Betoniarka
Mateusz Przanowski OP
Maj 2009
Duma
Duma odzywa się wtedy, gdy czujemy się częścią czegoś na prawdę wielkiego, niemalże heroicznego, a czego nie może odebrać nam żadna potęga tego świata. Różne są dumy. Jest duma rodziców, gdy dojrzewa ich dziecko, jest duma nauczyciela, który patrzy jak jego uczeń zaczyna go przerastać. Jest jednak duma wyjątkowa, która budzi się wtedy, gdy stanie się oko w oko z bohaterem. Bohaterem jest ktoś, kto będąc w sytuacji, w której za żadne skarby świata nie chcielibyśmy się znaleźć, zachował się tak, jak najbardziej chcielibyśmy się zachować. Spotkać bohatera, to spotkać swoje najgłębsze dążenie do dobra, ucieleśnione w kimś innym, udeżająco realne, a równocześnie ciągle oddalone i trudne. Możemy powiedzieć do niego: „Możesz być z siebie dumny”, ale wolno nam wyznać: „Jestem z Ciebie dumny”. Wiemy to, że mamy prawo do udziału w chwale bohaterów, nawet gdy nas samych jeszcze tak do głębi nie wypróbowano.
Jednym z najwspanialszych rzeczy, które otrzymujemy w Kościele jest prawo do dumy z Chrystusa Zwycięzcy i do dumy ze świętych. Bez tej dumy stajemy się chrześcijanami, którzy „przepraszają, że żyją”, albo podlizują się światu. Jest coś rozpaczliwego w chrześcijaninie, któremu zostały powierzone największe tajemnice zbawienia, a on, utraciwszy dumę, zaczyna się rozglądać poszukując czegoś lepszego. Myślę, że dzisiaj potrzebujemy ponownego odkrycia autentycznej chrześcijańskiej dumy, która nie będzie ani pychą, ani hipokryzją.
Dla ilustracji przytaczam fragment wspaniałego kazania kardynała Newmana pod tytułem: „Szlachectwo chrześcijan”. Wyobraźcie sobie Anglię w XIX wieku z jej przywiązaniem do idei hierarchii społecznej. Newman mówi do swoich parafian, jako do arystokratów:
„Człowiek religijny, poznając jak wielkie sprawy dokonały się ze względu na niego, musi przez to zacząć cenić się bardziej. Wiemy, jak władza i odpowiedzialność zmieniają ludzi w odniesieniu do spraw tego świata. Stają się poważniejsi, czujniejsi, ostrożniejsi, praktyczniejsi, bardziej zdecydowani. Obawiają się popełnić błędy, ale mimo to ważą się na coś więcej, gdyż mają świadomość wolności, władzy i szansy ogromnego powodzenia. Dlatego chrześcijanin, nawet na poziomie natury, jeszcze bez brania pod uwagę działania w nim niebieskiej łaski, pojmując swoje przywileje, musi przejść z dziecięctwa do dorosłości. Im bardziej poznaje i drży przed darem, który został mu powierzony, tym więcej szanuje samego siebie, jako tego, który za ten dar jest odpowiedzialny”.
Dla dalszej ilustracji proponuję kilka tekstów św. Pawła. Tam, gdzie jest mowa o „chlubie” równie dobrze można napisać „duma”:
- “A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie Jezusie przez moją ponowną obecność u was” (Flp 1,26).
- „...chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko tym, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość...” (Rz 5,4).
- „I nie tylko to – ale i chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie” (Rz 5,11).
- „Jeżeli już trzeba się chlubić, będę się chlubił z moich słabości” (2Kor 11,30).
- „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa” (2Kor 12,9).
- „Co do mnie, to nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6,14).
3 komentarze
-
2009-06-05
gp
rewelacja
Bardzo dobra uwaga. Jest oczywiście subtelna "mentalnościowa" granica między dumą a pychą, ale... » -
2009-05-31
szelijach
Ocena:



dzięki
Jak to dobrze,że ktoś mówi o tak ważnej sprawie,jak duma chrześcijańska.Na ogół słyszy się o... » -
2009-05-17
Kasia
Ocena:



Dziękuję!
i poproszę o jeszcze :) »















