Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Pożegnianie Małgosi
Dziś pożegnaliśmy Małgosię. Zmarła niespodziewanie tydzień temu. Miała sześć lat.
Była zawsze zdrowa i poza dziecięcymi przeziębieniami nic jej nie dolegało. W ubiegły czwartek dostała gorączki, takiej jaką miewają dzieci w okresie jesienno-zimowym. Mama była z nią u lekarza rodzinnego, który zapisał antybiotyk. Wracając dziewczynka narzekała, że bolą ją nóżki i nie może chodzić, więc Ania przyniosła ją do domu. Wieczorem temperatura Gosi obniżyła się do 34 stopni. Znajomy lekarz zdecydował, że trzeba ją zawieźć na pogotowie. Zmarła po drodze na rekach swojego taty. Była druga w nocy, z czwartku na piątek. W ciągu 24 godzin zgasło zdrowe dziecko. Do dziś, pomimo badań, nie wiadomo, co było przyczyną tej nagłej śmierci.
W tamten piątek wieczorem odprawiałem mszę za Małgosię, jej rodziców i siostry. Nie wiem, czy w kaplicy był ktoś, kto nie płakał. Żal i smutek. Bunt i niezgoda. Pytania bez odpowiedzi. Sam z trudnością odczytywałem poszczególne słowa z mszału.
Gdy opowiadam tę historię różnym rodzicom, odruchowo przytulają swoje dzieci, a gdy ich nie ma przy nich, zamyślają się, wybiegają myślą ku swoim pociechom. Tak jakby chcieli je osłonić przed niebezpieczeństwem, nie pozwolić by pożarł je potwór śmierci. Po odejściu Małgosi nadziwić się nie mogę, jak kruche jest ludzkie życie, jak bezradni jesteśmy wobec podobnych wypadków, i jak niedoceniamy dni spędzonych z tymi, których kochamy.
« powrót
14 komentarzy
-
2009-03-25
lome
cisza
modlę się razem z Wami za Rodziców i Siostry Małgosi, by przetrwali ból, niezgodę, rozpacz,... » -
2009-03-24
Anna
żal
Tak,nie doceniamy...znam ten smutek,żal z autopsji. » -
2009-03-24
Y
Niech Bóg przyjmie Małgosię do Siebie i niech ma w opiece jej rodzinę....
Niech Bóg przyjmie Małgosię do Siebie i niech ma w opiece jej rodzinę. »
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »

















