Sakrich Goad
Marek Kosacz OP
No to Wiatr.
Wieje, kędy chce. Także tam, gdzie wydaje się, że jest cisza. Wielkiego, zarośniętego motocyklistę w skórzanych spodniach (zazdru) i ciepłym, alpejskim swetrze (zazdru, zazdru) zawiało w... Oławie.
Tak, tak. Dokładnie tam. I to już ze 20 lat temu, gdy tłumy przyjeżdżały, aby wysłuchać tzw. objawień. Tam się nawrócił. Zrobił na mnie wrażenie wspinając się sprytnie stromą szosą swoim sportowym motocyklem z rejestracją IM IHS.
« powrót
Raz jestem Nutella-Monster, innym razem Zupa-Pomidorowa-Monster. Zależy od tego, czy przedszkolaki są po, czy przed obiadem.
... więcej »Pobożność maryjna kwitnie i służy kreatywności. Nie każda wydrukowana i skończona już litania odda to, co się w sercu ludzkim kryje. Dlatego można ją czasem podrasować.
... więcej »"Tak, proszę księdza, była dobra dla wszystkich, wszyscy ją lubili..." Słysząc takie słowa należy zachować daleko posuniętą ostrożność w formułowaniu opinii o zmarłej osobie. Przygotowałem więc dość miłą, aczkolwiek bardzo neutralną homilię. Dopiero po jej skończeniu okazało się, że ta ostrożność uzasadniona nie była...
... więcej »Gdy ktoś występuje z Kościoła ze względów finansowych, otrzymuje od nas list. Wyrażamy w nim żal, zachęcamy do przemyślenia decyzji, do powrotu o jedności ze wspólnotą parafialną. Krótko przedstawiamy też konsekwencje takiej decyzji.
... więcej »I to przez całą Mszę. Nie patrzyli, oni się dosłownie gapili na mnie. Ministranci. Czy mi rośnie śliwa. Na czole.
... więcej »


















