Sakrich Goad
Marek Kosacz OP
Październik 2010
No to Wiatr.
Wieje, kędy chce. Także tam, gdzie wydaje się, że jest cisza. Wielkiego, zarośniętego motocyklistę w skórzanych spodniach (zazdru) i ciepłym, alpejskim swetrze (zazdru, zazdru) zawiało w... Oławie.
Tak, tak. Dokładnie tam. I to już ze 20 lat temu, gdy tłumy przyjeżdżały, aby wysłuchać tzw. objawień. Tam się nawrócił. Zrobił na mnie wrażenie wspinając się sprytnie stromą szosą swoim sportowym motocyklem z rejestracją IM IHS.
Wiele lat temu jeden z braci namawiał do poznawania i bardzo poważnego potraktowania islamu. Niewiele brakowało, abyśmy zabili go śmiechem. Dzisiaj nie jest już wcale do śmiechu.
... więcej »
















