Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Betoniarka
Mateusz Przanowski OP Grudzień 2008

31.12.2008 18:14

Dlaczego ludzie śmieją się z teologów?

„Meta-rozumienie jest już alfalnie w rozumieniu immanentnym, w nim ma swój początek i swój kod wzwyż” Takie oto zdanie przeczytałem w artykule jednego z wybitniejszych polskich teologów. Chciałoby się powiedzieć: „Nareszcie wszystko jasne, a myśmy mieli tyle wątpliwości i pytań!”


Przytoczona przeze mnie enigma boleśnie odnowiła we mnie starą ranę, która jak się okazuje, nie zabliźniła się do końca. Powstała ona w czasie moich studiów teologicznych. Przekonałem się wtedy, że jeżeli ludzie wiedzą, że studiuję teologię, to albo się ze mnie (bez ostrzeżenia) śmieją, albo łaskawie tolerują, w głębi duszy sądząc, że nie mam im nic ciekawego do powiedzenia. Nie mogę wykluczyć, że był to mój problem, problem tego, co i jak mówiłem. Myślę jednak, że problem jest dużo szerszy. Mam wrażenie, że teologia stała się nieznośna. Kipi od pseudomądrości, neologizmów, najrozmaitszych imitacji głębi, nudy i bezbarwności. Studentom teologii się generalnie nie chce, a jak już się czegoś chce, to zaczynają się zajmować teologami, o których za 20 lat nikt nie będzie pamiętał. Język teologii w Polsce jest tak odseparowany od języka potocznego, że nawet dobrze wykształcony człowiek nie wie, o co chodzi. Na marginesie warto dodać, że znajomość żargonu w niczym tu nie pomoże - z tej prostej przyczyny, że nic się pod nim nie kryje. 

Chcecie przykładu? Oto on. Jeśli weźmiecie do ręki jakąkolwiek chrystologię to spotkacie wyrażenie: „Wydarzenie Jezusa Chrystusa”. Cóż u licha to może znaczyć? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest to germanizm i że to pojęcie ma w teologii niemieckiej długą tradycję. Tak czy inaczej brzmi komicznie. Czy jeśli spotykamy Pana Mietka, albo Pana Kazka, to spotykamy „Wydarzenie Pana Mietka” i „Wydarzenie Pana Kazka”? Tak się przecież nie mówi, to jest jakaś „nowomowa”. Jak zwykle powstaje ona w jakimś celu. Myślę, że jasne jest, że o „Wydarzeniu Jezusa Chrystusa” dużo łatwiej się pisze, niż o Jezusie Chrystusie. Gdy chce się coś napisać o Jezusie Chrystusie, to naprawdę trzeba mieć coś do powiedzenia, o „Wydarzeniu” można bezkarnie napisać każdą bzdurę. 

Dla ilustracji przedstawiam moją krótką i całkowicie bezsensowną improwizację na temat „Wydarzenia Jezusa Chrystusa”:

„Wydarzenie Jezusa Chrystusa to z gruntu podmiotowe, ale jednocześnie zapośredniczone w communio odniesienie do wszechogarniającej obecności, która – jako taka - jest, ale zarazem „jest” otwarta na to, co jeszcze nie jest, a tylko przeziera. W tym zatem przezieraniu rozprzestrzenia się owo odwieczne samodawanie się Boga w strukturach społecznych i metaspołecznych. Wydarzenie nie jest więc ostatecznością, ale niejako przed-ostatecznością, która w swoim odwzajemnieniu jest Kościołem. Czymże zatem jest Kościół? Jest odwzajemnionym byciem ku Wydarzeniu Jezusa Chrystusa”. Mogę tak pisać bez końca, a takich kwiatków, jak „Wydarzenie Jezusa Chrystusa” jest w teologii cały ogródek. 

Nie chcę tylko narzekać, więc powiem, co moim skromnym zdaniem należy robić. Trzeba dawać studentom dobrą szkołę. „Przeczołgać” ich przez teologię Augustyna, Tomasza z Akwinu, Bonawenturę, Anzelma, Newmana i innych wielkich mistrzów. Muszą sobie na nich połamać zęby. Muszą nabrać szacunku do teologii, do jej prostego i genialnego zarazem języka. Muszą poczuć, że mówią o czymś realnym, o pojęciach twardych jak skała, że po prostu uczą się o rzeczywistości, która ich otacza, a nie o jakichś konstrukcjach, w których nie obowiązują żadne prawa. Jest bardzo prawdopodobne, że będą wtedy bardziej odporni na żargon i „nowomowę” współczesnych teologów.

Ludzie śmieją się z teologów i bardzo dobrze. Sami teologowie sobie na to zasłużyli. Dobrze im tak. Trzeba się z nich śmiać.

Na zakończenie starego roku pozdrawiam omegalnie, na początek nowego alfalnie - rzecz jasna.

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj







22 komentarze

  • 2009-03-17
    Cebula DW

    ???
    Proszę się ze mnie nie śmiać :) hehe żart.kończe już 5 rok teologii.zgadzam się w 99% z tym co... »
  • 2009-01-09
    ew

    do Daniela
    W kwestii tłumaczenia frazy "Jezus zmartwychwstał" - w grece strona bierna (został... »
  • 2009-01-08
    em

    a język Augustyna, Tomasza i innych przez Ojca wymienionych..?
    to taki super jest? nie ma tam nowomowy, ale co z tego, skoro i tak jest niezrozumiały. Ojcze,... »
 
28.12.2008 10:03 | Bilety do kościoła
Niestety zaczyna to wchodzić w krew Kościoła w Polsce. Praktyka sprzedawania biletów do zabytkowych świątyń. Powody są rzecz jasna zrozumiałe. ... więcej »

12.12.2008 11:52 | Dlaczego należy czytać Jeżycjadę
Przyznam na początku, że jako czytelnik Jeżycjady jestem neofitą i neoficką gorliwością płonę. Nie czytałem tej sagi w młodości, dlatego też nie znam smaku wstydu, który owładnął jednym z braci Dominikanów (dziś odważnego misjonarza w Chinach), który okładał tomy Jeżycjady gazetą, by uchronić się przed szyderczymi uśmieszkami bliźnich i wyjątkowo bolesnymi dla młodzieńca oskarżeniami o zniewieściałość. Wolny od tego rodzaju walki duchowej spieszę podzielić się z czytelnikami - jeśli tacy będą - a przynajmniej dla spokoju własnego sumienia zamierzam „puścić w eter” moje skromne przemyślenia na temat książek Pani Musierowicz. Dlaczego zatem uważam, że należy je czytać? ... więcej »


Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

Kidusz ha-Szem »
16.03.2010

Sed contra
Janusz Pyda OP

In vitro »
15.03.2010

OPe-racja
Dominik Jurczak OP

Strąki »
13.03.2010


 
Zmarł najstarszy polski dominikanin o. Joachim Badeni [WIDEO]
W nocy 11.03 zmarł w Krakowie najstarszy polski do... »
 
komentarzy: 30
ocena:
In vitro
Cóż, koniec tego słodkiego intelektualnego lenistw... »
 
komentarzy: 43
ocena:
[VIDEO] Kraków pożegnał o. Joachima Badeniego OP
Rodzina, współbracia dominikanie, przyjaciele, wyc... »