08.11.2011 11:01
W obronie "Tygodnika Powszechnego"
Nie mogę dłużej milcząco przyglądać się, jak poniża się w naszym kraju tak zasłużone pismo, jakim jest „Tygodnik Powszechny”. I kto za tym stoi? Bynajmniej nie konserwa i beton katolicki, ale ci, którzy przez ostatnie lata Tygodnik wspierali i promowali.
Strzał w plecy Tygodnika jest ledwo zauważalny, ale dotkliwy. Polega na częstym używaniu małego słowa „tylko”. „Ksiądz Boniecki może pisać tylko w ‘Tygodniku Powszechnym’....”. Ludzie! Przecież jeszcze dwadzieścia, trzydzieści lat temu to się autorzy zabijali, żeby w Tygodniku pisać. Błagali, skomleli, żeby chociaż list do redakcji im wydrukowali. Pisać do Tygodnika, to był zaszczyt, to było otarcie się o wielkie umysły. Wystąpić obok Kisiela, Turowicza i innych, to było marzenie każdego intelektualisty w Polsce. A teraz co? Złowrogie „tylko”. Gdybyśmy usłyszeli, że jakiś profesor ma zakaz wygłaszania wykładów w przysłowiowej „Wyższej Szkole Ekologii, Turystyki i Kosmetologii”, ale za to ma pozwolenie nauczania w Oxfordzie i Cambridge i że go tam chcą, to byśmy nawet przez chwilę nie pomyśleli, że wielka krzywda mu się stała. Gdybyśmy dowiedzieli się, że zdolny piłkarz Sławomir Pompka został usunięty z klubu ligi okręgowej „Mleczarz Podkarpacie”, ale będzie grał w Barcelonie, to chyba będziemy Pompce szczerze zazdrościli. A przecież z Księdzem Bonieckim jest sytuacja analogiczna. No bo jak tu porównywać „Tygodnik Powszechny” z takimi mediami, jak TVN, „Newsweek”, „Wprost”? Dziwię się, że redaktorzy Tygodnika tego nie widzą. Dziwię się, że nie bronią swojego szacownego periodyku. Protestuję!
« powrót
27.11.2011 14:52 |
Ekspert to ma klawe życie
Gdyby istniał jakiś świat możliwy, w którym mógłbym zostać kimś innym niż jestem, to chciałbym zostać ekspertem w mediach, najlepiej w telewizji. Ekspert „to ma klawe życie, oraz wyżywienie klawe”, trawestując klasyka. A jeżeli byłoby mi jeszcze dane wybrać sobie ekspercką dziedzinę, to chciałbym zostać psychologiem, socjologiem albo politologiem, a najlepiej wszystkimi naraz. Zbyt śmiały plan? Nie sądzę.
...
więcej »