Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

„Abandon”
Małgorzata Wałejko Luty 2012

25.02.2012 07:59

O ekstra ekstrakcji i mocy dziecięcej modlitwy

Dziś historia mrożąca krew w żyłach, a raczej miazgę w zębach.


Ostatni tydzień upłynął pod znakiem zębów, na rozpaczliwym szukaniu kogoś, kto stwierdzi, dlaczego tak boli, że Ketonal forte razy 4 nic nie daje. Nocne wyjazdy na szczękówkę i smutne powroty bez ulgi. Podejrzewano wyrzynającą się ósemkę, która uwięzła w dziąśle nie znajdując drogi EXIT. Po czterech dniach konsultacji z różnymi zębowymi ekspertami, mądry profesor studiując zdjęcie rtg szczęki uśmiechnął się triumfalnie i oznajmił, że przeszłam zapalenie nerwu w siódemce. „Ale ósemkę i tak trzeba operacyjnie usunąć”.

Myślałam, że z leczeniem miazgi w siódemce poczekam do przyszłego tygodnia, bo dziś miałam mieć wycinaną ósemkę. Jednak wczoraj na wieczornych wykładach ból siódemki powrócił z wielką siłą. Moja stomatolog (kochana!) kazała mi przyjechać, mimo, że dochodziła 22.00, a ona właśnie wróciła z filharmonii.

Gdy wychodziłam, z bólu szara na twarzy, przytuliłam Antosia. Był wyraźnie zaniepokojony. „Mamo?” szepnął. „Tak cierpisz. A jeśli ty nie wrócisz? A jak to coś poważnego? A jeśli ty...?” i łzy popłynęły mu z oczu. Mój wrażliwiec. „Synciu! To tylko zęby! Od tego się nie umiera! chcesz jechać ze mną? Potrzymasz mnie za rękę…” Oczy mu się zaświeciły (czy z potrzeby wsparcia matki, czy sposobności niepójścia spać – wolę nie wiedzieć) i po minucie stał ubrany w drzwiach.

Gdy doktor rozwiercała ząb z zapaleniem nerwu, ból był silny. Mimo, że godzinę usuwała zgorzel, nie ustępował, nawet się nasilał. Antoś siedział na krzesełku w kącie i obie zapomniałyśmy o jego obecności. Był świadkiem moich łez i jęków, bo zapalenie nerwu jest doznaniem trudnym. Po godzinie byłyśmy obie bezradne. Mimo usunięcia martwego nerwu, ból nie ucichł. I wtedy doktor podjęła ostatnią próbę – sięgnęła igłą tak głęboko w kanał, że zawyłam – i wydobyła paskudny, „gnijący” nerw. Nie wierzyłam, ból momentalnie ustał. Obcałowałam ją i popłakałam się z ulgi.

Kiedy wychodziliśmy doktor szepnęła mi na ucho: „wiesz Małgosiu, ale to nie mi zawdzięczasz sukces, tylko synkowi”. Nie zrozumiałam. „Ja byłam już naprawdę załamana. Pierwszy raz zgorzel tkwił tak głęboko, bałam się, że nie umiem ci pomóc. I wtedy zobaczyłam kątem oka, że Antoś w swoim kąciku się przeżegnał. Więc podjęłam tę rozpaczliwą próbę – i udało się!”

Gdy opowiadałam o tym Mężowi, przypomniał mi, jak przed paroma laty zadziwiła nas moc Antosiowej modlitwy. Miał chyba 5 latek. Próbowaliśmy wprowadzać go w części Mszy i w czasie modlitwy wiernych powiedziałam mu do ucha, że to jest czas, gdy można Pana Jezusa o coś poprosić. Wyszeptał więc intencję, niczym magiczne zaklęcie, zaciskając powieki dla większej skuteczności: „Proszę o lego!” „Nie myśl, że ci teraz kupię, bo się pomodliłeś!” syknęłam.

Po kościele pojechaliśmy na obiad do Rodziców. Po jedzeniu Babcia dostrzegła jakiś odrywający się guzik u Antka i poprosiła, by poszperał w szafce z nićmi i przyniósł jedną. Poszłam z nim i nagle z tyłu szafki, gdzie odkąd pamiętam Mamusia trzymała nici i guziki, coś się zazieleniło. „Mamo? – zapytał –Mogę zobaczyć co to?” „Możesz…” i ku mojemu zdumieniu Antoś wyciągnął fabrycznie zapakowane Lego, pobiegł do babci i co się okazało? Że przed laty mój Tatuś przywiózł z Niemiec dla małej Gosi Lego i Rodzice postanowili je ukryć na jakąś nadchodzącą okazję.

Nadeszła po 30 latach, gdyż Babcia z przyjemnością śliczny zestaw Lego, rok produkcji 1981, sprezentowała wnusiowi.

A Antoś skonstatował ze spokojem: „No. Modliłem się dziś o Lego”.

Ps. A ekstrakcja chirurgiczna „zatrzymanej” ósemki miała miejsce dzisiaj. Jeszcze trzyma znieczulenie, dlatego pewnie tak tu wesolutko sobie notuję. Było naprawdę zabawnie. Gdy na Sali operacyjnej przysunięto mi nieomal pod brodę stół z przyrządami – kleszczami, dłutami i wiertłami – lekko zakłopotany młody lekarz asystujący profesorowi, łapiąc mój przerażony wzrok tłumaczył: „wiem, wiem… nie powinien chyba pacjent widzieć tych narzędzi, to chyba pogarsza stres… a wie Pani, że do niedawna do ekstrakcji chirurgicznych zakładano pacjentom takie kominiarki bez wyciętych otworów na oczy, tylko z otworem na usta? Żeby nic nie wiedzieli”. Stwierdziliśmy zgodnie, że lepiej bez kominiarki, ale na stole trzeba poukładać kolorowe pluszaki zasłaniające przyrządy. Albo zdjęcia bliskich. I święte obrazki.

Profesor odznaczał się także subtelnym poczuciem humoru, które strasznie lubię. Po pierwszej dawce znieczulenia wciąż czułam wargi – a nie powinnam. Otrzymałam zatem drugą dawkę. Po chwili profesor spytał, czy czuję wargi. „No… czuję!!” odpowiedziałam z niepokojem wpatrując się w niego ogromnymi oczami. Profesor spojrzał na mnie obojętnie i powiedział „To trudno”. I przystąpił do akcji.

Pocieszałam się, że jeszcze nie mam tragicznego obrzęku, ale właśnie wpadł sąsiad do drukarki i na mój widok zakrzyknął: „O Jezu! A co ci się stało?” Aha, czyli nie jestem obiektywna – pomyślałam. Jeśli spuchnę cudacznie, obiecuję wkleić zdjęcie (-: No i czekam na wróżkę zębuszkę, jak zauważył kolega, na dłutowanie ma z pewnością specjalny fundusz.

Filmik tematyczny jaki mi spowiednik ku pokrzepieniu podesłał:

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

8 komentarzy

  • 2012-02-27
    Alfama

    Re: NIE JESTEM PRZEKONANY...
    @Hiacynt ja też nie jestem przekonana, Wielki Post ma być bez czepiania, więc tylko nie jestem... »
  • 2012-02-26
    Hiacynt

    NIE JESTEM PRZEKONANY...
    Pani Małgosiu, przepiękne sa Pani teksty, uwielbiam czytać, ale tym razem coś mi nie pasuje. Po... »
  • 2012-02-26
    peronI

    _szczęka opada!
    Mój Szanowny Imiennik jeszcze nas niejednego nauczy;niejedno nam przypomni...Zdrowiej nam... »
 
05.02.2012 23:00 | Może tylko pragnienie

Zasnęła. Okrywam ją kołdrą. Mąż wpatruje się w nią w zamyśleniu. Spojrzałam pytająco. „Wiesz, miałem ostatnio takie przeświadczenie… że ona będzie świętą.” Po chwili dodaje, jakby usprawiedliwiając się: „ale może to tylko moje pragnienie…”

... więcej »


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »