słowa Gosi obudziły i we mnie tęsknotę. Dominikanów pokochaliśmy juz wcześniej, mieliśmy wśród nich przyjaciół. Ta formacja pociągnęła nas… normalnością. Normalni faceci, mający swoje pasje, nie nadmiernie uduchowieni. Ktoś ich nazwał Muppet Show – bo każdy jest inny i wyrazisty, ma własną tożsamość i tę tożsamość wnosi w zakon, nie musi jej porzucać by unifikować się z innymi. Nadal gra na saksofonie, uprawia zawodowy futbol czy robi magiczne sztuczki. A po drugie -8 wieków tradycji, utorowana droga, filary na których można naprawdę się bezpieczne oprzeć. Wspaniali święci: Dominik, Jacek, Katarzyna. Stałość i fundament. Teraz byłoby można dołączyć do ich misji! Dzielić żarliwość i pójść z nimi jedną drogą. Mnie bardzo urzekła atmosfera fraternianej wolności, która biła z Gosi opowiadania, gdyż zawsze stroniłam od wspólnot, w których rozlicza się dorosłych ludzi z modlitwy i spełniania „wspólnotowych” obowiązków, czyniąc z nich na powrót zewnątrzsterowne dzieci. Poczułam, że ta wspólnota jest dojrzała, bazuje na szacunku i zaufaniu. Jak się później okazało, Deklaracje generalne świeckich dominikanów podkreślają, iż członkowie fraterni mają podejmować swoje obowiązki "nie jak słudzy z przymusu, lecz jak wolni zachęceni łaską" - jest to zachęta do ofiarności, ale właśnie w wewnętrznej wolności.

17 maja tego roku, w kilka godzin po cięciu cesarskim, 7 lat po tamtej rozmowie, zadzwoniłam do Małgosi by zapytać, jak głosowanie Rady. „Oboje zostaliście dopuszczeni do przyrzeczeń wieczystych”. Wzruszenie ścisnęło mnie w gardle. Urodziłam córkę i Kościół potwierdził moje powołanie. Podwójne szczęście.

PS. Słówko od Antosia na powyższy temat (ktoś w komentarzach o to prosił). Zapytał ostatnio: „Mamo, czy my jesteśmy dominikanami, czy katolikami?”
M. Wałejko OP

O. Wojtek Dudzik podarował nam taką kartkę z okazji przyrzeczeń wieczystych. Domini Canes, Gosia i Boguś, wpatrzone w swego Pana (-:

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

5 komentarzy

  • 2010-12-02
    peronI

    Aaa!! *siostra to_ Masza.
    (ważne,że n a s z a)* P.S. Czy wszyscy(tkie) 'Antoniusze muszą _w s z y s t k o kategoryzować?? »
  • 2010-12-01
    Kasia (Sz)

    złośliwości sąsiadów
    Kobieta pełniejsza jest piękniejsza. I proszę się tego trzymać. Czasem krągłości po dziecku... »
  • 2010-12-01
    angelos

    golono, strzyżono
    Siostro Doktor, tak, obie formy istnieją, z tego ta z "rz" owszem, ale w dawnej polszczyźnie i... »
 

Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »