Sakrich Goad
Marek Kosacz OP
Indiański etos
W dzieciństwie lubiłem bawić się z kolegami w Indian. Toczyliśmy wojny, polowaliśmy na bizony, urządzaliśmy obozowiska. Wiele lat później, na pielgrzymce, w dniu wejścia na Jasną Górę, "Wiktoria"ubierał swój indiański strój, pełen skórzanych frędzli i barwnych koralików, budząc podziw i zainteresowanie, zwłaszcza u dziewczyn. Fajnie, że indiański duch nie ginie...
Przekonał się o tym pewnego dnia diakon, gdy przyszedł poprowadzić swój pierwszy w życiu pogrzeb. Z sali pożegnań wyszedł mu naprzeciw indiański wódz w wielkim pióropuszu. W środku czekała grupa ludzi w podobnych strojach. Zmarły był członkiem indiańskiego bractwa.
« powrót
1 komentarz
-
2010-04-08
Biedronka
Apacz, patrz jak kolorowo!
^^^^ :D Miałam rację co do apacza, scieżek wojennych Ojejej...za dużo tu prawdy...te... »
Raz jestem Nutella-Monster, innym razem Zupa-Pomidorowa-Monster. Zależy od tego, czy przedszkolaki są po, czy przed obiadem.
... więcej »Pobożność maryjna kwitnie i służy kreatywności. Nie każda wydrukowana i skończona już litania odda to, co się w sercu ludzkim kryje. Dlatego można ją czasem podrasować.
... więcej »"Tak, proszę księdza, była dobra dla wszystkich, wszyscy ją lubili..." Słysząc takie słowa należy zachować daleko posuniętą ostrożność w formułowaniu opinii o zmarłej osobie. Przygotowałem więc dość miłą, aczkolwiek bardzo neutralną homilię. Dopiero po jej skończeniu okazało się, że ta ostrożność uzasadniona nie była...
... więcej »Gdy ktoś występuje z Kościoła ze względów finansowych, otrzymuje od nas list. Wyrażamy w nim żal, zachęcamy do przemyślenia decyzji, do powrotu o jedności ze wspólnotą parafialną. Krótko przedstawiamy też konsekwencje takiej decyzji.
... więcej »I to przez całą Mszę. Nie patrzyli, oni się dosłownie gapili na mnie. Ministranci. Czy mi rośnie śliwa. Na czole.
... więcej »
















