Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Znaki ojca Joachima
Wczoraj dostałem maila od S. opisującego ciąg szczęśliwych zdarzeń w dniu 4 marca. Opis kończy retorycznym pytaniem: „Czy mogę mieć jakieś wątpliwości, że tego dnia czuwał nade mną?”. Kto? Joachim Kazimierz Badeni OP, którego „chrzcielne” imieniny przypadają właśnie 4 marca, a rocznicę śmierci obchodzimy dziś.
Wczoraj uczestnicząc w beczkowym OPENie poświęconym pamięci ojca Joachima Badeniego wysłuchałem dwóch relacji o tym, co to nasz czcigodny współbrat wyprawiał rok temu w drodze do nieba. Ojciec Marcin Babraj opowiadał, że w czasie, gdy o. Joachim umierał w jego celi zadzwonił telefon. Po podniesieniu słuchawki nikt się nie odezwał. Ojciec Marcin pospieszył wtedy do celi umierającego współbrata. Z kolei ojciec Leon Knabit OSB obudził się w środku nocy, bowiem ktoś wyraźnie zastukał do jego celi. Gdy otworzył, nikogo na korytarzu nie było. Kilka godzin później, nad ranem otrzymał sms-a informującego, że ojciec Joachim nie żyje.
W ostatnim czasie i do mnie doszły „znaki” ojca Joachima. Doprawione szczyptą humoru. Najpierw na furcie pojawił się list polecony na nazwisko Kazimierz Badeni. Jak nie wiadomo, co z listem zrobić, to trafia on do przeora. Otworzyłem i okazało się, że jedno z wydawnictw przysłało PIT-11, który informuje, że zaliczka na poczet podatku od wynagrodzenia dla Kazimierza Badeniego została wpłacona na konto odpowiedniego Urzędu Skarbowego. Myślałem, że sprawę można uznać za śmieszną i mało ważną: „Niech ścigają nieboszczyka, że się nie rozliczył na czas ze swoich honorariów” – pomyślałem. Jan Andrzej Kłoczowski dopatrywał się w tym PIT-ie dowodu na nieśmiertelność duszy podatnika, ale pani Małgosia, która w naszym klasztorze zajmuje się tego typu kwestiami była innego zdania: „Skoro dostaliśmy PIT-a to nie możemy go zlekceważyć…” – mówiła. A ja widziałem uśmiechniętą twarz ojca Joachima, któremu na pewno ten PIT bardzo się spodobał.
Dziś w pierwszą rocznicę postanowiłem uczcić pamięć ojca Joachima słuchając jego konferencji. Inne (nie to od PIT-u) wydawnictwo wydało bowiem książkę z płytą CD. „Jedyna książka na rynku wydawniczym, która jest zapisem cyku konferencji o. Joachima Badeniego OP wraz płytą CD z oryginalnymi nagranymi konferencjami” – głosi reklama. Włożyłem płytkę do odtwarzacza, siadłem wygodnie w fotelu i zamieniłem się w słuch. A tu cisza… Podchodzę do aparatury, zwiększam natężenie głosu: cisza… Przekładam płytkę do komputera. „Może to nagranie w mp3, którego nie czyta odtwarzacz”: cisza… „Co jest? Może ojciec Joachim zaczął konferencję od chwili milczenia i zaraz zacznie mówić?”. Przerzuciłem płytkę do odtwarzacza i słucham: cisza. 24 minuty i 29 sekund ciszy… Przypomniałem sobie, co mi ojciec Joachim kiedyś w czasie spowiedzi mówił o wyciszeniu. Nie spodziewałem się jednak, że rok po swojej śmierci zadba o to, bym się zatrzymał i posiedział w ciszy.
« powrót
2 komentarze
-
2011-03-18
maggor
:)
A moja płytka mówi... Nie znałam tego głosu dawniej niz pięć lat temu, więc jeszcze taki... » -
2011-03-12
o
Dozobaczenia
w Niebie ! »
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »


















