Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Betoniarka
Mateusz Przanowski OP

12.01.2009 15:38

"Nadzieja zbawienia dla wszystkich" i utopia

 

Kościół ma swoją „nadzieję zbawienia dla wszystkich”. Można ją wyrazić tak: „Mamy nadzieję, że wszyscy zostaną zbawieni, ale wiemy, że jest bardzo wiele realnych przeszkód, które mogą stanąć na drodze do zbawienia. Dlatego zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by przed nimi ostrzegać, bronić i starać się je pokonać, na ile starczy nam sił”. Dlatego też dla Kościoła wszelkie relatywizowanie i banalizowanie tych przeszkód jest groźne, gdyż przez to sama natura nadziei zostaje zraniona.

 

Jeśli chcesz się dzisiaj narazić na oskarżenie o niewrażliwość, prymitywizm duchowy, brak współczucia, brak zrozumienia podstawowych spraw i inne tego rodzaju objawy wewnętrznej pustki, to powiedz, że nie jesteś miłośnikiem koncepcji „nadziei zbawienia dla wszystkich”. Jeżeli to powiesz, to niechybnie zakwalifikowany zostaniesz do grupy katolików, którzy odczuwają jakąś niemalże sadystyczną przyjemność w gotowaniu piekła dla innych ludzi. Jeśli stwierdzisz, że idea „nadziei zbawienia dla wszystkich” wydaje Ci się nie do końca jasna i spójna, nie zdziw się, bo usłyszysz, że nie kochasz innych ludzi i że w swojej wierze posługujesz się głową, a nie sercem. Tak mocno ta idea wyryła się już w świadomości, że niektórzy nie wyobrażają sobie, że można myśleć inaczej.
Spróbuję więc krótko przedstawić, jak widzę naukę Kościoła w tym względzie. Otóż, Kościół robi najmądrzejszą rzecz, jaką można w tej sprawie zrobić – zawiesza sąd. Z ogromną pokorą Kościół mówi w tej sprawie: „Nie wiem”, a to, co wie da się z grubsza ująć w dwóch tezach:
1. Bóg chce zbawić wszystkich ludzi. Wszystkim ludziom, wszystkich czasów w bardzo różny sposób została dana możliwość zbawienia dzięki Męce i Zmartwychwstaniu Chrystusa.
2. Piekło jest bardzo realną możliwością, bo realną możliwością jest odwrócenie się człowieka od Boga.
Te dwie prawdy są bardzo delikatnie ze sobą połączone i bardzo łatwo naruszyć jest ich wewnętrzną równowagę. Możliwa jest duża rozpiętość poglądów – od panicznego lęku przed piekłem, aż po „brawurową” ufność w Boże miłosierdzie. Kościół jednak chce zachować równowagę i nie wykradać Bogu Jego tajemnic. Moim zdaniem teoria „nadziei zbawienia dla wszystkich” tę równowagę narusza. Na jakiej podstawie tak mówię? Czy nie wydaje się Wam zagadkowe, że teologowie, którzy propagują ideę „nadziei zbawienia dla wszystkich” i zarzekają się, że to tylko „nadzieja”, a nie „pewność” relatywizują teksty Pisma Świętego dotyczące piekła, atakują możliwość istnienia grzechu śmiertelnego, głoszą możliwość nawrócenia szatana, by wreszcie podważać uniwersalne znaczenie Odkupienia? Jeśli to nie jest „pewność”, lecz „nadzieja”, to dlaczego tak dużo poświęcili atramentu, by teoretycznie wykazać, że piekło nie jest możliwe?
Zawsze miałem wątpliwości, dotyczące trafności używanego w tym wypadku rozróżnienia na „nadzieję” i na „pewność”. Niestety nie obejdzie się bez krótkiej analizy. Powiedzmy, że mówię na przykład: „Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu w piątek pojadę do Warszawy”. Słucha tego mój przeor (niech żyje jak najdłużej) i mówi: „Niestety mój drogi, w przyszłym tygodniu w piątek mam dla ciebie inną robótkę”. Co wtedy myślę? „Acha, nie wziąłem pod uwagę wszystkich okoliczności, które mogą mi przeszkodzić. Moja nadzieja była niestety płonna. Następnym razem będę mówił inaczej - powiem: Jeśli wszystko pójdzie dobrze i nic mi nie przeszkodzi, to pojadę w przyszłym tygodniu do Warszawy”. Mamy więc dwie nadzieje. Pierwsza nie uznaje, by cokolwiek mogło przeszkodzić jej realizacji, druga bierze pod uwagę, że może się stać coś takiego, co ją zniweczy. Moim zdaniem pierwsza „nadzieja” – a ją wyznają zwolennicy „nadziei zbawienia dla wszystkich” – jest zwyczajnie ukrytą pewnością, a nazywa się ją „nadzieją” tylko z tego powodu, że dotyczy spraw przyszłych. Jedynie druga zasługuje w pełni na miano nadziei. Najprościej mówiąc, by nadzieja w ogóle mogła być sobą, musi mieć wpisaną w siebie możliwość niespełnienia, w przeciwnym razie staje się pewnością. Dlatego też zdaje mi się, że w kwestii zbawienia stoją przed nami dwie sensowne możliwości. Albo wyznajemy apokatastazę i mówimy, że choćby nie wiadomo co się stało to i tak wszyscy będą zbawieni (twierdzenie potępione przez Kościół), albo mówimy: „Bóg chce zbawić wszystkich, ale mogą wystąpić takie okoliczności, że tak się nie stanie”. Koniecznie podkreślić trzeba, że można mieć nadzieję tylko w drugim wypadku (taką nadzieję głosi Kościół), do pierwszego słowo „nadzieja” zupełnie nie pasuje. Tertium non datur.
Cały więc kłopot z tymi okolicznościami, które mogą przeszkodzić wypełnieniu się nadziei. Kościół mówi, że są one realną groźbą, zwolennicy „nadziei zbawienia dla wszystkich” nie wiadomo w gruncie rzeczy, co mówią. Bo przecież, jeśli nie uznaje się tych okoliczności, jako realnych zagrożeń, które mogą zniweczyć nadzieję, to nadzieja musi automatycznie przerodzić się w pewność. Symptomatyczna wydaje mi się postawa ks. Hryniewicza, który rozpoczynał, jako zwolennik „nadziei zbawienia dla wszystkich”, by dzisiaj przychylać się wyraźnie ku „pewności zbawienia dla wszystkich”.
Kościół ma więc swoją „nadzieję zbawienia dla wszystkich”. Można ją wyrazić tak: „Mamy nadzieję, że wszyscy zostaną zbawieni, ale wiemy, że jest bardzo wiele realnych przeszkód, które mogą stanąć na drodze do zbawienia. Dlatego zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by przed nimi ostrzegać, bronić i starać się je pokonać, na ile starczy nam sił”. Dlatego też dla Kościoła wszelkie relatywizowanie i banalizowanie tych przeszkód jest groźne, gdyż przez to sama natura nadziei zostaje zraniona.
Jeszcze słowo o utopii. Pośród wielu cech myślenia utopijnego są dwie bardzo charakterystyczne: ważniejsze jest raczej myślenie powszechne, niż myślenie o pojedynczym przypadku i ważniejsze jest raczej myślenie o przyszłości, niż o tym co nas spotyka tu i teraz. Mówiąc najprościej utopista kocha raczej ludzkość, niż człowieka, z którym się spotyka, a tego, z którym się spotyka widzi raczej jako idealnego człowieka przyszłości, niż takiego, jakim on jest w rzeczywistości. Odnoszę wrażenie, że – mimo deklaracji jej zwolenników – „nadzieja zbawienia dla wszystkich” doprowadzi nas prędzej, czy później do takiego punktu, w którym przestaniemy dostrzegać, że póki żyjemy na tym świecie nasze zbawienie jest zagrożone i powinniśmy dbać o nie „z bojaźnią i drżeniem”, a słowo „nawrócenie” wypadnie z naszego słownika, jako relikt przeszłości. I jak typowi utopiści, będziemy myśleli o zbawieniu wszystkich, a zapomnimy o tym, że sami, przez nasz brak miłości możemy ostatecznie odwrócić się od Boga.
Idea „ nadziei zbawienia dla wszystkich” gra na pięknej strunie w naszym sercu. Tą struną jest pragnienie, by nikt nie został odrzucony. Tą struną jest wiara, że Bóg nigdy nie opuszcza człowieka i chce Jego zbawienia aż do tego stopnia, że umarł za niego na Krzyżu. Niedobrze się dzieje, gdyby ta struna zaczyna grać fałszywie.

« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

12 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


10.12.2011 21:15 | Witalij Kliczko na Adwent
Jeżeli ktoś szuka Adwentu, to mam dla niego złą wiadomość. Wyprowadził się. Przynajmniej z Krakowa. Od około dwóch tygodni trwa Boże Narodzenie. Na rynku w Krakowie dzieci śpiewają kolędy, „Mikołajkowie” rozdają prezenty, w witrynach sklepów ustrojone choinki. „Magia świąt”. ... więcej »

27.11.2011 14:52 | Ekspert to ma klawe życie
Gdyby istniał jakiś świat możliwy, w którym mógłbym zostać kimś innym niż jestem, to chciałbym zostać ekspertem w mediach, najlepiej w telewizji. Ekspert „to ma klawe życie, oraz wyżywienie klawe”, trawestując klasyka. A jeżeli byłoby mi jeszcze dane wybrać sobie ekspercką dziedzinę, to chciałbym zostać psychologiem, socjologiem albo politologiem, a najlepiej wszystkimi naraz. Zbyt śmiały plan? Nie sądzę. ... więcej »

08.11.2011 11:01 | W obronie "Tygodnika Powszechnego"
Nie mogę dłużej milcząco przyglądać się, jak poniża się w naszym kraju tak zasłużone pismo, jakim jest „Tygodnik Powszechny”. I kto za tym stoi? Bynajmniej nie konserwa i beton katolicki, ale ci, którzy przez ostatnie lata Tygodnik wspierali i promowali. ... więcej »

06.11.2011 20:27 | Lepsze teksty o ks. Bonieckim

17.10.2011 19:09 | Co zrobi Kościół po wyborach? Wpis autoterapeutyczny
Ksiądz Pafnucy, proboszcz od lat kilkunastu, obudzi się jak zwykle o piątej rano. Ziewnie, chrząknie, zmówi brewiarz i odprawi poranną Mszę Świętą. ... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Zmarł o. Melchior Łopiński OP
W szpitalu w Otwocku zmarł dzisiaj o. Melchior Łop... »
 
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 12