Sakrich Goad
Marek Kosacz OP
Obozowo
Ryk wuwuzeli idącej na rzeź kończy popołudniową ciszę. Leniwe, niedzielne popołudnie w pięknym słońcu. Zbieramy się powoli w ogromnym namiocie.
Z lasu wychodzą mokre do pasa dzieciaki, które budowały tamę na potoku. Z namiotów - lekko nieprzytomne jeszcze po drzemce. Szefowie przedstawiają plan na najbliższe godziny: idziemy się kąpać w jeziorze ( wrzask radości). Po powrocie do obozu będzie Msza święta (jęk zawodu).
« powrót
17 komentarzy
-
2010-08-11
Marek Kosacz OP
Re: krew z krwi
akurat ja na obozie mam najmniej do powiedzenia... lecz jeśli zniesie spokojnie waka waka z... » -
2010-08-11
barman
i jeszcze jedno
"w sumie jednak wszystkie ludzkie przywary i grzechy bledną w Niemczech wobec największej... » -
2010-08-11
barman
krew z krwi
W przyszłym roku wyśle tam z Ojcem mego Kubę bo do towarzystwa pasuje jak ulał. Polak Niemiec dwa... »
Raz jestem Nutella-Monster, innym razem Zupa-Pomidorowa-Monster. Zależy od tego, czy przedszkolaki są po, czy przed obiadem.
... więcej »Pobożność maryjna kwitnie i służy kreatywności. Nie każda wydrukowana i skończona już litania odda to, co się w sercu ludzkim kryje. Dlatego można ją czasem podrasować.
... więcej »"Tak, proszę księdza, była dobra dla wszystkich, wszyscy ją lubili..." Słysząc takie słowa należy zachować daleko posuniętą ostrożność w formułowaniu opinii o zmarłej osobie. Przygotowałem więc dość miłą, aczkolwiek bardzo neutralną homilię. Dopiero po jej skończeniu okazało się, że ta ostrożność uzasadniona nie była...
... więcej »Gdy ktoś występuje z Kościoła ze względów finansowych, otrzymuje od nas list. Wyrażamy w nim żal, zachęcamy do przemyślenia decyzji, do powrotu o jedności ze wspólnotą parafialną. Krótko przedstawiamy też konsekwencje takiej decyzji.
... więcej »I to przez całą Mszę. Nie patrzyli, oni się dosłownie gapili na mnie. Ministranci. Czy mi rośnie śliwa. Na czole.
... więcej »

















