Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Betoniarka
Mateusz Przanowski OP

12.12.2008 11:52

Dlaczego należy czytać Jeżycjadę

Przyznam na początku, że jako czytelnik Jeżycjady jestem neofitą i neoficką gorliwością płonę. Nie czytałem tej sagi w młodości, dlatego też nie znam smaku wstydu, który owładnął jednym z braci Dominikanów (dziś odważnego misjonarza w Chinach), który okładał tomy Jeżycjady gazetą, by uchronić się przed szyderczymi uśmieszkami bliźnich i wyjątkowo bolesnymi dla młodzieńca oskarżeniami o zniewieściałość. Wolny od tego rodzaju walki duchowej spieszę podzielić się z czytelnikami - jeśli tacy będą - a przynajmniej dla spokoju własnego sumienia zamierzam „puścić w eter” moje skromne przemyślenia na temat książek Pani Musierowicz. Dlaczego zatem uważam, że należy je czytać?

Po pierwsze, dlatego, że są realistyczne. Zdaje nam się dzisiaj, że by coś mogło zostać uznane za „realistyczne”, to musi ociekać krwią – ręka, noga i mózg muszą koniecznie w pewnej chwili znaleźć się na ścianie. Realizm powieści Pani Musierowicz jest innego rodzaju. Jej książki są głęboką analizą oddziaływania dobra. Każdy kompozytor wie, że bez porównania łatwiej jest napisać smętną melodię, niż wesołą. Smutna zawsze się jakoś obroni, zawsze może nienajgorzej imitować głębię, obronić wesołą przed banałem i kiczem jest zadaniem bardzo trudnym. Realizm Jeżycjady polega na tym, że w niej dobro nie jest nudne, bezpostaciowe i abstrakcyjne, ale pociągające i do szpiku kości konkretne. A przecież takie właśnie jest dobro. Powiedzieć jednak, że Jeżycjada jest „pogodna”, do zrobić krzywdę Autorce. Jeżycjada nie jest ani „pogodna”, ani „naiwna”, ani „idealistyczna”, ale jest niewinna, a dla chrześcijanina to wielkie słowo . Opisać realistycznie niewinność, która tak się fatalnie dziś kojarzy, jest sztuką karkołomną, a to się Pani Musierowicz udało.

Po drugie, zastanawiająca jest wiara Pani Musierowicz w możliwość przemiany człowieka. Wbrew, zdawać by się mogło wszechobecnym dowodom, historia Borejków chce zaświadczyć, że da się skruszyć każde zatwardziałe serce i naprawić krzywdy, które się wyrządziło. Aby tak się stało, musi być spełniony jeden fundamentalny warunek. Ktoś z chorą duszą powinien spotkać się z miłością i cierpliwością. Nic nowego, powiemy. Jakie w tym odkrycie? Nie nowość odkrycia jest zadziwiająca, ale żarliwość wiary w to, że jest to w naszym świecie możliwe. Jeżycjada jest młotem na rozpacz.

Po trzecie, Pani Musierowicz uważa, że żeby odnaleźć szczęście, trzeba:

- Pozwolić się komuś uszczęśliwić;
- Myśleć o uszczęśliwianiu innych. Szczęście znajduje tych, którzy chcą dać szczęście innym.
- Szukać szczęścia i przyjemności w drobnych rzeczach;
- Umieć dziękować i cieszyć się pięknem świata;
- Znosić z cierpliwością cudze słabości i nie domagać się od ludzi zmiany tego, czego zmienić nie mogą.

Po czwarte. Jeśli ktoś szuka dobrego komentarza do „Hymnu do miłości” św. Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian, to znajdzie w Jeżycjadzie wiele materiału do przemyśleń.

Przepraszam za te niezbyt odkrywcze uwagi, a dla speców od opowieści o Borejkach irytująco banalne. Księgarnie pękają w szwach od opasłych tomów, które powiększają naszą erudycję i czynią nas błyskotliwymi w towarzystwie, łatwo jest kupić książki, które zwiększają poziom adrenaliny w naszym organizmie; nietrudno wreszcie dorwać się do „dzieł”, które nasycają nieokiełznane w człowieku pragnienie plotkowania i podglądania cudzych życiorysów.

Co zrobić, gdy szukamy lektury, która uczyni nas choć trochę lepszymi? Czytajmy Jeżycjadę.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

23 komentarze

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


19.02.2012 15:38 | Ostatni tom świata
Kilka dni temu przechodziłem koło sklepu muzycznego „Kurant”, który znajduje się na rynku w Krakowie. Spojrzałem na sklepową wystawę i już nie mogłem oderwać wzroku od tego, co zobaczyłem. „To nie może być prawda” - pomyślałem. ... więcej »

10.12.2011 21:15 | Witalij Kliczko na Adwent
Jeżeli ktoś szuka Adwentu, to mam dla niego złą wiadomość. Wyprowadził się. Przynajmniej z Krakowa. Od około dwóch tygodni trwa Boże Narodzenie. Na rynku w Krakowie dzieci śpiewają kolędy, „Mikołajkowie” rozdają prezenty, w witrynach sklepów ustrojone choinki. „Magia świąt”. ... więcej »

27.11.2011 14:52 | Ekspert to ma klawe życie
Gdyby istniał jakiś świat możliwy, w którym mógłbym zostać kimś innym niż jestem, to chciałbym zostać ekspertem w mediach, najlepiej w telewizji. Ekspert „to ma klawe życie, oraz wyżywienie klawe”, trawestując klasyka. A jeżeli byłoby mi jeszcze dane wybrać sobie ekspercką dziedzinę, to chciałbym zostać psychologiem, socjologiem albo politologiem, a najlepiej wszystkimi naraz. Zbyt śmiały plan? Nie sądzę. ... więcej »

08.11.2011 11:01 | W obronie "Tygodnika Powszechnego"
Nie mogę dłużej milcząco przyglądać się, jak poniża się w naszym kraju tak zasłużone pismo, jakim jest „Tygodnik Powszechny”. I kto za tym stoi? Bynajmniej nie konserwa i beton katolicki, ale ci, którzy przez ostatnie lata Tygodnik wspierali i promowali. ... więcej »

06.11.2011 20:27 | Lepsze teksty o ks. Bonieckim

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: