Betoniarka
Mateusz Przanowski OP
Luty 2009
Ex-księża na fotelu eksperta
Przynajmniej raz w tygodniu w jakiejś gazecie można znaleźć wynurzenia ex-księży na temat Kościoła i jego przyszłości. To, że odeszli jest najgłębszą sprawą ich sumienia i odpowiedzialności, ogromnym dramatem, który osądzić może tylko sam Pan Bóg. Ale skąd się bierze ta chęć naprawiania Kościoła? Ta niezmącona niczym pasja wymądrzania się na jego temat?
Dwa porównania przychodzą mi do głowy. Wyobraźcie sobie boisko piłkarskie i grające na nim drużyny. Nagle z jednej z nich odchodzi kilku piłkarzy. Ku zdumieniu gawiedzi ex-piłkarze siadają na stanowisku komentatorskim i zaczynają głośno komentować mecz, koncentrując uwagę na swojej osłabionej drużynie. Padają sformułowania w stylu: „Przyszłość tej drużyny widzę w czarnych barwach”; „Dlaczego tak słabo grają?”; „Ja bym raczej wzmocnił atak, niż obronę, no cóż, przy takim słabym trenerze za dużo się nie można spodziewać...”; „Ja na ich miejscu, to zrobiłbym...”, itp. Drugie porównanie jest takie. Rozwiedziona para. Mąż, który porzucił swoją żonę dla innej kobiety, zaczyna publicznie dywagować na temat wad i zalet swojej byłej żony. Co byśmy powiedzieli? Myślę, że ex-piłkarzom powiedzielibyśmy: „Panowie, albo wracacie na boisko, albo skończmy to przedstawienie”, a do ex-męża: „Niech Pan tak nie mówi, bo to jest niesmaczne” (w najłagodniejszej formie).
Przynajmniej raz w tygodniu w jakiejść gazecie można znaleźć wynurzenia ex-księży na temat Kościoła i jego przyszłości. To, że odeszli jest najgłębszą sprawą ich sumienia i odpowiedzialności, ogromnym dramatem, który osądzić może tylko sam Pan Bóg. Ale skąd się bierze ta chęć naprawiania Kościoła? Ta niezmącona niczym pasja wymądrzania się na jego temat? Coś niezdrowego jest w tej reakcji. Oczywiście, nie moją rolą jest wyznaczać, jaka reakcja jest zdrowa, a jaka nie, ale na mój rozumek mogę przypuszczać, że powinna znaleźć się pomiędzy postawą: „Dobra, mam dość tej fikcji – bawcie się sami”, a poczuciem głębokiego smutku i tragedii. Jednak zajęcie fotela eksperta od spraw Kościoła, to klasa sama dla siebie. Czy w sprawach lekarskich ekspertem jest lekarz, który został pozbawiony prawa do wykonywania zawodu z powodu popełnionych błędów w czasie operacji?
Jeden ze znajomych braci powiedział mi kiedyś w żartach: „Jeżeli – co nie daj Boże – odszedłbym z kapłaństwa, a potem zobaczyłbyś jakieś moje teksty na temat Kościoła, to daję ci prawo do zastrzelenia mnie. W biurku zostawię informację dla policji, że prosiłem o to, będąc w pełni władz umysłowych”. Czarny humor najlepszą odtrutką na absurd.
27 komentarzy
-
2009-03-04
s,
no.!
a może ojciec napisałby o jakimś swoim zachwycie? ja ładnie prosze. ciekawe niesamowicie co... » -
2009-03-03
pbry
ale tak właściwie to o co ojcu chodzi? Przypominam sobie niedawny komentarz ojca do niedawnych rekol...
ale tak właściwie to o co ojcu chodzi? Przypominam sobie niedawny komentarz ojca do niedawnych... » -
2009-02-28
Ejka
Eks
To nie problem byłych ksiezy, tylko problem racjonalizowania swoich slabosci- tyczy sie kazdego... »















