Betoniarka
Mateusz Przanowski OP
Ostatni tom świata
Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, wzruszyłem się. Pozwolę sobie na uwagę osobistą. Nagle przed oczami stanął mi mój tata, który w roku 1979 przyniósł do domu pierwszy tom Encyklopedii. Miałem wtedy 5 lat, a jednak zapamiętałem tę scenę. Widzę światło, które wpada przez okno, widzę tatę i Encyklopedię, nic więcej. I teraz, mając lat 38 patrzę na ostatni tom tego kolosalnego dzieła. Jak to możliwe, że powstawało ono tak długo, że przetrwało wszystkie upadające systemy, rządy. Encyklopedia pamięta kartki na mięso, brak pasty do zębów, wybór Karola Wojtyły na papieża, Jego śmierć, wreszcie beatyfikację. To nic, że w USA, czy w Niemczech, Encyklopedia rodziłaby się 10 a nie ponad 30 lat. To mnie nie obchodzi, zresztą siwizna Encyklopedii dodaje jej powagi, czyni z Niej coś mitycznego.
I dzisiaj, tu i teraz, z tego miejsca Encyklopedia mówi do nas „W – Ż”. Czy pozostaniemy głusi na to wezwanie?
„”
P.S. Jeżeli jakiś fałszywy prorok chciałby powiedzieć, że jest przecież jeszcze Encyklopedia Katolicka KUL, której pierwszy tom ukazał się 1973 roku, a w 2011 ukazał się tom, kończący się na haśle „Porphyreon”, i ten fałszywy prorok bezczelnie będzie twierdził, że z końcem świata musimy poczekać na zakończenie jej wydawania, to spieszę zapewnić, że koniec wydawania tej Encyklopedii nie jest eschatologicznym znakiem, ponieważ wszystko na to wskazuje, że ona nigdy nie zostanie ukończona, a przecież koniec świata niechybnie nadejdzie.
















