Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Wracam
Wczoraj w Warszawie spotkałem naszego prowincjała, czyli Krzysztofa Popławskiego, który zapytał, dlaczego nie piszę bloga. Na moje tłumaczenie stwierdził: „Pisz, bo ludzie pomyślą, że Ci zakazałem pisania”.
Długo nie było mnie na blogu. Po ostatnim wpisie wyjechałem w podróż na Daleki Wschód, potem nadrabiałem zaległości, które powstały podczas mojej nieobecności w Poznaniu, potem wyjechałem do Jerozolimy, potem nadrabiałem nowe zaległości, potem kilka osób na czele z Piotrem Ciubą mobilizowało mnie do pisania, ale im się nie udawało, bo czułem się wyjałowiony z wszelkiej myśli. Miałem wrażenie, że przekroczyłem jakiś niewidoczny próg pojemności i nie byłem w stanie przyjmować nowych treści i wrażeń. Sam sobie nadziwić się nie mogłem, bo ja, który pożerałem wcześniej wiele treści, prawie nie czytałem książek ani gazet, nie słuchałem radia, nie oglądałem TV. Żyłem w poczuciem wewnętrznej pustki, z której trudno wyprowadzić jedną świeżą myśl. Nawet mówienie kazań przychodziło mi z trudnością. Chwilami bardzo się mobilizowałem, ale i tak niewiele z tego wynikało. Tak minęły miesiące wakacyjne. Wczoraj byłem w Warszawie, gdzie spotkałem naszego prowincjała, czyli Krzysztofa Popławskiego, który zapytał, dlaczego nie piszę bloga. Na moje tłumaczenie stwierdził: „Pisz, bo ludzie pomyślą, że Ci zakazałem pisania”. Dziś po powrocie do redakcji opowiedziałem moim współpracownikom o spotkaniu z prowincjałem. Po wysłuchaniu opowieści, Kasia Kolska stwierdziła: „Ja też się zastanawiałam, czy nie masz zakazu pisania”. To mnie przekonało. „Wracam!” – postanowiłem. Zapewniam zatem, że nikt mi niczego nie zakazywał. Po prostu nie miałem nic, czym mógłby się podzielić.
« powrót
22 komentarze
-
2009-12-20
K. P.
Ujmująca szczerość
Raźniej się robi, gdy człowiek sie dowie, ze i Ojcom przytrafiają się takie stany. Pozdawiam. » -
2009-12-02
owca
Ocena:



cieszę się
Czytam to pierwszy raz i ciesze się,że będę mogła nadal,cieszę się,że wróciłeś...wiec po prostu... » -
2009-10-09
leon
ale się zadziało
Dużo złości, frustracji, poczucia niesprawiedliwości, niezrozumienia i jeszcze pewnie innych... »
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »
















