Betoniarka
Mateusz Przanowski OP
Pożytki z popkultury
Stanowczo chciałbym, byście zapamiętali, że to raczej stroje
rycerzy Jedi są uszyte na wzór mojej - odpowiedziałem z miną triumfującego
pedagoga, czując jak dwa tysiące lat istnienia Kościoła deklasują śmieszne
kilkadziesiąt lat historii Hollywood.
Spędziłem cudowny tydzień u mojej siostry. Ma trójkę dzieci w wieku wczesnoszkolno-przedszkolnym, a więc najbardziej urokliwym. Z tej przyczyny, że siostra mieszka poza granicami Polski, a języka autochtonów nie znam, odprawiałem Mszę Świętą w domu. Na scenografię składały się klocki Lego, tony zabawek, wśród których na czoło wysuwały się postaci z "Gwiezdnych Wojen" i Piętusia, ukochana lalka mojej siostrzenicy. (Skąd dzieci biorą te genialne nazwy?). Oto scenka z Mszy Świętej, w której dzieciarnia wzięła czynny udział.
- Wujku, czy to jest Święty Graal? (Echo spotkania z filmem: "Indiana Jones i ostatnia krucjata").
- W pewnym sensie tak
- Czy mogę dotknąć Świętego Graala?
- Tak
- To my chcemy się napić!
- Musicie poczekać na Pierwszą Komunię
- Acha. O co wujek zakłada na siebie!? To jest podobne do płaszcza rycerzy Jedi? (Zakładałem albę. Dzieci oglądały niektóre części "Gwiezdnych Wojen")
- Nie do końca rycerzy Jedi, ale jest pewne podobieństwo - odrzekłem, pozostawiając przestrzeń dla dalszej dyskusji.
- To wujka szata jest uszyta na wzór stroju rycerzy Jedi?
- Nie. Stanowczo chciałbym, byście zapamiętali, że to raczej stroje rycerzy Jedi są uszyte na wzór mojego - odpowiedziałem z miną triumfującego pedagoga, czując jak dwa tysiące lat istnienia Kościoła deklasują śmieszne kilkadziesiąt lat historii Hollywood.
- Aaa. To wujek też jest trochę rycerzem Jedi. To bardzo interesujące
Przez całą Mszę dzieci z nabożeństwem wpatrywały się w Świętego Graala, a moja siostra cicho uzupełniała katechezę o elementy rdzennie chrześcijańskie. Gdy skończyłem, siostrzenica zawołała:
- Wujku! Jeszcze raz!
« powrót

















