Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP

02.03.2009 06:50

Popiełuszko

Przeczytałem pół tuzina recenzji i poszedłem do kina na film „Popiełuszko”. Ciekawy byłem obrazu, o którym jedni piszą z zachwytem, inni z politowaniem. Stwierdziłem, że jako duszpasterze powinniśmy się uczyć od ks. Jerzego. Zmiana historycznego kontekstu nie ma tu nic do rzeczy.


Podczas seansu na przemian ogarniało mnie wzruszenie i złość. Gdy projekcja się zakończyła niezbyt mnie obchodziło, czy zobaczyłem film dobry czy banalny. Ważniejsze były emocje, które obudził, wspomnienia, o których myślałem, że już na zawsze pokrył je kurz upływającego czasu.
W którejś recenzji przeczytałem, że reżyserowi nie udało się przerzucić pomostu między historią a współczesnością, że film nie jest inspirujący dla dzisiejszych Polaków, że nie stawia pytań o współczesność. Nie wiem jak współcześni Polacy, ale my, duszpasterze, mimo upływu ćwierćwiecza i zmiany kontekstu historycznego, wiele możemy się nauczyć kapelana Solidarności. Był to bowiem kapłan…

1. …obecny
To musiał być fenomen. Popiełuszko ze strajkującymi hutnikami, z żonami internowanych, z manifestantami na Placu Zamkowym, w rozmowach z pojedynczymi ludźmi. W jego mieszkaniu stale kłębił się tłum ludzi, ciągłe dzwonki do drzwi, nieustanne telefony, tysiące ludzkich bied, próśb o nadzieję i o buty, praca, po której pada się na łóżko, nie zdążając zdjąć ubrania. Jak to jest na dłuższą metę trudne, wie każdy duszpasterz. Ze wspomnień tych, którzy byli z nim wtedy blisko wiem, że to była jego codzienna postawa. Zazdroszczę mu jej i zastanawiam się skąd brał siły. Jednocześnie chciałbym się go zapytać czy potrafił przygarnąć wszystkich, czy nie miał poczucia, że ciągle o kimś zapomina, że nie starcza mu dla kogoś czasu.

2. …wierzący
Niby odpowiedź na pytanie skąd brał siły do posługi duszpasterskiej jest prosta – świętość wypływała z jego obcowania z Bogiem. „Ty jesteś wierzący ksiądz” – mówi do Popiełuszki współwięzień w celi. Wierzył w sposób prosty i bezpośredni, niepodlegający dyskusji. Taką wiarę wyniósł z domu. Pewnie dlatego zarażał nią innych ludzi. Jednocześnie świadkowie życia ks. Jerzego twierdzili, że zadziwiał on ich swoim dojrzewaniem. Rósł z każdym tygodniem duchowo i intelektualnie, tak że mógł coraz bardziej sprostać wyzwaniom, na które napotykał.
Skąd on brał na to czas? Jak dojrzewał do takiej wiary? Czy można taką łaskę sobie wyprosić? Czy zatem grzechem duszpasterza nie jest brak rozwoju, pogłębienia wiary, fakt, że kilka lat po święceniach zaczyna powtarzać swoje kazania?

3. …który słucha
Potrafił słuchać ludzi w taki sposób, że chcieli się u niego spowiadać, powierzać mu swoje losy. Przed jego konfesjonałem stały najdłuższe kolejki. W rozgardiaszu historii potrafił skupić się na jednym człowieku. Zadaję sobie kolejne pytania: skąd brał na to siły? Jak wyłączał siebie, gdy spotykał się z cudzym życiem?
Jednocześnie słuchał i reagował na rzeczywistość. Bardzo podoba mi się scena, gdy do plebani telefonuje kurialista z wiadomością, że strajkujący hutnicy proszą o odprawienie mszy św. Proboszcz ma chrzest, jeden wikary ma mszę i różaniec, drugi jakieś inne zajęcia. Ksiądz Jerzy mówi – „to może ja” i jedzie do huty. Ten słuch kazał mu usłyszeć, co noszą w sobie ludzie i wyrazić ich ból i nadzieję w taki sposób, że uczestnicy celebrowanych przez niego mszy wiedzieli, że przemawia do ich serca.
Pisząc swoje kazania, cytował teksty Jana Pawła II czy prymasa Wyszyńskiego. Potrafił je tak usłyszeć i dobierać, że zaczynały dla żyć nowym życiem.
Jak zatem nauczyć się słuchać, gdy bez przerwy trzeba przemawiać?

4. …niezrozumiany.
Postawy ks. Popiełuszki, jego głoszenia Ewangelii, opowiadania się za Prawdą, sprzeciwu wobec nienawiści, nie rozumieli do końca ani przyjaciele, ani przełożeni. Pierwsi próbowali go radykalizować, namawiać, by imiennie zaatakował Jaruzelskiego, Kiszczaka czy Urbana, by na podłość komunistów zareagował siłą słowa. „Walczę ze złem, a nie z tymi, którzy mu służą” – odpowiedział ks. Jerzy. Gdy prowokacje SB się nasiliły, wychodził z herbatą do zmarzniętych tajniaków pilnujących jego mieszkania.
Dla przełożonych był bardzo niewygodny. Dziś Episkopat firmuje film o Popiełuszce, a wielu księży chętnie podpisuje się pod jego dziełem. W pierwszej połowie lat 80. przez wielu współbraci w kapłaństwie był traktowany jako ekstremista burzący porządek, człowiek szukający swojej chwały, ktoś komu zazdrości się powodzenia, ale woli się ograniczać jego wybryki. Znamienne pozostaną na zawsze słowa zanotowane przez ks. Jerzego po spotkaniu z prymasem Glempem: „Zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniach szanowała mnie bardziej”. Świętość ks. Jerzego odnajduję w następującym po tym zdaniu dopisku: „Nie jest to oskarżenie. Jest to ból, który uważam za łaskę Boga prowadzącą do lepszego oczyszczenia się”.
Mimo niezrozumienia i samotności pozostał wierny ideałom, które głosił i czynił. Jego postawa jest wcieleniem słów św. Piotra i apostołów: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Słuchał Boga bardziej niż przyjaciół i przełożonych, a przy tym nie tracił pokory. Zadziwiające.

5. …dorastający do ofiary.
Oglądając film o męczenniku nie miałem wrażenia, że mam do czynienia z herosem. Widziałem ks. Jerzego, który się boi, który nie ma siły, który płacze, który otoczony tłumami czuje się samotny wśród przyjaciół. Wybite okna, spreparowane zarzuty prokuratury, nagonka medialna, anonimowe pogróżki w słuchawce telefonicznej i w listach, wreszcie próba zamachu sprawiają, że narastała w nim świadomość, iż zbliża się męczeństwo. Bał się, chciał, by ktoś był przy jego śmierci, miał możliwość ucieczki na zagraniczne studia, i wiedział, że byłaby to zdrada ludzi. Został w kraju, by oddać swoje życie.
Myślę w tym kontekście o przykrościach i ofiarach, które muszą udźwignąć dzisiejsi duszpasterze. I o tym jak bardzo staliśmy się wygodni.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

11 komentarzy

  • 2009-10-19
    Misiek

    hołd dla ks. Jerzego
    Jak zwykle warto było zajrzeć do blogu Ojca. Przeczytałem najpiękniejszy hołd dla ks. Jerzego w... »
  • 2009-03-04
    kore

    @ bm
    Po raz kolejny czytam Twoje obydwa posty i jestem pod wrażeniem. Pomyślałam sobie, że umiejętność... »
  • 2009-03-03
    xt

    rekolekcje?
    Od dwóch dni chodzę z tym filmem. Robię sobie rachunek sumienia z mego kapłańskiego życia...... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


08.04.2012 11:28 | Uniżył samego siebie, a ludzi to gorszy
Gdy w Wielki Piątek zobaczyłem pierwszy raz wystrój Grobu Pańskiego przygotowany przez studentów Beczki oniemiałem. Ponure, czarno–białe tło przedstawiało rozorane grudy ziemi na polu ciągnącym się po horyzont stykający się z ciężkim, zachmurzonym niebem. Jedynym jasnym punktem był Najświętszy Sakrament. Jego naga czystość odcinała się od przygnębiającego krajobrazu. ... więcej »

16.03.2012 14:25 | Obiektywizm dziennikarski

Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!

... więcej »

08.03.2012 07:54 | Zabójcza logika
Artykuł Giubiliniego i Minervy dowodzi, że żyjemy w cywilizacji, która dyskutuje nad swoim samobójstwem, a rozglądając się dookoła możemy się przekonać, że właściwie już zaczęła podcinać sobie żyły. ... więcej »

25.02.2012 20:24 | Pierwsza rocznica w drugą rocznicę

Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.

... więcej »

16.02.2012 08:24 | Co ja naprawdę robię?

Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1