Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Betoniarka
Mateusz Przanowski OP Styczeń 2010

31.01.2010 21:12

Jan Paweł II i biczowanie

Poruszam ten temat, bo ostatnio z wiarygodnych źródeł dowiadujemy się, że Jan Paweł II biczował się przed podejmowaniem poważnych decyzji personalnych. Nie wiadomo, co z tym począć  Z jednej strony mamy kogoś, kto poświęcił setki stron teologii ciała, pisząc o jego godności i pięknie, z drugiej kogoś, kto w swoim prywatnym życiu nie stosował się do jej zasad?

 


Kilka razy widziałem to w filmach. Zakonnik, albo zakonnica, twarz pospinana, zmarszczone czoło, każda emocja na hamulcu ręcznym, jakiś brzydki podtekst seksualny - generalnie postać antypatyczna. A z didaskaliów: surowa cela, duży krucyfiks na stole, jakieś oleodruki na ścianach, biała miska do mycia. Słowem, oddech schyłkowego neogotyku z Freudem w tle. I zaczyna się. Ten niesympatyczny typ (nie lubimy go już od pierwszej sceny filmu), pracujący w ośrodku wychowawczym dla nieletnich, bierze do ręki bicz i zaczyna się tłuc po plecach do krwi. Patologia w czystej formie. Patrzymy na to z dreszczem grozy. Znam ten dreszcz. Kiedyś w nowicjacie wszedłem do celi jednego ze starszych ojców, a tu na szafie wisi fachowo spleciony bicz. Przeraziłem się nie na żarty. "Przepraszam, czy tu biją?". Poruszam ten temat, bo ostatnio z wiarygodnych źródeł dowiadujemy się, że Jan Paweł II biczował się przed podejmowaniem poważnych decyzji personalnych. Nie wiadomo, co z tym począć.  Z jednej strony mamy kogoś, kto poświęcił setki stron teologii ciała, pisząc o jego godności i pięknie, z drugiej kogoś, kto w swoim prywatnym życiu nie stosował się do jej zasad? Jeśli chcemy w sposób w miarę zrównoważony nad tym pomyśleć, to z całą pewnością powinniśmy najpierw wyrzucić z głowy tego kinematograficznego autoagresywnego dziwaka. Po tej operacji można przejść do rzeczy i zobaczyć, czy nasz sprzeciw wobec tej praktyki jest tylko, że się tak wyrażę, estetyczny.
Kilka ustaleń. W wielu religiach ludzie modlitwy umartwiają swoje ciało na mnóstwo czasem bardzo wyszukanych sposobów. Służyć ma to wytworzeniu stanu skupienia i jest próbą "zmuszenia" ciała do posłuszeństwa duchowi, ma opanować senność, rozleniwienie i poskromić rozproszenia. Dla każdego człowieka, który się modli jest oczywiste, że postawa ciała nie jest bez znaczenia. Teraz sprawa bólu, bo przecież biczowanie się jest - i to chyba jest najbardziej tudne do przyjęcia - zadawaniem sobie bólu. Ale co z postem? Czy człowiek, który odmawia sobie pożywienia nie zadaje sobie w jakiś sposób bólu? Na pewno nie jest przyjemne, gdy człowiekowi kiszki marsza grają. A co z bólem, który sprawiają sobie sportowcy na treningu? A muzyk, który ćwiczy kilka godzin dziennie aż go wszystkie kości bolą? A lecznicze okładanie się rózgami? Można mnożyć przykłady różnych form zadawania sobie bólu, które nie są dla nas gorszące. Dlaczego nas nie gorszą te formy zadawania sobie bólu? Otóż zdajemy sobie sprawę, że pewnych rzeczy nie da się osiągnąć bez poskromienia swojego ciała. Chodzi o cel. Wiemy, że jak pływak wychodzi z basenu po treningu, słaniając się na nogach, to dlatego, że chce wygrywać i kibicujemy z całego serca jego wysiłkom. Odnoszę wrażenie, że gdy słyszymy o biczowaniu to najpierw przeżywamy estetyczny niesmak, a potem zadajemy sobie pytanie: "Ale po co?". Podejrzewam, że gdybyśmy się dowiedzieli, że konieczną częścią treningu piłkarzy ręcznych jest przyłożenie sobie kilka razy dziennie po plecach, to byśmy się nawet nie zająknęli.
Co zatem z tym celem? Biczowanie było rozumiane jako szczególna forma pokuty i umartwienia, jako uczestnictwo w Męce Pana Jezusa. Było próbą dobrowolnego przyłączenia się do biczowanego Zbawiciela. Cel jest zatem jak najbardziej w porządku i nie ma w nim nic dziwacznego. Zapytać trzeba jednak i zdaje mi się, że jest to kluczowe pytanie, czy biczowanie się jest rozsądnym i adekwatnym sposobem osiągania tego celu. Odpowiedź nie jest prosta. "I tak i nie". Wydaje mi się, że tak, ale tylko dla person tego formatu co Jan Paweł II, krótko mówiąc dla tych, którzy tak dobrze znają Pana Boga i swoją naturę, że ta forma pokuty i umartwienia nie zrobi krzywdy im i ich relacji do Boga. My mamy swoje - nie mniej dotkiliwe - a mniej dziś egzotycznie wyglądające formy pokuty: kwarantanna od internetu, od telewizji, od DVD, od niepotrzebnych rozmów przez komórkę, itp. Słowem, nie takie biczowanie straszne jak je malują, co nie oznacza, że warte naśladowania.

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

1 komentarz

  • 2010-03-20
    Z.

    Co zrobić z tym?
    Dla wielu biczowanie się Jana Pawła II musiało być szokiem? Co z tym zrobić? Jak to wyjaśnić?... »
 
1 | 2


05.10.2010 20:40 | Pro forma

 Jak Wam się żyje w świecie Pro forma?

... więcej »

07.09.2010 14:32 | Kto mówi "Szczęść Boże!"?
Myli się głęboko ten, kto mniema, że zwyczaj mówienia „Szczęść Boże” jest obyczajowym antykiem i powinien podzielić los moherowego beretu w świecie mody, czyli bez niepotrzebnych pretensji i awantur zejść ze sceny historii. Moje skromne badania w tej dziedzinie nie prowadzą wprawdzie do jednoznacznych wniosków, ale ujawniają pewne interesujące prawidłowości. ... więcej »

21.08.2010 21:17 | Stary dobry WN
Jakiś czas temu pisałem o szybkim procesie świecczenia, który da się w Polsce zauważyć. Dzisiaj dodam kilka słów na ten temat. Oczywiście, nie posługuję się żadnymi socjologicznymi badaniami, ale własnym nosem, który nie spełnia wyśrubowanych kryteriów obiektywizmu. ... więcej »

21.06.2010 23:11 | Zapraszam do "Reaktora"
Co robi czterech ludzi "niepogłębionych", którzy nie wiadomo dlaczego się spotkali? Odpowiedź jest oczywista: zakładają internetowy miesięcznik dla innych "niepogłębionych". Tak właśnie powstał "REAKTOR", czyli czasopismo internetowe dla tych, dla których Kościół jest domem, i dla których pierwszym odruchem w stosunku do Kościoła i jego nauczania nie jest sprzeciw, dystans, nieufność, ale miłość, szacunek, pokora i wdzięczność. ... więcej »

05.06.2010 19:27 | Świecczejemy

Uderza mnie ostatnio prawie całkowita niezdolność większości portalów internetowych do adekwatnego opisu fenomenu Kościoła i tego, co się w nim aktualnie dzieje. Niemoc mediów, czasem śmieszna, zazwyczaj żenująca, która przejawia się w poszukiwaniu afer, pikantnych lub łzawych historyjek, obsesyjnym śledzeniu Rydzyka, wałkowaniu celibatu i innych tematów z tej półki, przybiera ogromne rozmiary. Myślę, że kryje się za tym coś głębszego, niż tylko brak inteligencji i poczucia proporcji. Skaza jest głębsza. Świecczejemy na potęgę. 

... więcej »

1 | 2


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1