Betoniarka
Mateusz Przanowski OP
Vaticanum II poza schematami
Z braku głębokich studiów na jego temat, pozostaje nam pop-teologia, w której Sobór albo się uwielbia, albo odsądza od czci i wiary. Obydwie grupy używają określeń "soborowy", albo "przedsoborowy" jako - w zależności
od przynależności - obelgę, lub pochwałę. Obserwując to odnoszę coraz bardziej dojmujące wrażenie, że my mało o Soborze wiemy.
Piszę na temat Soboru, bo co chwilę temat ten pojawia się w komentarzach. Na początek dwie scenki. Opowieść autobiograficzna o. Marka Pieńkowskiego OP z samych początków liturgii posoborowej. Wspominał, że jak Kościele św. Marcina w Warszawie pierwszy raz usłyszał liturgię w języku polskim, to płakał jak bóbr ze szczęścia. Drugiej scenki byłem świadkiem w zakrystii naszej bazyliki w Krakowie. Były do wyboru dwie modlitwy po komunii i brat student pyta jednego z ojców: "Którą modlitwę Ojciec wybiera?". Odpowiedź: "Wezmę tą pierwszą, bo jest przedsoborowa i jest w niej jakaś teologia, ta druga jest posoborowa i jak zwykle jest o tym, że Bóg jest od tego, żeby nam pomógł być dobrymi ludźmi i żebyśmy się nawzajem na siebie otwierali, rozumieli i generalnie byli sympatyczni". Oczywiście ten ojciec mocno przesadził, ale scenki te ujawniają dość powszechne myślenie o Soborze w Polsce. Z braku głębokich studiów na jego temat, pozostaje nam pop-teologia, w której Sobór albo się uwielbia, albo odsądza od czci i wiary. Obydwie grupy używają określeń "soborowy", albo "przedsoborowy" jako - w zależności od przynależności - obelgę, lub pochwałę. Obserwując to odnoszę coraz bardziej dojmujące wrażenie, że my mało o Soborze wiemy. Włóżmy między bajki te wszystkie knoty o "duchu Soboru"; "otwarciu na świat", "zerwaniu z Tradycją" i zacznijmy badać same teksty. Tego rodzaju skróty myślowe więcej nam mówią o ich autorach, niż o Soborze. Książki dostępne w Polsce są prawie zawsze pisane w jakimś kluczu - tradycjonalistycznym, albo "postępowym" (Wyjątkiem chlubnym: "U podstaw odnowy" kard. Wojtyły). Im bardziej dociera to do mojej świadomości, tym mocniej wzrasta we mnie chęć lektury oryginalnych tekstów bez tej dwubiegunowej kalki. Rzecz jasna, wielokrotnie już te teksty czytałem, ale niestety bez szerszej wiedzy. Na razie nie mam czasu, by to zrobić porządnie, ale sama myśl, że jeszcze raz usiądę sobie do tych dokumentów sprawia mi dziką przyjemność. Czuję przez skórę jakie bogactwa tam znajdę, gdy zostawię te wszystkie myślowe skróty i płycizny interpretacyjne.
« powrót
8 komentarzy
-
2009-08-26
alfa
owoce soboru
"Po owocach ich poznacie". Wystarczy spojrzeć na rezultaty reform soborowych. Po 40 latach już... » -
2009-08-25
bea
dokumenty soborowe
Ojcze, jeszcze raz usiądź sobie wygodnie do tych dokumentów, odczuj „dziką... » -
2009-08-24
franciszek
Ocena:



;duch soboru" ,to już nie ma Ducha Swiętego ?
większość ludzi nie ma pojęcia o żadnych dokumentach soborowych,coś bardzo dziwnego i... »
















