„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Marzec 2011
Sąd
Ktoś opowiadał mi ostatnio, ze dostał list od osoby, która napisała o nim wiele pięknych słów. Co ciekawe, nie było to dla niego proste doświadczenie. Czuł, jak trudno mu usłyszeć o sobie tak dobrze. Rodził się gorączkowy sprzeciw i próba „obrony” listą przewinień: „Nie jest tak. Przecież ona nie wie o tym… i o tym… i o tym…”
Skoro przerasta przyjęcie dobrych słów o nas od człowieka, nie ma się co łudzić, że inaczej jest z Bogiem. Zobaczmy, że nasz obraz sądu ostatecznego, także przez sztukę, jest raczej przygnębiający. Jest w nas zło, to oczywiste. Jednak to zło w naszych wyobrażeniach się narzuca – jak sąd, to z win.
A sąd będzie przecież odsłaniał całość prawdy o nas. Skąd pomysł, że zło jest całą prawdą? Ono jest, ale półprawdą. Jest w nas dobro! Jest w nas podobieństwo Boże!
I może najpierw, jak każdy gorąco kochający, Bóg powie nam o wszystkim, co Go w nas zachwyca od początku naszego istnienia? Czyż Sądu nie rozpocznie wylanie przezeń całej Jego miłości? Czy wtedy, nareszcie twarzą w twarz, nie wyśpiewa nam Pieśni nad Pieśniami?
O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja,
jakże piękna!
Oczy twe jak gołębice
za twoją zasłoną.
Włosy twe jak stado kóz
falujące na górach Gileadu.
Oczarowałaś me serce, siostro ma, oblubienico,
oczarowałaś me serce
jednym spojrzeniem twych oczu.
Ojciec w dzisiejszej Ewangelii objawia piękno Syna i właśnie zachwytem wyznaje Mu miłość: Tam [Jezus] przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.
Może okazać się, że na Sądzie nasze twarze też zajaśnieją i usłyszymy podobne słowa. W tym dotykającym najgłębszych strun naszego Ja doświadczeniu wylanej przed nami miłości, w konfrontacji z nią i właśnie z własnym poznanym dobrem – nasze zło będzie palić „do żywego”. Jak we wspomnianej historii z listem, gdy naraz przed oczami boleśnie przelatują nasze prywatne skandale i wyrządzone krzywdy, i wszelkie dobro wstrząsająco zmarnowane. I może tak dokona się oczyszczenie?...
Podobnie jak stereotyp straszliwego Sądu, mamy często analogiczny obraz Jezusa – zawsze smutnego, cierpiącego, że musi wciąż znosić tych ludzi: „Ludu mój, ludu, cóżem ci uczynił?”. Wszakże On ukrzyżowany jest symbolem naszej wiary! Jednak ten symbol niebezpiecznie pozostaje w nas smutny i bierze górę nie tylko nad zmartwychwstaniem, ale i nad całą radością Jezusa i szczęściem Boga – ostatecznie zachwyconego swoim stworzeniem! Ileż łatwiej nam uwierzyć w Jego żal, aniżeli w ten zachwyt.
Tyle fałszywych obrazów wrosło w naszą katolicką świadomość, że… aż szkoda. Warto starać się wychwytywać wszystko, co w istocie jest niedowierzaniem miłości Bożej. To moja praca na Wielki Post.
5 komentarzy
-
2011-03-25
DR
Re: Re: Bardzo prawdziwy jest ten tekst. Zawsze ciekawiło mnie dlaczego tak trudno przyjmujemy miłe słowa sk...
no to jesteśmy już dwie o podobnej optyce:) Miłego weekendu JoAsiu:) » -
2011-03-23
JoAsia
Re: Bardzo prawdziwy jest ten tekst. Zawsze ciekawiło mnie dlaczego tak trudno przyjmujemy miłe słowa sk...
Oj, tak, Bóg nas właśnie tak widzi, nie zraża się naszymi grzechami, słabościami itd. Podpisuję... » -
2011-03-23
DR
Bardzo prawdziwy jest ten tekst. Zawsze ciekawiło mnie dlaczego tak trudno przyjmujemy miłe słowa sk...
Bardzo prawdziwy jest ten tekst. Zawsze ciekawiło mnie dlaczego tak trudno przyjmujemy miłe słowa... »















