Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Chrześcijanie z wyjątkiem duchownych
Zacząłem się zastanawiać, na ile przeinaczenie treści Lumen Gentium w polskim tłumaczeniu jest błędem translatorskim, a na ile przejawem zakorzenionej w tłumaczu klerocentrycznej wizji Kościoła. Zakorzenionej tak głęboko, że fałszującej Magisterium.
Przygotowując się do wykładu w ramach Dominikańskiej Szkoły Wiary na temat świeckich w Kościele, przerzucałem swoje notatki i teksty na ten temat, które w ostatnim czasie wpadły mi w oko.
Ciągle niepokoiła mnie soborowa definicja człowieka świeckiego: „Przez pojęcie »świeccy« rozumie się tutaj wszystkich wiernych, którzy nie są członkami stanu kapłańskiego i stanu zakonnego prawnie ustanowionego w Kościele. Są to wierni, którzy wcieleni przez chrzest w Chrystusa, ustanowieni jako Lud Boży, stawszy się na swój sposób uczestnikami kapłańskiej, prorockiej i królewskiej misji Chrystusa, sprawują właściwe całemu ludowi chrześcijańskiemu posłannictwo w Kościele i w świecie”.
Nadziwić się nie mogłem, że dwudziestowieczna definicja opisująca kim jest znakomita większość wiernych w Kościele ma postać negatywną: są to chrześcijanie, „którzy nie są członkami stanu kapłańskiego i stanu zakonnego” i kontynuuje średniowieczne przekonania, że istnieją chrześcijanie równi i równiejsi. („Ludzie świeccy, choćby oddani sprawom religii, nie mają żadnej władzy decydowania w sprawach kościelnych: zobowiązani są do posłuszeństwa, a nie do rozkazywania”). Podzieliłem się tym zdziwieniem z moim braćmi z klasztoru krakowskiego. Wtedy Tomasz Gałuszka stwierdził, że nie ufa polskiemu tłumaczeniu dokumentów soborowych i szybko wyszukał łaciński oryginał oraz przekład angielski i francuski. Okazało się, że w tych wersjach nie ma mowy o tym, że świecki, to taki chrześcijanin, który nie jest księdzem albo zakonnikiem, tylko, że świeccy, to chrześcijanie z wyjątkiem kapłanów i zakonników: Nomine laicorum hic intellegguntur omnes christifideles praeter [obok, prócz z wyjątkiem] membra ordinis sacri et status religiosi in Ecclesia sancti. Właściwsze byłoby zatem stwierdzenie, że duchowni, to tacy chrześcijanie, którzy nie są świeckimi. Różnica drobna, a zasadnicza. Zacząłem się zastanawiać, na ile przeinaczenie treści Lumen Gentium w polskim tłumaczeniu jest błędem translatorskim, a na ile przejawem zakorzenionej w tłumaczu klerocentrycznej wizji Kościoła. Zakorzenionej tak głęboko, że fałszującej Magisterium.
Na osłodę znalazłem przy okazji tekst Hansa Urs von Balthazara, który potwierdził moją prywatną intuicję, że bycie człowiekiem świeckim jest w gruncie rzeczy synonimem bycia chrześcijaninem, iż każdy ochrzczony jest człowiekiem świeckim: „Kim jest laik? Odpowiadając na to pytanie, powiedziałbym chętnie: każdy ochrzczony przez Chrystusa, wezwany z tego co nieświęte, do Jego świętego Kościoła, z nim umarły i pogrzebany w sakramencie (Rz 6,4), z Nim zmartwychwstały do nowego niebieskiego życia (Ef 2,6); wszyscy chrześcijanie, którzy przynależą do świętego ludu (laos), mieliby prawo do chwalebnego tytułu laika: tak samo papież, biskupi i kapłani, jak chrześcijanie żyjący w małżeństwie i wykonujący świecki zawód”.
« powrót
15 komentarzy
-
2009-01-08
Reg
Ocena:



A czy można prosić o krok następny?
Bo jeśli już mówimy o tym, że świeccy i duchowni razem należą do jednego Kościoła (bez... » -
2009-01-03
lome
dlaczego antyklerykalizm?
czemu szukanie odpowiedzi na pytanie kim jest świecki w Kościele ma być atakiem? Jeśli ktoś ,,się... » -
2008-12-20
ksiądz
a ja się dziwię...
Skąd u księdza, antyklerykalizm? Ktoś się sypnął i tyle, tym bardziej że wiele dokumentów było... »
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »
















