Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Notatnik ks. Stanisława Musiała
Wydawnictwo Literacie przysłało mi wydany kilka dni temu Notatnik ks. Stanisława Musiała. Przeczytałem go do poduszki w dwa wieczory. Pierwszego dnia notatnik jezuity, drugiego teksty jemu poświecone.
Pierwszej nocy zasypiałem z poczuciem niesmaku. „Po wydaje się zapiski, które ktoś sobie prywatnie nagryzmolił na marginesie kalendarza?” – pytałem sam siebie. Chyba brakuje mi wrażliwości, skoro notka na IV stronie okładki mówi, że jest „to autentyczne świadectwo wiary, głęboko przeżywanego powołania, skromności i miłości do ludzi. To prawdziwy i szczery wewnętrzny portret wielkiego w swej dobroci człowieka”, a ja mam wrażenie, że to marketing. Ksiądz Musiał pisał sobie w tzw. czarnym i w tzw. złotym notesie, że hotel w Monachium za 42 DM mógłby być czystszy, martwił się o przewiezienie walizek z Paryża, walczył z niemożnością napisania tezy, czyli skończenia doktoratu, a wszystko przeplatał wspomnieniami z kazań, udziału w mszach św. oraz modlitwami zanoszonymi do Boga i Matki Bożej. Jednym słowem codzienne życie księdza, a wydawnictwo każe mi się tym zachwycać. Czy wszystko, co wychodzi spod ręki wielkiego człowieka, musi być głębokie? Czy nie można uszanować prywatności czyichś notatek? A jeżeli już wydawać jako świadectwo, to czy trzeba wciskać kit, żeby lepiej się sprzedawało? W ten sposób robi się z czyjegoś życia towar do zarabiania pieniędzy.
Drugiego wieczoru, który przypadał w rocznicę śmierci ks. Stanisława Musiała, przeczytałem wywiad z Bernardem Alterem OSB oraz teksty Ewy Berberyusz, Tomasza Fijałkowskiego i Józefa Augustyna SJ. Dzięki tym tekstom mogłem spotkać niezwykłego kapłana.
Wszyscy podkreślają, że był to człowiek niezwykle skromny, minimalista jeśli chodzi o swoje potrzeby, który oprócz książek niczego sobie nie kupował, a chodzi bez przerwy w tym samym szarym, powyciąganym swetrze, zdeformowanych spodniach i zdezolowanych butach. Był osobą niezwykle wrażliwą na ból i cierpienie innych, opiekował się bezdomnymi i ubogimi, w przyjaźni zawsze wierny. Ten „dobry i współczujący człowiek, gorliwy chrześcijanin oraz przejrzysty zakonnik i kapłan” najbardziej znany był z pasji, z jaką angażował się z budowanie relacji polsko-żydowskich. W ich ocenie chciał być boleśnie sprawiedliwy, chciał rzetelności w ocenie wspólnej historii obu narodów.
Nosił w sobie dziwną sprzeczność. Momentami był jak dziecko: bezradny i lękliwy, zdeklarowany pacyfista, ambasador pokoju, wegetarianin z przekonania. „Miał w sobie niezwykłe ciepło, serdeczność, delikatność”. Gdy jednak był o czymś przekonany, stawał się niepokorny, żarliwy i bezkompromisowy, umiał podnieść głos. „Lękliwy Staszek stawał się twardy Musiałem”. Po jego wojowniczych, czasem przesadnie emocjonalnych wypowiedziach protestowali hierarchowie, współbracia w zakonie, księża i ludzie świeccy, a on „nie rozumiał nalegania przełożonych, by nieco złagodził ton i język swoich wypowiedzi”.
Zmarł pięć lat temu, 5 marca 2004 roku.
« powrót
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »
















