Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Betoniarka
Mateusz Przanowski OP Listopad 2008

30.11.2008 15:45

Dziwne rekolekcje

Tomek Kwiecień napisał pierwszą część rekolekcji dla „Tygodnika Powszechnego”. Muszę przyznać, że chociaż pisarstwo Tomka cenię bardzo, to tym razem, czytając Jego rekolekcje, nie mogłem pozbyć się poczucia jakiegoś teologicznego niesmaku. Po pierwsze nie wiadomo, do kogo Tomek adresuje swoje rekolekcje. Jeśli do „wątpiących i poszukujących”, to one nikogo nie przyprowadzą do wiary, a raczej utwierdzą w przyjętej postawie życiowej. Jeśli są skierowane do teologów, to są zbyt sztampowe i przewidywalne. Jeśli do wierzących chrześcijan, to już na prawdę nie wiadomo, o co chodzi. Jaką wiarę w Przyjście Pana one sugerują? Teraz kilka słów o tym.


Nie mogę zgodzić się na zasadnicze wybór strategii rekolekcji, którego dokonał Tomek. Tomek zabrał się do dyskutowania z Pismem Świętym. Pismo staje się dla Niego przedmiotem powątpiewań, wątpliwości, rozstrząsań, okazuje się pełne sprzeczności, niedopowiedzeń, etc. Rozumiem, że można tak czytać Pismo Święte, ale z całą pewnością żadnych porządnych rekolekcji się z tego typu refleksji nie skleci.

W podsumowaniu Tomek przedstawia trzy drogi wyjścia z zamętu, który Jego zdaniem wynika z lektury różnych eschatologicznych fragmentów Nowego Testamentu:

1. „Przyjdzie, kiedy przyjdzie, my żyjmy porządnie na tym świecie”. Według Kwietnia w tej postawie: „Zbawienie to nowe życie, rozumiane jako odnowa wewnętrzna człowieka, lepsza, bardziej cnotliwa jakość życia. Nadzieja opiera się tutaj na nieśmiertelności duszy, czyli na naturze ludzkiej, a nie na interwencji Boga, który wdziera się w ten świat, by go ostatecznie przemienić”

2. Jest to droga „bardziej spójna”, bez cenzurowania orędzia Chrystusa. Odrzucenie nadprzyrodzoności. Chrześcijaństwo jako ideał moralny.

3. „Prawdziwie chrześcijańska” droga. „Trwanie w sprzecznościach. Bez łatwych pocieszeń, bez szukania usprawiedliwienia i ulgi w pięknej liturgii czy szlachetnym życiu” Trzeba przyjąć w siebie „świadomość sprzeczności i niezgodę na ten świat, które narastają w nas latami, nosić je w sobie i zanosić do Boga z wołaniem jak długo jeszcze?”.

Uważam, że rozważania Tomka prowadzą do wielu nieporozumień. Szczególnie Jego interpretacja „pierwszej drogi” jest tendencyjna. Właśnie „pierwsza droga”, właściwie rozumiana jest powszechnie przyjmowana w Kościele, jako katolicka interpretacja eschatologicznego napięcia pomiędzy doczesnością a czasami ostatecznymi. Oczywiście w wersji przedstawionej przez Tomka, raczej karykaturalnej dodajmy, jest odstręczająca. Trzeba podkreślić, że Tomek nie stawia tu sprawy dostatecznie wnikliwie. Dlaczego nie pisze, chociaż doskonale o tym wie, że nowe życie, odnowa wewnętrzna człowieka jest darem Boga, „wdzierającego się w ten świat”, by jeszcze raz zacytować Tomka? Dlaczego pisze, że w tej wizji nadzieja opiera się na nieśmiertelności duszy, „czyli na naturze ludzkiej, a nie na interwencji Boskiej”? Przecież to jest jawna nieprawda.

Kościół, który ma długą historię, widział już w swoich dziejach i eschatologiczną stagnację i eschatologiczną histerię. Wypracował więc interpretację słów Pisma Świętego, którą można streścić w kilku punktach:

- Po Wcieleniu żyjemy w czasach ostatecznych.

- Pan niechybnie nadejdzie. Stanie się to niebawem. Kiedy? Nie wiemy.

- Przez nasze dobre życie i cnotliwe postępowanie, budowanie Królestwa Bożego, przygotowujemy odnowienie świata, które nastąpi na końcu czasów.

- W tym świecie zdarzają się rzeczy straszne, ale mimo to jest to świat, który jest kochany przez Boga. Mamy prosić i błagać Chrystusa, by wrócił jak najszybciej, by skończyły się utrapienia tego życia, ale jednocześnie niesłychanie istotne jest, by Pan, gdy wróci zastał nas przy pracy dla Jego Królestwa. „Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności” (Mt 24,45).

Gdzie u licha jest w tym wszystkim sprzeczność? Dlaczego nie można w sobie połączyć cnotliwego życia, miłości bliźniego z intensywnym oczekiwaniem na powrót Mesjasza? Jakie teksty Pisma Świętego trzeba ocenzurować, by tę koncepcję uczynić spójną?


Tekst do przemyśleń:

Gaudium et spes 39. (Ziemia nowa i nowe niebo). Nie znamy czasu, kiedy ma zakończyć się ziemia i ludzkość, ani nie wiemy, w jaki sposób wszechświat ma zostać zmieniony. Przemija wprawdzie postać tego świata zniekształcona grzechem, ale pouczeni jesteśmy, że Bóg gotuje nowe mieszkanie i nową ziemię, gdzie mieszka sprawiedliwość, a szczęśliwość zaspokoi i przewyższy wszelkie pragnienia pokoju, jakie żywią serca ludzkie. Wtedy to po dokonaniu śmierci zmartwychwstaną synowie Boży w Chrystusie i to, co było wsiane w słabości i zepsuciu, odzieje się nieskażonością, a wobec trwania miłości i jej dzieła, całe to stworzenie, które Bóg uczynił dla człowieka, będzie uwolnione od niewoli znikomości.

Słyszymy wprawdzie, że na nic człowiekowi się nie przyda, jeśli cały świat zyska, a siebie samego zatraci. Oczekiwanie jednak nowej ziemi nie powinno osłabiać, lecz ma raczej pobudzać zapobiegliwość, aby uprawiać tę ziemię, na której wzrasta owe ciało nowej rodziny ludzkiej, mogące dać pewne wyobrażenie nowego świata. Przeto, choć należy starannie odróżniać postęp ziemski od wzrostu Królestwa Chrystusowego, to przecież dla Królestwa Bożego nie jest obojętne, jak dalece postęp ten może przyczynić się do lepszego urządzenia społeczności ludzkiej.

Jeżeli krzewić będziemy na ziemi w duchu Pana i wedle Jego zlecenia godność ludzką, wspólnotę braterską i wolność, to znaczy wszystkie dobra natury oraz owoce naszej zapobiegliwości, to odnajdziemy je potem na nowo, ale oczyszczone ze wszystkiego brudu, rozświetlone i przemienione, gdy Chrystus odda Ojcu "wieczne i powszechne królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju". Na tej ziemi Królestwo obecne już jest w tajemnicy; dokonanie zaś jego nastąpi z przyjściem Pana.
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj







22 komentarze

  • 2009-01-27
    mateo

    Ad vocem
    Jeżeli tej wypowiedzi nie "ocenzurowano" z tej samej przyczyny co moją to znaczy, że moderacja... »
  • 2009-01-11
    anna

    rekolekcje o. Tomasza
    Niedawno odkrylam ten blog i ze zdziweniem przeczytalam tyle krytycznych a wręcz zjadliwych uwag... »
  • 2009-01-07
    Kasia

    zalosne
    Obrzydliwie niesmaczny ten Ojca tekst. I to oczywiscie JEST "obnizanie poziomu" niezaleznie czy... »
 
28.11.2008 08:51 | Zbawiciel nie jest kakafoniczny

Dzięki „Tygodnikowi Powszechnemu” głośno zrobiło się w Polsce o artykule O. W. Hryniewicza Zbawiciel jest polifoniczny. Dla niektórych stał się on wzorem odwagi myślenia, dla mnie jest smutnym przykładem teologii, w której nie dba się o ostrość znaczenia podstawowych terminów. Problem jest jednak głębszy, gdyż tak jak O. Hryniewicz myśli dzisiaj wielu chrześcijan. Nie jest więc od rzeczy raz jeszcze przyjrzeć się krytycznie zasadniczym tezom tego artykułu.

... więcej »


Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

"Biała wstążka" »
07.03.2010

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Żarliwa troska »
06.03.2010

Sed contra
Janusz Pyda OP

The Sounds of Silence »
05.03.2010

Betoniarka
Mateusz Przanowski OP

Istnieje dusza, bo istnieje Tomasz Zimoch »
03.03.2010


 
Zakończyły się sportowe zmagania w Dominikańskich Mistrzostwach Polski w Narciarstwie Alpejskim i Snowbordzie
Tadeusz Makuch oraz Magdalena Góra Majewska zostal... »
 
komentarzy: 3
ocena:
Fuga mundi
Współczesny człowiek – zdaje się, jak nigdy ... »
 
komentarzy: 3
ocena:
Na księżyc, czy do Wieliczki?
Wydaje mi się, że moja kadencja trochę nas urealni... »
 
komentarzy: 4
ocena: