Betoniarka
Mateusz Przanowski OP
Reinterpretowanie św. Mikołaja
Kiedy bardzo młody katolik pierwszy raz spotyka się z problemem „wiara i rozum”, a w szerszym sensie „Biblia a nauka?” Kiedy katolik po raz pierwszy czuje ten nieprzyjemny dreszczyk niepokoju, że może Kościół coś kręci? Zdaje mi się, że wtedy, gdy spod sukmany św. Mikołaja wyzierają buty wujka albo sąsiada.
-
2009-12-22
Pawel Krupa OP
U mnie było inaczej
Otóż mój Tata, wymyślił inny sposób, aby jego dzieci nie musiały być narażone bolesne odkrycie sztucznej brody św. Mikołaja. Każdego roku, przy ubieraniu choinki przypominał mojej siostrze i mnie, że Mikołaj jest bardzo płochliwy i nieśmiały wobec dzieci, dlatego nie mogą go one zobaczyć. Gdyby tylko poczuł na sobie wzrok dziecka, to czmychnąłby w oka mgnieniu i nici z prezentów! Kiedy więc pierwsza gwiazdka błyskała na niebie, wraz z Małgosią szukaliśmy najbardziej oddalonego od choinki pokoju, a w nim najciemniejszego kąta za zasłoną, gdzie - ukryci jeszcze dla pewności pod kocami - chowaliśmy się drżąc z emocji. Po długiej chwili dzwonił dzwonek i Tata otwierał drzwi, głośno witał dostojnego gościa i zapewniał, że dzieci z pewnością nie będą chciały mu przeszkadzać w jego pracy. Głosu Świętego nie słyszeliśmy, docierały do nas jedynie odpowiedzi Taty. - Tak, tak, jest tu dwoje dzieci: Małgosia i Pawełek ... Czy byli grzeczni? (zapierało nam dech w piersiach) ... No nie zawsze, bo na przykład Pawełek ... a i Małgosia też ... (tu następowało krótkie streszczenie naszych ostatnich przestępstw, a my ściskając się za ręce, truchleliśmy na myśl, że takim niegrzecznym brzdącom Mikołaj na pewno prezentu nie da) ... Ale wiesz, święty Mikołaju, - kontynuował Tata - to są bardzo dobre dzieci, umieją przeprosić, starają się zawsze poprawiać i my tu je bardzo kochamy, dlatego możesz śmiało zostawić to, co dla nich przyniosłeś. Po czym następowało wylewne pożegnanie, zaproszenie na następny rok, trzaśnięcie drzwiami i nareszcie nad naszymi głowami słyszeliśmy szept: "Poszedł, możecie wyjść". Początkowo onieśmieleni, po chwili pędziliśmy galopem w kierunku kolorowych paczuszek. Tak oto, dzięki mojemu Tacie, nauczyłem się dwóch bardzo ważnych rzeczy: że święci z nieba (a także sam Pan Bóg), chociaż niewidzialni, to mogą całkiem widzialnie działać, oraz, że w Ojcu mogą jednocześnie istnieć przygana i miłość, wymówka wobec winowajcy i jego obrona. Przydało mi się to później bardzo :) Wesołych Świąt !!!
Zapamiętaj mnie na tym komputerze
Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.
Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.
- Na tropie Mikołaja 2009-12-24 Mati
- U mnie było inaczej 2009-12-22 Pawel Krupa OP
- Re: U mnie było inaczej 2009-12-22 hanan
- Re: U mnie było inaczej 2009-12-23 Fasola
- Re: U mnie było inaczej 2009-12-23 t.


















