Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Żeby ludzie nie widzieli
Odwiedzając w ostatnich dniach kilka klasztorów dominikańskich słyszałem na przykład o braciach, którzy tak bardzo ukrywają swój wkład w życie wspólne, że nikt niczego od nich nie oczekuje, najmniejszej jałmużny. Taktyka jest bardzo prosta. Z własnej inicjatywy w nic się nie zaangażują. Jeśli wyznacza im się dyżur polegający na przykład na sprzątaniu salki rekreacyjnej, to się na niej wcale nie pojawią. Gdy powierzy im się opiekę nad samochodem, to wkrótce przestaje on nadawać się do jazdy. W ten sposób przełożeni przestają ich prosić o cokolwiek. Wtedy ów brat, którego nie wie lewica, co czyni prawica, a on sam nie chce żadnych pochwał ze strony świata, w ukryciu może gorliwie służyć innym.
Jeśli chodzi o obłudę, która grozi modlącym się, to na przykład w moim klasztorze mieszkają bracia, których mam szczęście oglądać na wspólnym brewiarzu tylko na Boże Narodzenie. Tak bardzo się starają, żeby inni nie pomyśleli, że są pobożni na pokaz, że bez przerwy zamykają się w swojej izdebce. Słyszałem też o dominikanach wolnych od wszelkiej obłudy, którzy dla niepoznaki potrafią wyśmiać inicjatywę współbraci, pragnących w czasie wielkiego postu wprowadzić w klasztorze dodatkową praktykę pobożną. Teraz doceniam, jak ci prześmiewcy wolni są od wszelkich względów ludzkich.
Wreszcie są i tacy dominikanie, których wygląd każe porzucić wszelką myśl o tym, że poszczą. Wielkie brzuchy i nalane policzki przepędzają myśl o tym, że mamy do czynienia z ascetami. Inaczej postępują szczupli, którzy starannie wprowadzają w życie zachętę Jezusa, by w czasie postu „namaścić sobie głowę i umyć twarz”. Każdy, kto popatrzy na ich modne fryzurki, na gustowne okularki, na twarzy zdobne w opaleniznę z solarium, a wszystko obramowane modnymi ciuchami, doceni kunszt w ukrywaniu faktu, że poszczą. Jeśli można powziąć cień podejrzenia, to chyba tylko po ponurej, ewentualnie obrażonej minie.
Kłaniam się zatem wszystkim mistrzom ukrywania ręki szczodrej do dawania, serca gotowego do modlitwy, ciała skłonnego do postu. Nadziwić się nie mogę, jak bardzo ich krzywdziłem, uważając ich za leniuchów, cyników czy obżartuchów, a nie wiedząc, że prawdziwi są wtedy, gdy nikt na nich nie patrzy. Niech pocieszeniem będą im słowa: „Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.
« powrót
39 komentarzy
-
2009-03-09
Hela
bez tytułu
Nigdzie nie jest idealnie. Ale najważniejsze to samemu mieć czyste serce przez Bogiem, słuchać... » -
2009-03-01
barman
wszyscy tak mamy
Niestety, wszyscy tak mamy:)). Kiedy obserwuję powszechną niekompetencję, ucieczkę od... » -
2009-03-01
betlejem
errata
kiedy czytam komentarze do wypowiedzi O.Pawła, nadziwić się nie mogę,że tylko w pryzmacie krytyki... »
Przeczytałem przed chwilą w Internecie „Słowo pasterskie Metropolity Krakowskiego na Adwent 2011, Kościół naszym domem” i nadziwić się nie mogę, bo przypomniałem sobie głośne doniesienia medialne dotyczące listy słów zakazanych. Przeczytałem list jeszcze raz, tym razem w wersji drukowanej i rozesłanej do parafii, i znowu nic nie znalazłem.
... więcej »Przeczytałem dziś homilię Benedykta XVI wygłoszoną na krakowskich Błoniach 28 maja 2006 roku, w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Chciałem ją sobie przypomnieć, pamiętając jak pozytywne wrażenie zrobiła na mnie w chwili wygłoszenia, ale nie pamiętając dokładnie jej treści. Lektura pierwszej części homilii odświeżyła pozytywne reakcje sprzed pięciu lat, jednak po przeczytaniu końcowego fragmentu zrobiło mi się smutno. Nie będę pisał dlaczego. Przeczytajcie i sprawdźcie swoją reakcję. Może jestem odosobniony:
Syndrom zeświecczenia szkolnej katechezy, może dotknąć nie tylko uczniów, ale również katechetów, nie wykluczając księży. I oni mogą potraktować religię w szkole jak każdą inną pracę i bardziej kojarzyć ją z kodeksem pracy i etatową formą zarabiania pieniędzy niż misją głoszenia Ewangelii.
... więcej »Końcówka kazania Gabriela na dzisiejszej mszy św. konwenckiej (cytuję z pamięci): „Dziś jest niedziela Dobrego Pasterza, a więc tradycyjnie dzień modlitw o nowe powołania kapłańskie. A ja bym w związku z tym dniem chciał zrobić rachunek sumienia i zastanowić się, czy my, kapłani, jesteśmy dobrymi pasterzami. Czy potrafimy być tak bezinteresowni, tak troszczący się o owce, tak dający się całkowicie jak Bóg. I muszę stwierdzić, że często nie jesteśmy, że szukamy siebie, swojego interesu, swojej korzyści. W związku z tym chciałbym Was prosić o wybaczenie wszystkich naszych grzechów i niedoskonałości. I jednocześnie prosić, byście za nas się modlili, byśmy byli dobrymi pasterzami”.
Wczoraj pisałem o obowiązku nadziei, dlatego dziś, w z radością przeczytałem w brewiarzu fragment Listu apostolskiego papieża Piusa XII „Do Prymasa i Biskupów Polski w 700-lecie kanonizacji św. Stanisława”, napisanego w 1953 roku, czyli w czasach stalinowskich.
... więcej »

















