Betoniarka
Mateusz Przanowski OP
Listopad 2011
Ekspert to ma klawe życie
Wyobraźmy sobie, że dowiadujemy się z telewizji, że jakieś wyrostki zniszczyły przystanek autobusowy.
Psycholog: „W człowieku rośnie pewne napięcie, które szuka takiego swojego pewnego ujścia. Jeżeli młodzież nie może znaleźć tego pewnego ujścia inaczej, to szuka go w alkoholu, seksie i przemocy”. W imieniu telewidzów, dziękuję. Nigdy byśmy się nie domyślili.
Teraz socjolog. „W społeczeństwie są pewne grupy, pewnych ludzi, którzy mają pewne problemy z pewnymi sprawami. I ci pewni ludzie, jak mają te pewne problemy, które dodajmy, są związane z pewnymi społecznymi procesami, to szukają dla siebie pewnych nisz, w których będą się pewnie czuli. Niestety, te pewne nisze są nieraz związane z pewnymi zachowaniami, które nie powinny być akceptowane”. Serdecznie dziękujemy, naprawdę.
Do politologa nie pasuje przykład z przystankiem, ale spróbujmy odtworzyć jego tok myślenia: „Nie jest wykluczone, że wygra partia X, ale nie zdziwiłbym się, gdyby wygrała partia Y. Polska polityka jest taka, że nic się nie da przewidzieć. Jeżeli partia X postawi na Pana A, to ma większe szanse, chociaż nic nie wiadomo, bo jest jeszcze Pan B, który ma za sobą bardzo silne środowisko. Gdyby partia X postawiła na Pana B, to dałoby jej również duże szanse na zwycięstwo. Najgorsze jest to, że partia X nie może równocześnie postawić na Pana A i Pana B, bo oni się nie lubią i każdy ciągnie w swoją stronę. Partia Y może wykorzystać to, że partia X postawiła na tych dwóch Panów i wygrać wybory, chociaż jak już powiedziałem, nic nie wiadomo. Generalnie, obie partie mają te same szanse na zwycięstwo bez względu na to, czy partia X postawi na Pana A, czy na Pana B”.
Niestety, po wyborach okazuje się, że nie wygrała ani partia X, ani partia Y, tylko partia Z, a Pan A i Pan B nie odegrali żadnej roli i obaj dostali po dwa głosy (zagłosowali na samych siebie razem z żonami). I co ekspert na to? Ekspert politolog dalej bryluje w mediach. Jest niezatapialny. Czasem w jakimś przypływie szaleństwa i utraty odruchu samokontroli ekspert politolog mówi na przykład: „Na sto procent wygra partia X”. Partia X przegrywa z kretesem. Co na to ekspert? Oczywiście nie powie, że się pomylił, ale zareaguje uczuciowo: „To szokująca informacja. Jestem wstrząśnięty. Nikt się nie mógł tego spodziewać. Polska to kraj kompletnie nieprzewidywalny”. Nie da się faceta zatopić, nie ma najmniejszych szans.
I co? Nie jest to „klawe życie”? Nie trzeba się uczyć, tylko do kwestury zajść kilka razy w miesiącu.
6 komentarzy
-
2011-12-02
ewa_gorecka
BRAWO!
to może ja też tak spróbuję na radach pedagogicznych mówić o uczniach. Wreszcie "zaplusuję" bez... » -
2011-11-28
Mati
:)))))
Dawno się tak nie uśmiałam. Bycie ekspertem da się załatwić. Nie trzeba wiele umieć ;) » -
2011-11-28
drachemka
Re: a może problem tkwi w czym innym?
Dziadosku - ja myślę, że Ojcu chodziło o psychologa W MEDIACH, nie psychologa w ogóle. I masz... »














