Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Czy to była wola Boża?
Gdy w piątek wieczorem wracałem ze spotkania, na którym rozmawialiśmy czym jest wola Boża, przykleił mi się do zderzaka radiowóz i jechał za mną kilka kilometrów. Sprawdziłem czy mam w kieszeni dokumenty. Okazało się, że nie mam ani prawa jazdy, ani dowodu osobistego. Wiedziałem, że zaraz zaczną się kłopoty.
Panowie policjanci byli grzeczni, ale z niewiadomych dla mnie powodów nabrali przekonania, że jestem po spożyciu napojów wyskokowych. „Proszę się przyznać, bo to poprawi pana sytuację” – zachęcali. Spisali moje dane i przez radiotelefon sprawdzili, że istnieje ktoś taki, jak Paweł Kozacki i posiada prawo jazdy kategorii B. Pan policjant dowiedział się jednocześnie, że wdrogowa škoda, którą jechałem nie jest samochodem poszukiwanym. Potem prawie godzinę czekaliśmy na drugi radiowóz, który przywiózł alkomat. Przekonałem się, że nie jest to sprzęt w radiowozach powszechny i nie każdy takowy posiada. Przez sześć sekund dmuchałem i panowie policjanci rozczarowali się, bo nic podejrzanego w wydychanym powietrzu nie było. Pozostała jeszcze sprawa upewnienia się, że jestem Pawłem Kozackim, a nie jakimś bandziorem, który podał jego dane. Pod eskortą dwóch policjantów (jeden jako pasażer moim samochodzie, drugi w radiowozie za mną) dojechałem do klasztoru. Myślałem, że zniosę im dokumenty, ale żeby było śmieszniej, pan policjant stwierdził, że nie może mnie spuścić z oka dopóki nie pokażę mu dokumentów. Było już koło północy, gdy klasztornymi korytarzami maszerowaliśmy do mojej celi. Na szczęście żadnego z braci nie spotkaliśmy. Policjanci spisali moje dane, życzyli miłego wieczoru i prosili, bym źle ich nie wspominał.
Wspominam zatem całą historię z uśmiechem i nadziwić się nie mogę. Poprzednim razem policja zatrzymała mnie jakieś dziesięć lat temu za przekroczenie prędkości. Od tamtej pory dokumenty zawsze miałem przy sobie. Dziś wyjątkowo ich zapomniałem. Czy wolą Bożą był fakt, że panowie policjanci postanowili mnie skontrolować właśnie dziś?
« powrót
21 komentarzy
-
2009-11-26
Czeslawa
Ocena:



Re: Policjant i ksiądz - dwa bratanki?
A ja mysle ze Pan Bpg chcial by panowie policjanci spedzili troche czasu w towarzystwie Ojca a... » -
2009-03-20
ELIGIUSZ
Policjant i ksiądz - dwa bratanki?
Mnie coś podobnego spotkało i chociaż byłem od krok od domu kosztowało mnie to kupę forsy, bo... » -
2009-03-19
Efcia
Do madzi_d
Czemu nie liczysz na własną płec,kobieto! Zaden facet nie rozumie Cie tak jak druga baba :P Ja to... »
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »
















