Jakiś czas temu pisałem o szybkim procesie świecczenia, który da się w Polsce zauważyć. Dzisiaj dodam kilka słów na ten temat. Oczywiście, nie posługuję się żadnymi socjologicznymi badaniami, ale własnym nosem, który nie spełnia wyśrubowanych kryteriów obiektywizmu.
Oto nasz poczciwy dobrze znany znajomy, czyli „wierzący niepraktykujący” (dalej WN) zaczyna się dokształcać i powoli przemienia się w intelektualnego wilkołaka. Z zahukanego, karconego przez swoją babcię i sumienie, zawstydzonego i niepewnego swojej postawy człowieka, przemienia się w chętnego dyskutanta, błyskotliwego szermierza idei (wyczytanych z „Nesweeka”, „Polityki” i „Gazety Wyborczej”), odważnego krytyka hierarchii i hipokryzji kleru. Wiadomości w stylu: „Znaleziono ciało Jezusa syna Józefa” i „Św. Józef żyje – widziano Go w Londynie” już mu nie wystarczają. On dywaguje na temat polityki Benedykta XVI, zadaje pytania o przyszłość Chrześcijaństwa, nie waha się podejmować zawiłych teologicznych kwestii: celibatu, Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, struktury Kościoła, itp. To nic, że od 5 lat nie był u spowiedzi; to nic, że nie odróżnia chrztu od bierzmowania; co za problem, że według niego Skład Apostolski liczy 12 Apostołów a jedyny egzemplarz Pisma Świętego, który posiada, dostał od Świadków Jehowy. Nie dziwi go zupełnie zaskakujący zbieg okoliczności, że zawsze jak przychodzi do kościoła to trafia na święcenie pokarmów w Wielką Sobotę. To są kompletnie nieistotne drobiazgi. Współczesny WN jest generalnie z siebie zadowolony. Tezy teologiczne wygłaszała odważnie, patrząc Kościołowi prosto w oczy. Oj, stary dobry WN z lat osiemdziesiątych. Któż za Tobą nie zapłacze?!
MATEUSZ PRZANOWSKI - ur. 1974, dominikanin, jest doktorem teologii, wykładowcą Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, mieszka w Krakowie.