11.05.2011 11:46
Wysubtelnianie Judasza
Może to nie pora, by powracać do tragicznej postaci Judasza. Ciągle krążą mi jednak po głowie słowa kazań i rozważań, które w Wielkim Tygodniu poruszały temat zdrady Judasza. Włączały się one najczęściej w szeroki nurt „psychologii Judasza”, który wydał z siebie wiele genialnych dzieł literackich i z całą pewnością przyczynił się do lepszego poznania ludzkiej natury i jej ciemnych zakamarków. Chociaż twórczy wpływ „psychologii Judasza” na naszą kulturę nie podlega dyskusji, to jednak jest coś co mnie niepokoi.
Na czym bowiem polega „psychologia Judasza”? Najogólniej rzecz biorąc, stawia sobie za cel odkrycie utajonych motywów, które stały za tak potwornym wyborem zdrady. Dlaczego Judasz to zrobił? Może dlatego, że zniechęcił się do wizji Mesjasza pokornego i uniżonego? Może chciał, by wreszcie Bóg pokazał, że jest Bogiem? Może poczuł się odstawiony na boczny tor i zazdrościł Piotrowi, który był prawdopodobnie mniej inteligentny od niego, a zrobił większą karierę? Może był rewolucjonistą? Tego typu koncepcji pojawia się bez liku, a łączy je jedno - wysubtelnianie motywów Judasza. Trudno jednak nie zauważyć, że Pismo Święte jest w tym wypadku wyjątkowo oszczędne w podawaniu szczegółów i jednocześnie bezwzględne i do bólu brutalne. Zdradził, bo chciał forsy. Ewangelie kompletnie milczą o innych motywach jego postępku. Był chciwy - to wystarczyło, by zdradzić Przyjaciela. Dla nas chciwość jako najbardziej podstawowy motyw jego działania jest mało przekonujący. Chcemy czegoś więcej, czegoś głębszego. Niepokoi nas, że można zrobić wielkie świństwo z tak naszym zdaniem błahego powodu. Ale jak zwykle to Pismo Święte ma rację, a nie my. Jasne, że wygodniej jest powiedzieć sobie, że robię coś dla jakiejś poważniejszej idei, niż z chciwości, czy jakiegoś innego egoistycznego powodu. Ale prawda jest inna. Jesteśmy zdolni robić rzeczy najbardziej mroczne z najbardziej prozaicznych i niskich pobudek, a potem wysubtelniać nasze motywy aż do granic absurdu.
« powrót
27.11.2011 14:52 |
Ekspert to ma klawe życie
Gdyby istniał jakiś świat możliwy, w którym mógłbym zostać kimś innym niż jestem, to chciałbym zostać ekspertem w mediach, najlepiej w telewizji. Ekspert „to ma klawe życie, oraz wyżywienie klawe”, trawestując klasyka. A jeżeli byłoby mi jeszcze dane wybrać sobie ekspercką dziedzinę, to chciałbym zostać psychologiem, socjologiem albo politologiem, a najlepiej wszystkimi naraz. Zbyt śmiały plan? Nie sądzę.
...
więcej »