Sakrich Goad
Marek Kosacz OP
Non capa facit monachum
Raz w miesiącu jedziemy na kurs dla księży z zagranicy, którzy rozpoczęli posługę w diecezji. Spotkania bywają bardziej lub mniej interesujące. Ale czasami po drodze coś się zdarza. Zwłaszcza, że jedziemy w habitach.
Ostatni dzień października, wieczór. Szybko zrobiło się ciemno i ponuro. Wracamy znudzeni i zmęczeni po kilku godzinach siedzenia na krzesłach i stawiania pytań, na które dostajemy przedziwne odpowiedzi. Ludzie spieszą się po pracy do domu. Młodzież w obszernych korytarzach U-Bahnu zbiera się w grupki, wybierając się na popijawy. Króluje głęboka czerń, z dodatkiem łańcuchów i skór. Włosy we wszystkich możliwych kolorach. Usta najczęściej na czarno.
Przechodzimy obok jednej grupki, taksowani spojrzeniami zaciekawionych oczu. W pewnym momencie właścicielka wielkiej szopy czarnych jak węgiel włosów na głowie oraz równie czarnych kółek wokół oczu zagaduje wesoło: Czy to są wasze stroje na Halloween???
Dzisiaj jest "tłusty czwartek", zwany tutaj "unsinniger Donnerstag". Trwają w najlepsze przedwielkpostne błazeństwa, bale i potańcówki przebierańców. Wracamy z kursu, stoimy w drzwiach U-Bahnu, czekając na odjazd. Peronem idzie dama w bardzo eleganckim, czerwonym płaszczu do samej ziemi. Spogląda na nas z uśmiechem. Odwzajemniam uśmiech, szybko się zastanawiając, czy znam tę osobę. Nie znasz - odpowiada mi mózg. I jednocześnie zwraca uwagę na coś dziwnego...
Z pomiędzy bujnych loków na głowie przechodzącej damy wystają... czerwone rogi! To nie złudzenie. Pani jest przebrana za bardzo atrakcyjną diablicę. Drzwi się zamykają. Już przez szybę ruszającej kolejki machamy sobie przyjaźnie i wesoło.
Czy w habitach rzeczywiście wyglądamy jak przebierańcy?
« powrót
20 komentarzy
-
2009-03-06
agi
z drżeniem serca...
Choć wątek już trochę "porzucony", dołączę się. "Dominikanie składając profesje zakonną ślubują... » -
2009-02-24
m.u.
Ale jakie znowu poglądy?
Zlitujcie się, nie mogę się połąpać, skąd wy to wszystko wiecie? Z jakichś innych publikacji może? » -
2009-02-23
?
?
to to nie są poglądy do wcielania w życie? być nie może... »
Raz jestem Nutella-Monster, innym razem Zupa-Pomidorowa-Monster. Zależy od tego, czy przedszkolaki są po, czy przed obiadem.
... więcej »Pobożność maryjna kwitnie i służy kreatywności. Nie każda wydrukowana i skończona już litania odda to, co się w sercu ludzkim kryje. Dlatego można ją czasem podrasować.
... więcej »"Tak, proszę księdza, była dobra dla wszystkich, wszyscy ją lubili..." Słysząc takie słowa należy zachować daleko posuniętą ostrożność w formułowaniu opinii o zmarłej osobie. Przygotowałem więc dość miłą, aczkolwiek bardzo neutralną homilię. Dopiero po jej skończeniu okazało się, że ta ostrożność uzasadniona nie była...
... więcej »Gdy ktoś występuje z Kościoła ze względów finansowych, otrzymuje od nas list. Wyrażamy w nim żal, zachęcamy do przemyślenia decyzji, do powrotu o jedności ze wspólnotą parafialną. Krótko przedstawiamy też konsekwencje takiej decyzji.
... więcej »I to przez całą Mszę. Nie patrzyli, oni się dosłownie gapili na mnie. Ministranci. Czy mi rośnie śliwa. Na czole.
... więcej »

















