Betoniarka
Mateusz Przanowski OP
Grudzień 2009
Z punktu widzenia karpia
Obserwowanie Internetu i wiadomości telewizyjnych w czasie świąt może doprowadzić człowieka wierzącego do obłędu. Świadom tego niebezpieczeństwa wykonałem w tym roku dwa terapeutyczne manewry intelektualne. Po pierwsze, starym zwyczajem udałem się na emigrację wewnętrzną, a kiedy już dobrze poczułem się w roli dysydenta, zacząłem patrzeć na około świąteczne klimaty okiem zdystansowanego, niezaangażowanego obserwatora. „Ja tu tylko prowadzę badania, ja tu tylko prowadzę badania...”, powtarzałem sobie. Trochę pomogło.
Obserwowanie Internetu i wiadomości telewizyjnych w czasie świąt może doprowadzić człowieka wierzącego do obłędu. Świadom tego niebezpieczeństwa wykonałem w tym roku dwa terapeutyczne manewry intelektualne. Po pierwsze, starym zwyczajem udałem się na emigrację wewnętrzną, a kiedy już dobrze poczułem się w roli dysydenta, zacząłem patrzeć na około świąteczne klimaty okiem zdystansowanego, niezaangażowanego obserwatora. „Ja tu tylko prowadzę badania, ja tu tylko prowadzę badania...”, powtarzałem sobie. Trochę pomogło. Czuję też, że ostatnim etapem mojej terapii powinno być podzielenie się moimi spostrzeżeniami. Po prostu „chcę o tym w Wami porozmawiać”.
1. Coraz więcej ludzi pisze życzenia „to undisclosed-recipients”, co można przetłumaczyć: „do anonimowego odbiorcy”. Kochani nadawcy życzeń nie mają czasu, albo im się nie chce skreślić paru słów, więc wykpiwają się orędziem do narodu. Moim skromnym zdaniem lepiej w ogóle nie pisać, niż sprowadzać swoich przyjaciół i znajomych do roli numeru.
2. W tym roku na czoło wysunął się „problem karpia” (dalej PK). Jako telewizyjni eksperci obrońcy zwierząt święcili triumfy. Szczęście w tym nieszczęściu jest takie, że zepchnęli na plan dalszy socjologów i psychologów. Czasem odnosiło się wrażenie, że tradycyjnie niezajęte miejsce przy stole wigilijnym powinno zostać przygotowane dla bezdomnego karpia. PK miał nam uświadomić jak jesteśmy niewspółczujący i źli. PK miał nam uprzytomnić (może przesadzam?), że nasze czcigodne świętowanie wigilii jest obarczone grzechem mordu założycielskiego na karpiu. Serio, więcej się w tym roku mówiło o PK, niż o bezdomnych ludziach. Ręce mi drżały, gdy sprzątając celę musiałem zlikwidować kilka pajęczyn. Czy pająki, podobnie jak karpie nie należą do ogromnej grupy wykluczonych? Czy przedświąteczne sprzątanie nie jest barbarzyństwem? (Żeby było jasne też jestem za humanitarnym traktowaniem zwierząt).
3. Zaskakujące zmiany zaszły w postrzeganiu „św. Mikołaja”. „Św. Mikołaj” okazał się być w tym roku złym wzorcem dla dzieci. Dlaczego? Bynajmniej nie dlatego, że ten zidiociały czerwony grubas jest sztucznym i prymitywnym wytworem zeświecczonej wyobraźni, ale z tej racji, że prowadzi niezdrowy tryb życia, cierpi na otyłość, za dużo pracuje, źle się odżywia, itp. Popkultura zjada własny ogon. Zaczęło się od zastąpienia św. Mikołaja „św. Mikołajem”, teraz już „św. Mikołaj” jest zły. Do czego to zmierza? Oczywiście do tego, żeby nie było nic.
4. Były nowinki lingwistyczne. Jak sobie życzyć, by nie użyć żadnych słów ze słownika religijnego? „Łaski Bożej”? Za bardzo moherowo. „Błogosławionych Świąt”? Wieśniacko. Zawsze ratowaliśmy się „zdrowiem”. Można życzyć zdrowia, ale to trochę banalne. Pojawiło się więc słowo „magiczny”. A więc „Magicznych Świąt!”. Co to ma znaczyć? Nie mam pojęcia.
Myśląc nad przemianami w naszych obyczajach przyszły mi do głowy takie oto życzenia:
„To undisclosed-recipients,
„Moi znienawidzeni. Cieszę się, że już pozbyliście się ze swojego życia św. Mikołaja. Przyznaję, że mój eksperyment z Dziadkiem Mrozem się nie powiódł, ale dopiąłem swego przy pomocy tego czerwonego pajaca. Życzę Wam moi znienawidzeni zdrowego trybu życia, obrońcy zwierząt przy stole, żywego karpia na talerzu i oczywiście magicznych świąt.
Wasz, czyli swój własny
Belzebub”.
38 komentarzy
-
2010-02-28
Biedronka
Re: halo, halo
Jeszcze tak dobrych, by nie rzec "wielorybich" tekstów ,to ja nie czytałam, Ojciec jest ponad... » -
2010-01-27
barman
halo, halo
Przypominam że dziś jest 27 stycznia 2010, ponad miesiąc od ostatniego wpisu. Ufam, że nie... » -
2010-01-01
Maja
Ocena:



rzeczywistość-
Chce byc szczesliwym, wiec daze o tego szczescia, slaby jestem, wiec slucham tych, okazujacych... »
Kiedy bardzo młody katolik pierwszy raz spotyka się z problemem „wiara i rozum”, a w szerszym sensie „Biblia a nauka?” Kiedy katolik po raz pierwszy czuje ten nieprzyjemny dreszczyk niepokoju, że może Kościół coś kręci? Zdaje mi się, że wtedy, gdy spod sukmany św. Mikołaja wyzierają buty wujka albo sąsiada. ... więcej »














